poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Larry Stylinson.

Po zapowiedzi postanowiłam napisać tego shota choć był tylko jeden komentarz. Mam nadzieje że teraz posypią się komentarze :)
tt: we_ended_right

Obudziłem się słysząc donośny krzyk Louis'a. Powoli podniosłem się na łokciach.. Mój wzrok padł na zegar wiszący na przeciwnej ścianie. Ósma. Zmęczony opadłem na poduszki i zakryłem sobie twarz jedną z nich. Pragnąłem tylko ponownie zasnąć. Po chwili znów usłyszałem głos Lou.
- Już odę!- odkrzyknąłem nadal zmęczony.
Westchnąłem siadając na końcu łóżka. Przetarłem dłonią zaspane oczy i wstałem.
Schodząc na dół dostrzegłem kątem oka Tomlinson'a śpiewającego coś pod nosem w kuchni. Słodko wyglądał w fartuchu. Podszedłem do niego od tyłu i klepnąłem go w tyłek. Brunet natychmiast odwrócił się z łyżką w ręce. Naprawde słodko.
- Serio Tomlinson? Tym się chciałeś bronić?- spytałem z uśmiechem.
Obserwowałem jak twarz bruneta pokrywa się rumieńcem. Z satysfakcją podszedłem do lodówki i wyjąłem mleko. Widziałem jak chłopak obserwuje moją sylwetkę z iskierkami w oczach. Louis nie gap się tak! Mam na sobie tylko bokserki.
- Za dwie godziny przychodzi Zayn i Liam- zaczął.
- O to fajnie- uśmiechnąłem się oblizując wargi z nadmiaru mleka.
Wzrok Lou podążał za moim językiem. Przełknął ślinę po czym koontynułował
- I Eleanor- skończył.
Spojrzałem na chłopaka mając nadzieje, że żartuje. Nic na to nie wskazywało.
- Okay- próbowałem się uśmiechnąć. 
Nie chciałem jej tutaj. W naszym domu. Zawsze denerwował mnie ich związek. Nie mogłem jednak tego powiedzieć. Jeszcze nie teraz.
***
Czułem się dziwnie siedząc w salonie w towarzystwie Eleanor i Lou całujących się. Byłem strasznie zdenerwowany obserwując ich. Jakbym mógł zabijać wzrokiem Eleanor dawno by była martwa. Co chwilę brunet spoglądał na mnie. Widocznie był zdziwiony, że tak mało się odzywam. Tomlinson jakiś ty niedomyślny. Tamtego dnia, podczas scenki gdy Zayn i Liam grali na PS3, a para "zakochanych" prawie na sobie leżała, postanowiłem pokazać Louis'owi, że nie jestem mu obojętny. Oto jak zdobyć Louis'a Tomlinson'a.
Dzień I
Nabrałem do płuc powietrza i zbiegłem po schodach na dół. Jak zawsze Louis stał w kuchni robiąc nam śniadanie.
- Dzień dobry- mruknąłem całując go w policzek.
Chłopak podskoczył i upuścił łyżkę.
- Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć- powiedziałem mrugając do niego.
- Styles zawsze mi to robisz!- krzyknął krzyżując ręce na klatce piersiowej
Nie chciałem by na mnie krzyczał. W mgnieniu oka pokonałem dzielącą nas odległość. Wstrzymał oddech gdy objąłem go w pasie.
- Przepraszam BooBear- schowałem twarz w jego włosach.
Po chwili poczułem jak jego dłonie również mnie obejmują. Dawno tego nie robiliśmy. Trwaliśmy tak dłuższy czas. Z niechęcią oderwałem się od niego i uśmiechnąłem się lekko na widok rumieńców. Tomlinson zobacz jak na ciebie działam idioto.
- Co na śniadanie?
- Tosty- powiedział wpatrując się we mnie.
- Uważaj bo zaraz ci się spalą - zaśmiałem się siadając do stołu.
Dzień II
Siedziałem w salonie gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wolnym krokiem podszedłem do nich. Sapnąłem gdy przed nimi stała Eleanor.
- Cześć jest Louis?- spytała swoi niezwykle denerwującym głosem.
Potarłem dłonią kark i spojrzałem na schody prowadzące na drugie piętro na których pojawił się Tomlinson.
- Cześć Lou- powiedziała odpychając mnie i wchodząc do domu. Naszego domu
Dopiero teraz zauważyłem, że brunet ma na sobie tylko ręcznik, a z jego włosów skapuje woda. Gorąco.
- Pójdziesz ze mną do sklepu?- wywróciłem teatralnie oczami gdy to pytanie wypadło z ust dziewczyny. Można było się tego spodziewać, tylko po to przychodzi do Louis'a.
- Jasne kochanie-  a on nigdy jej nie odmawia. Nie zgadzaj się durniu.
- Moge jechać z wami?- spytałem na poczekaniu.
Widziałem jak brunetka marszczy nos i patrzy na Lou wzrokiem typu "Po co on tam?"
- Oczywiście Harry- chłopak uśmiecha się. Nie mam powodów by się nie odwdzięczyć.
***
Po godzinie stwierdzam, że nie lubie chodzić po sklepach z Eleanor. Ona wybiera ubrania, a mój przyjaciel po prostu je kupuje. To nie jest wyrównane, prawda? Wydaje mi się, że po raz kolejny wchodzimy do tego samego sklepu. Czekamy na dziewczynę przy przymierzalniach gdy przysuwam sie do Lou.
- Nie znudziło ci sie jeszcze?- szepcze mu na ucho.
Odwraca głowe w moim kierunku. Napotykam niebieskie, zmęczone oczy.
- Jak myślisz?- pyta wbijając we mnie tęczówki.
Coś łapie mnie za serce widząc Louis'a w takim stanie. Chce coś odpowiedzieć gdy kątem oka dostrzegam dziewczynę Lou. Nie mogę jej nazwać koleżanką, jest dla mnie po prostu dziewczyną Lou.
- O czym rozmawiacie?- patrzy na mnie z agresją w oczach. Nienawidzi mnie. I vice versa.
- O niczym- syknąłem nieco zdenerwowany.
Czy to przez samopoczucie Tomlinson'a? Spoglądam na niego ale nie widze nic prócz lekkiego rozbawienia. Śmiejesz się ze mnie? Bo jak tak to ci nie daruje.
Po chwili Eleanor jakby nigdy nic wchodzi do przymierzalni. Nie chcąc jej oglądać idę w głąb sklepu. Co jakiś czas rzucam spojrzenie w kierunku miejsca pobytu Lou. Opłaca się. Już po chwili dziewczyna wychodzi i szybko bierze w dłoń materiał koszulki chłopka po czym wciąga go do jednej z przymierzalni. Kręcę głową i idę w ich stronę. Przez kotarę nic nie widzę, ale domyślam się co robią. Opieram się o ścianę.
- Seks w sklepie? To takie oryginalne- mówię na tyle głośno by mnie usłyszeli. 
Uśmiecham się gdy zza kotary wychodzi Louis.
- Na dużo sobie pozwalasz BooBear- mruczę i wychodzę ze sklepu.
Nigdy więcej nie pójdę na zakupy.
III dzień.
Dziś mamy wywiad w radiu. Na szczęście menadżer nie mówił gdzie kto siedzi dlatego tym razem Lou usiadł koło mnie. Świetnie.
- Słyszałem, że nagrywacie nową płytę- mówi prowadzący. 
W tym samym czasie biorę łyk wody i spoglądam na chłopaka siedzącego koło mnie. Widzę że równiż na mnie patrzy więc oblizuje wargi, a brunet wstrzymuje oddech. Uśmiecham się i wysyłam w jego stronę całusa po czym mówię do mikrofonu.
-Tak ta piosenka została napisana przez nas.
Widzę że Tomlinson nie wie o czym rozmawiamy. Jego zdezorientowany wzrok mówi wszystko. Dlatego gdy pada pytanie o jego dziewczynę chłopak zamiera i nie wie co odpowiedzieć. Pewnie nawet pytania nie słyszałeś głupku.
- Ich związek ciągle rozkwita- ratuje go i zabieram głos- Myśle, że są.... ze sobą szczęśliwi- chce coś jeszcze dodać, ale wielka gula w gardle uniemożliwia mi to.
Wiem że Louis się marti. Kiedyś by rozpoznał kiedy czuje się źle. Dlaczego te czasy minęły?
- A co z Larry'm?- pyta prowadzący.
- Larry is real- szepcze.
Dopiero potem orientuje się, że wymówiłem to do mikrofonu, zbyt głośno. Patrze w stronę Tomlinson'a. Obserwuje mnie z miną jakby sie nad czymś zastanawiał. Jakby nie rozumiał. A prowadzący obraca to wszystko w żart.

c.d.n+ prosze o komentarze :P
Enjoy

środa, 24 kwietnia 2013

Zapowiedź- Larry Stylinson

Siemaa. Dziś wstałam o 6:00 żeby pobiegać i podczas lekkiego truchtu wpadłam na pomysł imagina. Zresztą sami zobaczcie.
 
Paring: Larry Stylinson
Opis: Harry Styles mimo wielkiej kariery i przyjaciół u boku nie jest szczęśliwy. Co z tego że ma kupę kasy i plan na przyszłość skoro brakuje mu najważniejszego, miłości. Widok szczęśliwego Louis'a przy Eleanor łamie mu serce. Czemu? Sam tego nie wie. Czasami ma wrażenie, że jego BooBear patrzy na niego wzrokiem innym niż tylko przyjaciel. Dlatego pewnego dnia postanawia udowodnić, że loczek pociąga Tomlinsona.
Louis Tomlinson nigdy nie marzył o wielkiej karierze. Zawsze chciał znaleść tą jedyną i założyć rodzinę. Chociaż dlaczego skupiać się na żeńskiej płci skoro w domu ma się takiego przystojnego chłopaka jakim jest Harry Styles? Trzeba przyznać że loczek nie jest mu obojętny. Jednak co zrobić by nie zranić Eleanor, jego dotychczasowej dziewczyny którą kocha? A może nie.

Mam nadzieje że wam sie podoba ale nie jestem pewna czy pisać więc czekam pod tym postem na 6 komentarzy. Bez sensu by było jakby nikt nie czytał.
Enjoy.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Niall cz.5



Dziewczyny pisze dopiero teraz część 5 ponieważ z dziwnych przyczyn nie mogłam zalogować się na konto google. To mogło się przytrafić tylko mnie :/ Jednakże biore się za pisanie. + Mam genialny pomysł na nowy imagin :D Wpadłam na to podczas... jedzenia xd Zresztą same zobaczycie. 

Uśmiechnęłaś się widząc jego zażenowanie. Byłaś w pełni przygotowana na jakieś wyjaśnienia z jego strony. Nic takiego nie nastąpiło, tylko głucha i nieprzyjemna cisza. Widziałaś jak jego klatka piersiowa unosi się i opada w szybkim tempie.
- Niall?- szepnęłaś.
Uniósł wzrok prosto na ciebie. Nie można opisać jak się czułaś widząc jego szmaragdowe oczy pełne łez i... pustki. Był bezbronny. Nie rozumiałaś tego. Czyżby Niall był złożony z 4/3 części? Czyżby o tej 4 części nikt nie wiedział? Nagle zrobiło ci się strasznie źle. Pomyślałaś że Horan jest smutny przez ciebie. A widok smutnego Niall'a nie należał do najlepszych. I w tamtym momencie szczerze się znienawidziłaś. Bo to ty doprowadziłaś chłopaka do takiego stanu. Bez słowa podeszłaś do niego i wtuliłaś się w jego klatkę piersiową.
- Przepraszam- powiedział w zagłębienie twojej szyi.
Pokręciłaś przecząco głową. Nie chciałaś słuchać jego przeprosin. Czy to on powinien wypowiedzieć te słowa czy może ty? 
***
Wszystko wracało do normy. Wieczorami słyszałaś pukanie do drzwi w których stał Niall. Szarmancki i urokliwy jak zawsze. Jednak ty od czasu waszej "kłótni" widziałaś jego wszystkie strony. Od uroczej do tej groźnej. Mimo to byliście przyjaciółmi. Potrzebowaliście się nawzajem. To nie było złe. Do czasu.
Zaśmiałaś się gdy Horan nie widząc gdzie idzie potknął się o kamień.
- Ale z ciebie niezdara- krzyknęłaś wystawiając mu język.
- Jest noc [T.I]! Założę się że to przez twój pieprzony fart idziesz jak modelka a ja jak pijany- mruknął wstając z ziemi.
- Każda wymówka dobra- spojrzałaś na niego kątem oka, po czym ruszyłaś dalej.
Lubiłaś się z nim droczyć. Na szczęście rozumiał twoje zamiary i nie obrażał się na twoje słowa. Był twoim przyjacielem, nie chciałaś ponownie go stracić. W pewnej chwili usłyszałaś donośny śmiech i ciężkie kroki. Noc była cicha dlatego doskonale zdawałaś sobie sprawę że jakaś grupa ludzi zmierza w waszym kierunku. Nigdy nie lubiłaś wracać w nocy z miasta. Powód? Bałaś się. Powinnaś czuć się bezpieczna w swoim miejscu zamieszkania. Niestety tak nie było. Złapałaś Niall'a za nadgarstek i przyśpieszyłaś kroku. Szybko, jednak nadal za wolno. Spojrzałaś zdenerwowana na chłopaka który dotrzymywał ci kroku. Wszystko działo się szybko. Słowa Horana, dźwięk zagłuszonego jęku blondyna przez głośny, nieznany głos. Ciemność.
***
- Co pamiętasz z tamtej nocy?- usłyszałaś cichy szept
- Niall'a- odpowiedziałaś patrząc na białą ścianę okryta jakimś szortkim kocem.
- Tylko?- słyszałaś zawód w głosie.
Kiwnęłaś twierdząco głową nie zaszczycając policjanta spojrzeniem. Nie miałaś ochoty patrzeć na tego człowieka. Nie miałaś siły odwrócić głowy i zajrzeć w jego puste tęczówki. 
- Znaleźliśmy to w kieszeni pana Niall'a Horan'a- mruknął kładąc na stole naprzeciwko ciebie białą kartkę po czym wyszedł. Zawachałaś się jednak biorąc głęboki wdech ujęłaś kartkę w ręce. 
Droga [T.I]
Nie jestem dobry w okazywaniu uczuć. Zresztą sama wiesz. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i powinnaś to wiedzieć. Z drugiej jednak strony możesz nie pamiętać gdy ci o tym mówiłem bo to było dawno. Siedzieliśmy w twoim ogrodzie i piliśmy cole z lodem. Pamiętasz? Nie brakuje mi tych dni, ponieważ życie idzie dalej, a my budujemy następne wspomnienia. Chciałbym żebyś ten dzień zapamiętała. Chciałbym powiedzieć ci jak bardzo jesteś dla mnie ważna, jak się zmieniłem odkąd cię poznałem. Wiesz że wyrzuciłem te czarne buty które tak ci się nie podobały? Tak, moje ukochane buty. Może nie jestem gotowy na związek. Nie umiem okazywać uczuć, nie wiem czego pragnie kobieta, nie wiem jak z nią postępować, nie wiem jak pozbyć się moich uzależnień. Jednym z nich jesteś TY. Tak, uzależniłem się od ciebie. Nie żałuje. Chce byś o mnie nigdy nie zapomniała, bo chyba sie w tobie zakochuje. Pamiętasz jak oglądaliśmy "Zmierzch" i gdy Edward, siedząc na drzewie, mówił "Jesteś moją własną dawką heroiny"? Boje sie że wpadłem w kolejny nałóg. Czy jesteś narkotykiem? Bo jeżeli tak to naprawdę się uzalezniłem. To bardzo mozliwe. Lubie wąchać twoje perfumy. Nie gniewasz się prawda? Napisałem to bo chce wylać moje myśli na katkę. Podobno to pomaga. Zaraz potem ją spale i nie dowiesz się że cię kocham. Może kiedyś zrozumiesz moje zachowanie. Boje się że mnie zostawisz dlatego będę prosił anioły byś tego nigdy nie zrobiła. Nawet jeżeli mielibyśmy być tylko przyjaciółmi. Aż do śmierci. 
Your Niall 
***
Czasami życie jest nie fair. Daje nam najpierw szanse, potem zabiera ją. Daje nam prawo wyboru, potem i tak robi swoje. Daje nam miłość, wyjątkową. Bez której nie możemy żyć. Ty też nie mogłaś. Czy warto było zabierać człowieka byś i ty mogła umrzeć? Czy może lepiej zostawić, oboje kochających się, na Ziemi? Życie, czy było warto? Jedynie czego jestem pewna to to że są szczęśliwi. Tu nie byliby. Wśród zwierząt którymi teraz stają sie ludzie. Nie warto żyć na świecie gdzie czujesz się źle. W końcu Ziemia została stworzona byś czuł się dobrze, prawda? Chcesz być szczęśliwy? Przyjdzie czas i pora gdy to nastąpi. Gdy znajdziesz miłość. Znalazłaś, blondyna o niebieskich tęczówkach i szerokim uśmiechu. Jednak było warto. 

Jka już mówiłam mam świetny pomysł na następnego shota. Mamy tu jakie Larry shippers? 
tt: we_ended_right

piątek, 5 kwietnia 2013

Niall cz.4

Ej tak na początku chce powiedzieć że jutro jade do Warszawy na politechnike (pewnie spytacie po co jak amm 14 lat) i jakby któraś z was jutro wybierała się do Wawy to napiszcie mi pod imaginem. A tymczasem 4 część o Niall'u. Huhu mam nadzieje, że wam sie spodoba.

Czy to nie jest tak, że by zaufać człowiekowi trzeba sie przy nim oswoić i dobrze zapoznać? Być może taka była "reguła" jednak ty się chyba nie trzymałaś. Kto by pomyślał że tak urocza i grzeczna dziewczyna mogłaby zaprzyjaźnić się z takim buntownikiem jakim był Niall? Co więcej nie znając go byłaś pewna że możesz mu zaufać. I w żaden sposób to nie było dziwne.
Gdy poznałaś ostatnią zaginioną część całego Horana był wieczór, a ty jak głupia szłaś przez miasto w ręku ściskając torebkę i klucze od domu. Byłaś zdenerwowana faktem, że nie wziełaś zapasowego swetra. Nikt nie przypuszczał, że wychodząc ze sklepu potkniesz się i upuścisz upragnione odzienie do kałuży. Musiałaś przyznać, że byłaś straszną niezdarą. Jednakże idąc w kierunku mieszkania zauważyłaś Niall'a w jednej z mijanych restauracji. Chciałaś się przywitać jednak odpuściłaś gdy zza jego pleców wyłoniła się szczupła brunetka i pocałowała go prosto w usta śmiejąc się zadziornie. Przystanęłaś na chwilę, ponieważ nigdy nie usłyszałaś z ust blondyna, że ma dziewczynę. Całą powrotną drogę do domu rozmyślałaś nad tym faktem. Pomyślałaś, że może chłopak mówił ci, ale zapomniałaś. Wchodząc jednak do domu byłaś wściekła. Na Horan'a, który nic ci nie powiedział. Jednak czy faktycznie to był prawdziwy powód twojej złosści? A może chodziło o te denerwujące ukłucie w podbrzuszu gdy zobaczyłaś swojego przyjaciela z kimś innym? Następnego dnia chciałaś się spytać o ten incydent. Zapytać go czy ma dziewczynę. Miałaś takie prawo, przecież był twoim przyjacielem. Jakie było twoje rozczarowanie gdy w drzwiach jego domu stanęła pół naga dziewczyna, inna niż wczoraj. Nie chciałaś z nią rozmawiać. Uciekłaś.
 Gdy miałaś pewność, że Niall cię unika był ostatni dzień miesiąca. Chciałaś porozmawiać z chłopakiem, nie widzieliście sie od paru dobrych tygodni. Niestety nie odbierał telefonów i nie otwierał drzwi. Czyżby zniknął? Nie chciałaś się z tym pogodzić. Nie chciałaś przyznać, że nie masz już na co liczyć. Co mogłaś zrobić? Musiałaś czekać.
Parę dni później wstałaś bardzo rano by jeszcze zastać blondyna w domu. Byłaś bardzo zła gdy stanęłaś przed domem Niall'a i głośno pukałaś w drzwi. Byłaś zdziwiona gdy nagle usłyszałaś jak ktoś przekręca klucz. Nagle zauważyłaś głowę Horan'a. Gdy tylko spojrzałaś na jego zaspane oczy cała złość sie ulotniła.
- [T.I]? Co ty tu robisz?- spytał- Nie powinno cię tu być- stwierdził patrząc prosto w twoje oczy.
- Musimy porozmawiać- warknęłaś odpychając go i wchodząc do mieszkania.
Uśmiechnęłaś się lekko gdy zdałaś sobie sprawę z faktu że tym razem ty dominujesz. To było wspaniałe uczucie.
- Więc- zaczął drapiąc się po karku. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany.
- Niall, sądze że mnie unikasz- powiedziałaś obserwując jego reakcje. Ciężko było nie zauważyć tych czerwonych policzków i spoglądających wszędzie,  tylko nie na ciebie, niebieskich tęczówek.
Satysfakcjonowało cię to. Chciałaś mu uświadomić jak czułaś się ostatnie pare tygodni. Bez niego.

Planuje jeszcze jedną część. I must to go. Bye girl's! Prosze o komentarze.

piątek, 29 marca 2013

Niall cz.3

Dziekuje bardzo @HereForPerrie za przypomnienie o tej krótkiej historii :) Musze ją skończyc i choć widze że mniej osób odwiedza bloga to mam nadzieje że przy tej notce będzie dużo komentarzy :) Część druga jest pod tym linkiem http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/2013/01/niall-cz-2.html#comment-form

 Czy Niall cię intrygował? Zdecydowanie tak. Właściwie nie domyślałaś się jak chłopak o blond włosach mógł na ciebie działać. Chciałaś go poznać, zbliżyć się do niego. Czy to było złe? Owszem. Ale te ryzyko miało słodki smak, który niezwykle cię do tego przyciągał.
Sama nie wiesz czemu dokładnie o siódmej czekałaś na stukanie w okno. Gdybyś powiedziała o tym komuś zdecydowanie by cię wyśmiał. Nie dziwisz się, czasami sama sie z tego śmiejesz. Jednakże siedziałaś na łóżku z zamkniętymi oczami i po prostu słuchałaś. Podskoczyłaś gdy w pewnym momencie ktoś głośno wykrzyczał twoje imię. Podeszłaś do okna i uśmiechnęłaś sie do chłopaka, który stał w twoim ogródku.
- Gotowa?- spytał odwzajemniając uśmiech.
Potrząsnęłaś głową i zamknęłaś okno szybko zbiegając po schodach. Chciałaś jak najszybciej dowiedzieć się co zaplanował Niall. Szybko twoja radość zniknęła gdy na podjeździe zobaczyłaś czarny motor. Przełknęłaś ślinę spoglądając na Horana.
- Tym jedziemy?- wskazałaś na pojazd.
- Tak- odpowiedział przyglądając ci się z zaciekawieniem.
Na twojej twarzy pojawił sie grymas a w oczach można było dostrzec strach. Spuściłaś wzrok na swoje trampki i zaczęłaś nogą kreślić kółka na trawie.
- Okay- mruknęłaś nie podnosząc wzroku.
- Jeżeli nie chcesz możemy przejść się ale...
- Nie, w porządku- przerwałaś mu.
Podeszłaś do Horana i usiadłaś na skórzanym fotelu wcześniej przez chwilę mu się przyglądając.
- Możemy jechać- stwierdziłaś prostując sie.
Blondyn spojrzał sie na ciebie by upewnić się, że napewno się zgadzasz po czym usiadł przed tobą kładąc ręce na kierownicy. Przekręcił kluczyk, a ty mocno zacisnęłaś ramiona na jego talii.
- Hej [T.I] jeszcze nie ruszyliśmy- zaśmiał sie spoglądając na ciebie.
Zarumieniłaś się poluzowując uścisk. Przestraszyłaś się gdy nagle Niall odjechał z podjazdu. Przylgnęłaś do jego pleców ciężko oddychając. Zamknęłaś oczy próbując uspokoić bicie serca. Udało ci sie to po paru minutach, w czasie których zdążyliście już dojechać na miejsce. Nie rozpoznawałaś okolicy, ale zaufałaś Niallu gdy ten wyciągnął do ciebie dłoń i czekał byś zeszła. Chwyciłaś ją zeskakując z motoru. Ruszyliście przez gęste zboże. Trzymałaś się blondyna bojąc sie że sie zgubisz. Byłaś coraz bardziej ciekawa i zaintrygowana otoczeniem. W pewnej chwili Horan zatrzymał sie, a ty nie zauważając tego, wpadłaś na niego. Zdezorientowana cofnęłaś się o jeden krok rozglądając się dookoła.
- Tam nie warto patrzeć- zwrócił ci uwagę uśmiechając się- prawdziwy widok jest tam- wskazał dłonią przed siebie.
Wychyliłaś się zza pleców chłopaka zauważając wielkie drzewo. Co było w nim niezwykłe? To że na jego potężnych gałęziach wisiały pary butów.
- Pary tu przychodzą i związują swoje buty. Potem rzucają je na to drzewo i wracają na bosaka- wyjaśnił Niall śmiejąc się cicho.
Złapał twoją rękę i podszedł bliżej drzewa.
- Chcesz wejść?- spytał podchodząc do ciebie.
Zastanawiałaś sie przez chwilę oglądając wiszące nad wami buty.
- Tak- powiedziałaś w końcu.
Niebieskooki podsadził ciebie. Usiadłaś na jednej z gałęzi i czekałaś aż chłopak wejdzie. Gdy to zrobił oboje siedzieliście na starym dębie w ciszy obserwując zachodzące słońce. Krajobraz był naprawde wspaniały. Byłaś wdzięczna chłopakowi, że cię tu zabrał. Nigdy nie przypuszczałabyś, że istnieje takie miejsce gdzieś blisko twojego miejsca zamieszkania.Chociaż nie wiedziałaś czy to jest blisko. Być może tylko ci się wydawało, że zamknęłaś oczy na parę minut, a w rzeczywistości było inaczej. Stwierdziłaś, że będziesz tu przychodzić częściej. Z przemyśleń wyrwał cię Horan, który szybko odwrócił się twarzą do ciebie i spojrzał ci głęboko w oczy dotykając lekko twojego zaróżowionego policzka. I wtedy poznałaś następną część Nialla. 2/3 całego chłopaka.

Jeszcze zamierzam napisać 4 cz. Zacznę gdy tu będzie 6 komentarzy. Zastosowuję groźbę :) Miłej nocy kochani! Mój twitter: we_ended_right

niedziela, 24 marca 2013

Zayn

Zaniedbałam strasznie i jestem zła na siebie. Na szczęście za pare dni święta wielkanocne i ciesze się jak na widok One Direction. Napisałam nowy imagin tym razem z Zaynem. Informacja która odmieni wasze życie jest taka że nie zawieszam bloga :) Cieszmy się xd Imagin smutny ze szczęśliwym zakończeniem. Coś na podobieństwo mojego życia mam nadzieje.
Mój tt: we_ended_right
Mam nadzieje że wam sie spodoba :)
Enjoy!

Od paru dni nie mogłaś spać, nie mogłaś jeść, nie wychodziłaś z pokoju, nie żyłaś tak jak kiedyś. Tęskniłaś. Za chłopakiem który odszedł, zostawił cię, zabrał część ciebie. Po prostu tęskniłaś. Zastanawiasz się dlaczego to sie stało. Dlaczego wszystko tak się potoczyło. Wytrwasz? Te dni bez niego? Godziny które możecie spędzać razem? Nie gdy przy nim jest już inna. To ona jest tu problemem, nie ty.
Bujałaś się na huśtawce patrząc na inne dzieci. Nie chciały się z tobą bawić. Dlaczego? Widocznie byłaś inna. Lekki podmuch wiatru rozwiał twoje kasztanowe włosy. Nagle poczułaś jak ktoś buja cię. Wcześniej nie zwróciłaś na to uwagi, dopiero teraz się zorientowałaś że pochylasz się do tyłu gdy jesteś na górze, widzisz doskonale biale chmury. Huśtawka zwalnia, a ty z niej zeskakujesz patrząc na osobę która cię bujała. Zauważasz bruneta z lizakiem w ręku który się do ciebie uśmiecha. 
- Jestem Zayn- mówi podając ci małą rączkę. 
- [T.I]- odpowiadasz patrząc na niego. 
- A więc [T.I] od teraz będziemy najlepszymi przyjaciółmi- oznajmia a ty się uśmiechasz. 
Przyjaciele od dziecka. Myślałaś że tak będzie zawsze, że on myśli tak samo. Byłaś w wielkim błędzie. Tęsknisz.
- Jak jest być tak popularnym w szkole panie Malik?- spytałaś uśmiechając sie do niego. 
- Wytrzymuje tych fotografów pod oknem- odparł całując cię lekko w policzek
- Mieszkam obok ciebie i nie widziałam nigdy fotografów- powiedziałaś trącając go łokciem w umięśnione ramię. 
- Widocznie dobrze nie patrzysz [T.I]- mruknął pozwalając by twoja głowa znalazła się na jego klatce piersiowej. Czułaś jak jego serce bije coraz szybciej i mocniej.
- I nie żałujesz?- szepnęłaś 
- Czego [T.I]?
- Naszej przyjaźni- przełknęłaś ślinę.
- Nigdy nie żałowałem tego, że mogłem ciebie spotkać. Jesteś najlepszą rzeczą, która mnie spotkała- poczułaś jak odgarnia twoje włosy z czoła. Czułaś że mówi prawdę. 
Nie żałowałeś Malik, dlaczego więc teraz cię przy mnie nie ma?  Tęsknię.
[T.I] mam coś dla ciebie- usłyszałaś jego głos. 
Następnie zauważyłaś jego uśmiech i czekoladowe oczy które tak bardzo kochałaś. 
- Tak?- spytałaś zainteresowana.
Jego śmiech był tak delikatny że mogłaś go słuchać godzinami. Po chwili mulant wyjął z kieszeni małe pudełko i wręczył je tobie. Z twoich ust wyrwał się cichy jęk zdumienia gdy je otworzyłaś. 
- Widziałem jak bardzo ci sie podobała więc postanowiłem że...- podrapał się w tył głowy. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany. Poczułaś jak szeroki uśmiech wkrada się na twoje usta. Nie mówiąc nic przytuliłaś się do niego i szepcąc "Idealny prezent".
Coraz częściej myślałaś o wspólnych chwilach z Malikiem. Dawno temu byliście przyjaciółmi, nie rozumiesz dlaczego to się zmieniło. Tęsknisz.
- [T.I] patrz na to!- krzyknął zwracając tym samym twoją uwagę. 
Byliście na łodzi na środku morza. Od dawna planowaliście taką atrakcję, tylko we dwoje. Odwróciłaś się w stronę chłopaka patrząc w kierunku który ci pokazywał. W oddali zauważyłaś dwa delfiny płynące w stronę z której przypłynęliście. Uśmiechnęłaś się patrząc na podekscytowanego przyjaciela. 
- Nie uważasz że oni są tacy jak my?- spytał podchodząc do ciebie.
- Co masz na mysli?- uniosłaś brew
- Nierozłączni- złapał twoją dłoń patrząc na ciebie z tymi iskierkami w oczach. 
Zacisnęłaś powieki czując jak słone łzy płyną po twoich policzkach. Te chwile nigdy nie wrócą, on nigdy nie wróci. Proszę wróć. Tęsknie.
- [T.I] jak to jest z nami?- mruknął. Jego oczy były przymknięte a usta lekko rozchylone. 
- Zdecydowanie jesteś moim przyjacielem Zayn- skłamałaś.
- I zawsze nim będę?- spytał patrząc w twoje oczy.
- Nie wiem co będzie w przyszłości, ale chcę być zawsze blisko ciebie.- uniosłaś kącik ust patrząc w rozgwieżdżone niebo. 
Te niebo wspominasz do dziś. Pamietasz jak kreśliliście w powietrzu kształty przypominające te stworzone przez gwiazdy. Wszystkie chwile z nim zawsze zostaną w twojej głowie, nawet jeżeli będziesz chciała zapomnieć tak jak chcesz tego teraz. Tęsknie
- Pamiętaj że zawsze mozesz na mnie liczyć- otworzyłaś oczy wpatrując się w jego twarz. 
- Wiem Zayn- powiedziałaś znów przymykając lekko powieki. 
- Wiesz?- spytał
Pokiwałaś twierdząco głową uśmiechając się lekko. Wiedziałaś.
- Mam rozumieć że to obietnica?
- Zdecydowanie [T.I]- poczułaś jak materac obok ciebie zgina się lekko pod ciężarem drugiej osoby. Pod ciężarem Zayna. 
Pamiętasz o tej obietnicy do dziś. Nie dotrzymał jej. Odetchnęłaś cicho powstrzymując łzy.  Resztkami sił doszłaś do parapetu na którym usiadłaś. W pokoju naprzeciwko twojego domu zapaliło się światło. Zerknęłaś na okno wypatrując mieszkańca tego pomieszczenia. W końcu pojawił się w bluzce którą dostał od ciebie i krótkich spodenkach. Obserwowałaś go do momentu aż nie zobaczył cię w oknie. Wiedziałaś że patrzy na twoje mokre od łez policzki i wory pod oczami. I nagle zniknął, a światło w pokoju zostało zgaszone. Znów zaniosłaś się płaczem nie rozumiejąc go. Jego decyzji i czynności. Tęskniłaś. Po chwili usłyszałaś kroki i ciche pukanie do drzwi. Zignorowałaś to jak miałaś w zwyczaju będąc pewną, że to twoja mama. Nie zwróciłaś nawet uwagi gdy drzwi otworzyły się. Wpatrywałaś się w okno przed sobą dopóki silne ramiona nie objęły cie, a gorące usta nie dotknęły twojego policzka. Zawsze rozpoznałabyś jego dotyk.
- Nie płacz prosze- szepnął jak to miał w zwyczaju i mocniej objął cię kołysząc do przodu i do tyłu.
- Tęskniłam- poczułaś jak jego dłoń podnosi twój podbródek.
- Ja też [T.I]- spojrzał w twoje oczy.
Wiedziałaś że mówił prawdę. Zawsze to wiedziałaś.

Napisałam! Ufff, prosze o komentarze :)

niedziela, 24 lutego 2013

Louis

 Od razu mówie że sam imagin jest WESOŁY tjedynie początek może trochę zmylić :)

Z każdym dniem żyje się trudniej. Dla osoby która faktycznie dużo przeżyła nic już nie może stać się gorszego. A co jakby tragiczne zdarzenie nadało dniom głębszego sensu?
To co stało się parę miesięcy temu w pełni pogorszyło twoją psychikę. Rodzina jest w komplecie gdy ma się oboje rodziców, prawda? Niestety tragiczny wypadek spowodował że twój tata musiał walczyć o życie. Na marne, jak się potem okazało. Są jeszcze dni gdy leżysz na łóżku i wspominasz. To nie jest złe. Wręcz przeciwnie. Czasami warto skupić się na ważnych chwilach, które już dawno przeminęły. Człowiek jest kruchą istotą. Błędem jest więc by emocje siedziały wewnątrz nas. Plusem by wydobywać je na zewnątrz.
Bardzo przeżyłaś wypadek, ale jeszcze bardziej fakt że mama znalazła sobie nowego partnera. Co więcej zaprosiła go na kolację. Nie przyszedł jednak sam.
Około godziny dwudziestej zadzwonił dzwonek do drzwi. Odetchnęłaś jeszcze raz wygładzając białą sukienkę. Nie miałaś pojęcia dlaczego chciałas tak dobrze wyglądać dla osoby którą znienawidziłaś przed samym poznaniem. Dziwne uczucie pojawiło się w twoim podbrzuszu gdy pare sekund potem w salonie pojawił się chłopak. Był wyższy od ciebie o kilka centymetrów i na oko miał 17 lat tak jak ty. Uśmiechnął sie do ciebie i wyciągnął w twoją stronę dłoń.
- Louis- przedstawił się
Nie uścisnęłaś jednak jego dłoni. Nie ze względu na złe maniery i sam fakt że może być nowym partnerem twojej mamy, co było oczywiście twoimi kolejnymi durnymi wymysłami, tylko ze względu na szare tęczówki od których nie mogłaś odwrócić wzroku. Po chwili obok ciebie stanęła twoja rodzicielka przytulając cie mocno do piersi oraz mężczyzna. Miałaś nadzieje że to nim jest zauroczona mama.
Po dość miłej kolacji, przy której wszyscy lepiej się poznali, już pełnoletni towarzysze zaproponowali żebyś zabrała Louisa do swojego pokoju. Sama propozycja była dość dwuznaczna jednak zgodziłaś się. Louis był naprawdę zabawnym chłopakiem. Tylko jedną z naprawdę wielu jego cech dostrzegłaś przez tę parę godzin. Gdy tylko znaleźliście się w twojej sypialni brunet stał się bardzo skrępowany. Przez dobrze opinający jego sylwetkę, czarny garnitur dostrzegłaś że jego mięśnie bardzo się spieły. Usiadłaś na dywanie i w pokrzepiającym geście poklepałaś miejsce naprzeciwko ciebie dając tym samym do zrozumienia żeby chłopak usiadł. Po pare następnych minut stał w tym samym miejscu jakby nad czymś rozmyślając, jednak chwile potem usiadł i przypatrywał ci się. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Podczas kolacji nie było tak niezręcznie jak teraz. Odchrząknęłaś
- A więc skąd jesteś?- mruknęłaś
- Z Doncaster- odparł szybko. 
- To dość daleko- zamyśliłaś się.
- Trochę- uśmiechnął się szczerze. 
Tym uśmiechem kupił cię na samym początku. Działał na ciebie kojąco i wewnętrznie uspokajał. Miałaś wrażenie że Tomlinson nie prędko zniknie z twojego życia. 
Parę tygodni później Louis odwiedzał cię regularnie. Twojej mamie bardzo się to podobało. Zawsze mówiła że to dobry chłopak i że bardzo cieszy się że tak dobrze się dogadujecie bo być może kiedyś będziecie rodzeństwem. Na samą myśl przechodziły cie dreszcze. Fakt, pan Tomlinson był milym mężczyzną ale nie widziałaś go w roli swojego ojca. Z drugiej jednak strony bardzo się cieszyłaś z takich relacji z Louisem. Zastanawiałaś się czy Lou to jedna z najlepszych rzeczy jakie cie spotkały w życiu. 

Po paru miesiącach traktowaliście sie jak przyjaciele, a pan Tomlinson wprowadził się do waszego domu. Były wieczory gdy Lou przychodził do twojego pokoju i rozmawialiście. Zdarzało sie że chłopak zasypiał u ciebie ale dla was takie sytuacje były naturalne. Częste pocałunki w policzek oraz objęcia były na porządku dziennym. Niektórzy mogliby rzec że jesteście parą. Nic bardziej błędnego Dniem który zapoczątkował nowy stan był kilka dni temu. Jak zwykle wieczorem siedziałaś w pokoju spoglądając na uchylone drzwi. To stało sie rutyną, po prostu siedziałaś i czekałaś. Gdy w wejściu stanął Tomlinson uśmiechnęłaś sie i przesunęłaś, robiąc tym samym miejsce. Widać było że chłopak jest zdenerwowany. Zainteresowało cie to i nie spuszczałaś z niego oczu dopóki nie usiadł obok. Jego ciało drgnęło gdy położyłaś rękę na jego ramieniu. Widać było że coś było nie tak. - Co sie stało?- spytałaś w końcu. Widziałaś że z czymś walczył. Bałaś sie o niego - [T.I] nie wiem jak to powiedzieć- szepnął. - Jesteś moim przyjacielem, mozesz mi powiedzieć wszystko LouLou- uniosłaś kącik ust na dźwięk przezwiska Louisa. - No właśnie [T.I], jestesmy tylko przyjaciółmi. Z początku slowa Lou słyszalas jak za mgłą dopiero po chwili dotarły do ciebie, jakby ze zdwojoną siłą. - Co sugerujesz?- spytalas nie wiedząc czy go dobrze zrozumialas. - Nie wiedziałem że będzie tak cięzko- mruknął do siebie- Czy będziesz moją dziewczyną?- spojrzał ci w oczy. Dopiero teraz zorientowałaś sie że jego dłon dotyka twojej i lekko, opuszkami palcow, jeździ po wewnętrznej stronie. Roześmiałaś sie, nie ze wględu na jego pytanie, choć tak to mogło zabrzmieć, ale ze względu na oficjalny ton jego głosu ktorego nigdy nie słyszałaś. Zauważyłaś że twarz bruneta zajaśniała grymasem, a w jego oczach nie było iskierek. Już chciał wstać ale nie pozwoliłaś mu na to i złapałaś jego nadgarstek. - Tak- pokiwałaś twierdząco głową. Jego twarz rozpromienił szeroki uśmiech. Wreszcie mogłaś być szczęśliwa. *** Pare dni później pan Tomlinson oświadczył sie twojej mamie. Twój związek z Lou prawnie wyglądał jak patologia, w końcu rodzeństwo nie mogło być parą. Bałaś sie reakji "rodziców". Nie chciałaś z nimi dyskutować o tym, Louis też z tym zwlekał. Następne tygodnie ukrywaliście się, coraz trudniej było powstrzymać sie przed czynnościami okazującymi wasze uczucia. Postanowiliście wyjechać by nie martwić sie o dyskretny związek. Rodzina bez problemu zaakceptowała waszą decyzję. Byłaś zła na siebie, pierwszy raz okłamywałaś mamę. Zapomniałaś o wszystkich problemach gdy razem z Lou wynajęliście mieszkanie i wyprowadziliście sie. Czułaś sie potrzebna i dzieki chłopakowi miałaś nadzieje, której ci brakowało. Przepraszam że taki krótki i pewnie duzo błędow ale pisze na telefonie i jest naprawde bardzo ciezko. Mam nadzieje ze sie spodoba i PROSZE O KOMENTARZE :)