Dziekuje bardzo @HereForPerrie za przypomnienie o tej krótkiej historii :) Musze ją skończyc i choć widze że mniej osób odwiedza bloga to mam nadzieje że przy tej notce będzie dużo komentarzy :) Część druga jest pod tym linkiem http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/2013/01/niall-cz-2.html#comment-form
Czy Niall cię intrygował? Zdecydowanie tak. Właściwie nie domyślałaś się jak chłopak o blond włosach mógł na ciebie działać. Chciałaś go poznać, zbliżyć się do niego. Czy to było złe? Owszem. Ale te ryzyko miało słodki smak, który niezwykle cię do tego przyciągał.
Sama nie wiesz czemu dokładnie o siódmej czekałaś na stukanie w okno. Gdybyś powiedziała o tym komuś zdecydowanie by cię wyśmiał. Nie dziwisz się, czasami sama sie z tego śmiejesz. Jednakże siedziałaś na łóżku z zamkniętymi oczami i po prostu słuchałaś. Podskoczyłaś gdy w pewnym momencie ktoś głośno wykrzyczał twoje imię. Podeszłaś do okna i uśmiechnęłaś sie do chłopaka, który stał w twoim ogródku.
- Gotowa?- spytał odwzajemniając uśmiech.
Potrząsnęłaś głową i zamknęłaś okno szybko zbiegając po schodach. Chciałaś jak najszybciej dowiedzieć się co zaplanował Niall. Szybko twoja radość zniknęła gdy na podjeździe zobaczyłaś czarny motor. Przełknęłaś ślinę spoglądając na Horana.
- Tym jedziemy?- wskazałaś na pojazd.
- Tak- odpowiedział przyglądając ci się z zaciekawieniem.
Na twojej twarzy pojawił sie grymas a w oczach można było dostrzec strach. Spuściłaś wzrok na swoje trampki i zaczęłaś nogą kreślić kółka na trawie.
- Okay- mruknęłaś nie podnosząc wzroku.
- Jeżeli nie chcesz możemy przejść się ale...
- Nie, w porządku- przerwałaś mu.
Podeszłaś do Horana i usiadłaś na skórzanym fotelu wcześniej przez chwilę mu się przyglądając.
- Możemy jechać- stwierdziłaś prostując sie.
Blondyn spojrzał sie na ciebie by upewnić się, że napewno się zgadzasz po czym usiadł przed tobą kładąc ręce na kierownicy. Przekręcił kluczyk, a ty mocno zacisnęłaś ramiona na jego talii.
- Hej [T.I] jeszcze nie ruszyliśmy- zaśmiał sie spoglądając na ciebie.
Zarumieniłaś się poluzowując uścisk. Przestraszyłaś się gdy nagle Niall odjechał z podjazdu. Przylgnęłaś do jego pleców ciężko oddychając. Zamknęłaś oczy próbując uspokoić bicie serca. Udało ci sie to po paru minutach, w czasie których zdążyliście już dojechać na miejsce. Nie rozpoznawałaś okolicy, ale zaufałaś Niallu gdy ten wyciągnął do ciebie dłoń i czekał byś zeszła. Chwyciłaś ją zeskakując z motoru. Ruszyliście przez gęste zboże. Trzymałaś się blondyna bojąc sie że sie zgubisz. Byłaś coraz bardziej ciekawa i zaintrygowana otoczeniem. W pewnej chwili Horan zatrzymał sie, a ty nie zauważając tego, wpadłaś na niego. Zdezorientowana cofnęłaś się o jeden krok rozglądając się dookoła.
- Tam nie warto patrzeć- zwrócił ci uwagę uśmiechając się- prawdziwy widok jest tam- wskazał dłonią przed siebie.
Wychyliłaś się zza pleców chłopaka zauważając wielkie drzewo. Co było w nim niezwykłe? To że na jego potężnych gałęziach wisiały pary butów.
- Pary tu przychodzą i związują swoje buty. Potem rzucają je na to drzewo i wracają na bosaka- wyjaśnił Niall śmiejąc się cicho.
Złapał twoją rękę i podszedł bliżej drzewa.
- Chcesz wejść?- spytał podchodząc do ciebie.
Zastanawiałaś sie przez chwilę oglądając wiszące nad wami buty.
- Tak- powiedziałaś w końcu.
Niebieskooki podsadził ciebie. Usiadłaś na jednej z gałęzi i czekałaś aż chłopak wejdzie. Gdy to zrobił oboje siedzieliście na starym dębie w ciszy obserwując zachodzące słońce. Krajobraz był naprawde wspaniały. Byłaś wdzięczna chłopakowi, że cię tu zabrał. Nigdy nie przypuszczałabyś, że istnieje takie miejsce gdzieś blisko twojego miejsca zamieszkania.Chociaż nie wiedziałaś czy to jest blisko. Być może tylko ci się wydawało, że zamknęłaś oczy na parę minut, a w rzeczywistości było inaczej. Stwierdziłaś, że będziesz tu przychodzić częściej. Z przemyśleń wyrwał cię Horan, który szybko odwrócił się twarzą do ciebie i spojrzał ci głęboko w oczy dotykając lekko twojego zaróżowionego policzka. I wtedy poznałaś następną część Nialla. 2/3 całego chłopaka.
Jeszcze zamierzam napisać 4 cz. Zacznę gdy tu będzie 6 komentarzy. Zastosowuję groźbę :) Miłej nocy kochani! Mój twitter: we_ended_right
piątek, 29 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
Zayn
Zaniedbałam strasznie i jestem zła na siebie. Na szczęście za pare
dni święta wielkanocne i ciesze się jak na widok One Direction.
Napisałam nowy imagin tym razem z Zaynem. Informacja która odmieni wasze życie jest taka że nie zawieszam bloga :) Cieszmy się xd Imagin smutny ze szczęśliwym zakończeniem. Coś na podobieństwo mojego życia mam nadzieje.
Mój tt: we_ended_right
Mam nadzieje że wam sie spodoba :)
Enjoy!
Od paru dni nie mogłaś spać, nie mogłaś jeść, nie wychodziłaś z pokoju, nie żyłaś tak jak kiedyś. Tęskniłaś. Za chłopakiem który odszedł, zostawił cię, zabrał część ciebie. Po prostu tęskniłaś. Zastanawiasz się dlaczego to sie stało. Dlaczego wszystko tak się potoczyło. Wytrwasz? Te dni bez niego? Godziny które możecie spędzać razem? Nie gdy przy nim jest już inna. To ona jest tu problemem, nie ty.
Bujałaś się na huśtawce patrząc na inne dzieci. Nie chciały się z tobą bawić. Dlaczego? Widocznie byłaś inna. Lekki podmuch wiatru rozwiał twoje kasztanowe włosy. Nagle poczułaś jak ktoś buja cię. Wcześniej nie zwróciłaś na to uwagi, dopiero teraz się zorientowałaś że pochylasz się do tyłu gdy jesteś na górze, widzisz doskonale biale chmury. Huśtawka zwalnia, a ty z niej zeskakujesz patrząc na osobę która cię bujała. Zauważasz bruneta z lizakiem w ręku który się do ciebie uśmiecha.
- Jestem Zayn- mówi podając ci małą rączkę.
- [T.I]- odpowiadasz patrząc na niego.
- A więc [T.I] od teraz będziemy najlepszymi przyjaciółmi- oznajmia a ty się uśmiechasz.
Przyjaciele od dziecka. Myślałaś że tak będzie zawsze, że on myśli tak samo. Byłaś w wielkim błędzie. Tęsknisz.
- Jak jest być tak popularnym w szkole panie Malik?- spytałaś uśmiechając sie do niego.
- Wytrzymuje tych fotografów pod oknem- odparł całując cię lekko w policzek
- Mieszkam obok ciebie i nie widziałam nigdy fotografów- powiedziałaś trącając go łokciem w umięśnione ramię.
- Widocznie dobrze nie patrzysz [T.I]- mruknął pozwalając by twoja głowa znalazła się na jego klatce piersiowej. Czułaś jak jego serce bije coraz szybciej i mocniej.
- I nie żałujesz?- szepnęłaś
- Czego [T.I]?
- Naszej przyjaźni- przełknęłaś ślinę.
- Nigdy nie żałowałem tego, że mogłem ciebie spotkać. Jesteś najlepszą rzeczą, która mnie spotkała- poczułaś jak odgarnia twoje włosy z czoła. Czułaś że mówi prawdę.
Nie żałowałeś Malik, dlaczego więc teraz cię przy mnie nie ma? Tęsknię.
[T.I] mam coś dla ciebie- usłyszałaś jego głos.
Następnie zauważyłaś jego uśmiech i czekoladowe oczy które tak bardzo kochałaś.
- Tak?- spytałaś zainteresowana.
Jego śmiech był tak delikatny że mogłaś go słuchać godzinami. Po chwili mulant wyjął z kieszeni małe pudełko i wręczył je tobie. Z twoich ust wyrwał się cichy jęk zdumienia gdy je otworzyłaś.
- Widziałem jak bardzo ci sie podobała więc postanowiłem że...- podrapał się w tył głowy. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany. Poczułaś jak szeroki uśmiech wkrada się na twoje usta. Nie mówiąc nic przytuliłaś się do niego i szepcąc "Idealny prezent".
Coraz częściej myślałaś o wspólnych chwilach z Malikiem. Dawno temu byliście przyjaciółmi, nie rozumiesz dlaczego to się zmieniło. Tęsknisz.
- [T.I] patrz na to!- krzyknął zwracając tym samym twoją uwagę.
Byliście na łodzi na środku morza. Od dawna planowaliście taką atrakcję, tylko we dwoje. Odwróciłaś się w stronę chłopaka patrząc w kierunku który ci pokazywał. W oddali zauważyłaś dwa delfiny płynące w stronę z której przypłynęliście. Uśmiechnęłaś się patrząc na podekscytowanego przyjaciela.
- Nie uważasz że oni są tacy jak my?- spytał podchodząc do ciebie.
- Co masz na mysli?- uniosłaś brew
- Nierozłączni- złapał twoją dłoń patrząc na ciebie z tymi iskierkami w oczach.
Zacisnęłaś powieki czując jak słone łzy płyną po twoich policzkach. Te chwile nigdy nie wrócą, on nigdy nie wróci. Proszę wróć. Tęsknie.
- [T.I] jak to jest z nami?- mruknął. Jego oczy były przymknięte a usta lekko rozchylone.
- Zdecydowanie jesteś moim przyjacielem Zayn- skłamałaś.
- I zawsze nim będę?- spytał patrząc w twoje oczy.
- Nie wiem co będzie w przyszłości, ale chcę być zawsze blisko ciebie.- uniosłaś kącik ust patrząc w rozgwieżdżone niebo.
Te niebo wspominasz do dziś. Pamietasz jak kreśliliście w powietrzu kształty przypominające te stworzone przez gwiazdy. Wszystkie chwile z nim zawsze zostaną w twojej głowie, nawet jeżeli będziesz chciała zapomnieć tak jak chcesz tego teraz. Tęsknie
- Pamiętaj że zawsze mozesz na mnie liczyć- otworzyłaś oczy wpatrując się w jego twarz.
- Wiem Zayn- powiedziałaś znów przymykając lekko powieki.
- Wiesz?- spytał
Pokiwałaś twierdząco głową uśmiechając się lekko. Wiedziałaś.
- Mam rozumieć że to obietnica?
- Zdecydowanie [T.I]- poczułaś jak materac obok ciebie zgina się lekko pod ciężarem drugiej osoby. Pod ciężarem Zayna.
Pamiętasz o tej obietnicy do dziś. Nie dotrzymał jej. Odetchnęłaś cicho powstrzymując łzy. Resztkami sił doszłaś do parapetu na którym usiadłaś. W pokoju naprzeciwko twojego domu zapaliło się światło. Zerknęłaś na okno wypatrując mieszkańca tego pomieszczenia. W końcu pojawił się w bluzce którą dostał od ciebie i krótkich spodenkach. Obserwowałaś go do momentu aż nie zobaczył cię w oknie. Wiedziałaś że patrzy na twoje mokre od łez policzki i wory pod oczami. I nagle zniknął, a światło w pokoju zostało zgaszone. Znów zaniosłaś się płaczem nie rozumiejąc go. Jego decyzji i czynności. Tęskniłaś. Po chwili usłyszałaś kroki i ciche pukanie do drzwi. Zignorowałaś to jak miałaś w zwyczaju będąc pewną, że to twoja mama. Nie zwróciłaś nawet uwagi gdy drzwi otworzyły się. Wpatrywałaś się w okno przed sobą dopóki silne ramiona nie objęły cie, a gorące usta nie dotknęły twojego policzka. Zawsze rozpoznałabyś jego dotyk.
- Nie płacz prosze- szepnął jak to miał w zwyczaju i mocniej objął cię kołysząc do przodu i do tyłu.
- Tęskniłam- poczułaś jak jego dłoń podnosi twój podbródek.
- Ja też [T.I]- spojrzał w twoje oczy.
Wiedziałaś że mówił prawdę. Zawsze to wiedziałaś.
Napisałam! Ufff, prosze o komentarze :)
Mój tt: we_ended_right
Mam nadzieje że wam sie spodoba :)
Enjoy!
Od paru dni nie mogłaś spać, nie mogłaś jeść, nie wychodziłaś z pokoju, nie żyłaś tak jak kiedyś. Tęskniłaś. Za chłopakiem który odszedł, zostawił cię, zabrał część ciebie. Po prostu tęskniłaś. Zastanawiasz się dlaczego to sie stało. Dlaczego wszystko tak się potoczyło. Wytrwasz? Te dni bez niego? Godziny które możecie spędzać razem? Nie gdy przy nim jest już inna. To ona jest tu problemem, nie ty.
Bujałaś się na huśtawce patrząc na inne dzieci. Nie chciały się z tobą bawić. Dlaczego? Widocznie byłaś inna. Lekki podmuch wiatru rozwiał twoje kasztanowe włosy. Nagle poczułaś jak ktoś buja cię. Wcześniej nie zwróciłaś na to uwagi, dopiero teraz się zorientowałaś że pochylasz się do tyłu gdy jesteś na górze, widzisz doskonale biale chmury. Huśtawka zwalnia, a ty z niej zeskakujesz patrząc na osobę która cię bujała. Zauważasz bruneta z lizakiem w ręku który się do ciebie uśmiecha.
- Jestem Zayn- mówi podając ci małą rączkę.
- [T.I]- odpowiadasz patrząc na niego.
- A więc [T.I] od teraz będziemy najlepszymi przyjaciółmi- oznajmia a ty się uśmiechasz.
Przyjaciele od dziecka. Myślałaś że tak będzie zawsze, że on myśli tak samo. Byłaś w wielkim błędzie. Tęsknisz.
- Jak jest być tak popularnym w szkole panie Malik?- spytałaś uśmiechając sie do niego.
- Wytrzymuje tych fotografów pod oknem- odparł całując cię lekko w policzek
- Mieszkam obok ciebie i nie widziałam nigdy fotografów- powiedziałaś trącając go łokciem w umięśnione ramię.
- Widocznie dobrze nie patrzysz [T.I]- mruknął pozwalając by twoja głowa znalazła się na jego klatce piersiowej. Czułaś jak jego serce bije coraz szybciej i mocniej.
- I nie żałujesz?- szepnęłaś
- Czego [T.I]?
- Naszej przyjaźni- przełknęłaś ślinę.
- Nigdy nie żałowałem tego, że mogłem ciebie spotkać. Jesteś najlepszą rzeczą, która mnie spotkała- poczułaś jak odgarnia twoje włosy z czoła. Czułaś że mówi prawdę.
Nie żałowałeś Malik, dlaczego więc teraz cię przy mnie nie ma? Tęsknię.
[T.I] mam coś dla ciebie- usłyszałaś jego głos.
Następnie zauważyłaś jego uśmiech i czekoladowe oczy które tak bardzo kochałaś.
- Tak?- spytałaś zainteresowana.
Jego śmiech był tak delikatny że mogłaś go słuchać godzinami. Po chwili mulant wyjął z kieszeni małe pudełko i wręczył je tobie. Z twoich ust wyrwał się cichy jęk zdumienia gdy je otworzyłaś.
- Widziałem jak bardzo ci sie podobała więc postanowiłem że...- podrapał się w tył głowy. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany. Poczułaś jak szeroki uśmiech wkrada się na twoje usta. Nie mówiąc nic przytuliłaś się do niego i szepcąc "Idealny prezent".
Coraz częściej myślałaś o wspólnych chwilach z Malikiem. Dawno temu byliście przyjaciółmi, nie rozumiesz dlaczego to się zmieniło. Tęsknisz.
- [T.I] patrz na to!- krzyknął zwracając tym samym twoją uwagę.
Byliście na łodzi na środku morza. Od dawna planowaliście taką atrakcję, tylko we dwoje. Odwróciłaś się w stronę chłopaka patrząc w kierunku który ci pokazywał. W oddali zauważyłaś dwa delfiny płynące w stronę z której przypłynęliście. Uśmiechnęłaś się patrząc na podekscytowanego przyjaciela.
- Nie uważasz że oni są tacy jak my?- spytał podchodząc do ciebie.
- Co masz na mysli?- uniosłaś brew
- Nierozłączni- złapał twoją dłoń patrząc na ciebie z tymi iskierkami w oczach.
Zacisnęłaś powieki czując jak słone łzy płyną po twoich policzkach. Te chwile nigdy nie wrócą, on nigdy nie wróci. Proszę wróć. Tęsknie.
- [T.I] jak to jest z nami?- mruknął. Jego oczy były przymknięte a usta lekko rozchylone.
- Zdecydowanie jesteś moim przyjacielem Zayn- skłamałaś.
- I zawsze nim będę?- spytał patrząc w twoje oczy.
- Nie wiem co będzie w przyszłości, ale chcę być zawsze blisko ciebie.- uniosłaś kącik ust patrząc w rozgwieżdżone niebo.
Te niebo wspominasz do dziś. Pamietasz jak kreśliliście w powietrzu kształty przypominające te stworzone przez gwiazdy. Wszystkie chwile z nim zawsze zostaną w twojej głowie, nawet jeżeli będziesz chciała zapomnieć tak jak chcesz tego teraz. Tęsknie
- Pamiętaj że zawsze mozesz na mnie liczyć- otworzyłaś oczy wpatrując się w jego twarz.
- Wiem Zayn- powiedziałaś znów przymykając lekko powieki.
- Wiesz?- spytał
Pokiwałaś twierdząco głową uśmiechając się lekko. Wiedziałaś.
- Mam rozumieć że to obietnica?
- Zdecydowanie [T.I]- poczułaś jak materac obok ciebie zgina się lekko pod ciężarem drugiej osoby. Pod ciężarem Zayna.
Pamiętasz o tej obietnicy do dziś. Nie dotrzymał jej. Odetchnęłaś cicho powstrzymując łzy. Resztkami sił doszłaś do parapetu na którym usiadłaś. W pokoju naprzeciwko twojego domu zapaliło się światło. Zerknęłaś na okno wypatrując mieszkańca tego pomieszczenia. W końcu pojawił się w bluzce którą dostał od ciebie i krótkich spodenkach. Obserwowałaś go do momentu aż nie zobaczył cię w oknie. Wiedziałaś że patrzy na twoje mokre od łez policzki i wory pod oczami. I nagle zniknął, a światło w pokoju zostało zgaszone. Znów zaniosłaś się płaczem nie rozumiejąc go. Jego decyzji i czynności. Tęskniłaś. Po chwili usłyszałaś kroki i ciche pukanie do drzwi. Zignorowałaś to jak miałaś w zwyczaju będąc pewną, że to twoja mama. Nie zwróciłaś nawet uwagi gdy drzwi otworzyły się. Wpatrywałaś się w okno przed sobą dopóki silne ramiona nie objęły cie, a gorące usta nie dotknęły twojego policzka. Zawsze rozpoznałabyś jego dotyk.
- Nie płacz prosze- szepnął jak to miał w zwyczaju i mocniej objął cię kołysząc do przodu i do tyłu.
- Tęskniłam- poczułaś jak jego dłoń podnosi twój podbródek.
- Ja też [T.I]- spojrzał w twoje oczy.
Wiedziałaś że mówił prawdę. Zawsze to wiedziałaś.
Napisałam! Ufff, prosze o komentarze :)
niedziela, 24 lutego 2013
Louis
Od razu mówie że sam imagin jest WESOŁY tjedynie początek może trochę zmylić :)
Z każdym dniem żyje się trudniej. Dla osoby która faktycznie dużo przeżyła nic już nie może stać się gorszego. A co jakby tragiczne zdarzenie nadało dniom głębszego sensu?
To co stało się parę miesięcy temu w pełni pogorszyło twoją psychikę. Rodzina jest w komplecie gdy ma się oboje rodziców, prawda? Niestety tragiczny wypadek spowodował że twój tata musiał walczyć o życie. Na marne, jak się potem okazało. Są jeszcze dni gdy leżysz na łóżku i wspominasz. To nie jest złe. Wręcz przeciwnie. Czasami warto skupić się na ważnych chwilach, które już dawno przeminęły. Człowiek jest kruchą istotą. Błędem jest więc by emocje siedziały wewnątrz nas. Plusem by wydobywać je na zewnątrz.
Bardzo przeżyłaś wypadek, ale jeszcze bardziej fakt że mama znalazła sobie nowego partnera. Co więcej zaprosiła go na kolację. Nie przyszedł jednak sam.
Około godziny dwudziestej zadzwonił dzwonek do drzwi. Odetchnęłaś jeszcze raz wygładzając białą sukienkę. Nie miałaś pojęcia dlaczego chciałas tak dobrze wyglądać dla osoby którą znienawidziłaś przed samym poznaniem. Dziwne uczucie pojawiło się w twoim podbrzuszu gdy pare sekund potem w salonie pojawił się chłopak. Był wyższy od ciebie o kilka centymetrów i na oko miał 17 lat tak jak ty. Uśmiechnął sie do ciebie i wyciągnął w twoją stronę dłoń.
- Louis- przedstawił się
Nie uścisnęłaś jednak jego dłoni. Nie ze względu na złe maniery i sam fakt że może być nowym partnerem twojej mamy, co było oczywiście twoimi kolejnymi durnymi wymysłami, tylko ze względu na szare tęczówki od których nie mogłaś odwrócić wzroku. Po chwili obok ciebie stanęła twoja rodzicielka przytulając cie mocno do piersi oraz mężczyzna. Miałaś nadzieje że to nim jest zauroczona mama.
Po dość miłej kolacji, przy której wszyscy lepiej się poznali, już pełnoletni towarzysze zaproponowali żebyś zabrała Louisa do swojego pokoju. Sama propozycja była dość dwuznaczna jednak zgodziłaś się. Louis był naprawdę zabawnym chłopakiem. Tylko jedną z naprawdę wielu jego cech dostrzegłaś przez tę parę godzin. Gdy tylko znaleźliście się w twojej sypialni brunet stał się bardzo skrępowany. Przez dobrze opinający jego sylwetkę, czarny garnitur dostrzegłaś że jego mięśnie bardzo się spieły. Usiadłaś na dywanie i w pokrzepiającym geście poklepałaś miejsce naprzeciwko ciebie dając tym samym do zrozumienia żeby chłopak usiadł. Po pare następnych minut stał w tym samym miejscu jakby nad czymś rozmyślając, jednak chwile potem usiadł i przypatrywał ci się. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Podczas kolacji nie było tak niezręcznie jak teraz. Odchrząknęłaś
- A więc skąd jesteś?- mruknęłaś
- Z Doncaster- odparł szybko.
- To dość daleko- zamyśliłaś się.
- Trochę- uśmiechnął się szczerze.
Tym uśmiechem kupił cię na samym początku. Działał na ciebie kojąco i wewnętrznie uspokajał. Miałaś wrażenie że Tomlinson nie prędko zniknie z twojego życia.
Parę tygodni później Louis odwiedzał cię regularnie. Twojej mamie bardzo się to podobało. Zawsze mówiła że to dobry chłopak i że bardzo cieszy się że tak dobrze się dogadujecie bo być może kiedyś będziecie rodzeństwem. Na samą myśl przechodziły cie dreszcze. Fakt, pan Tomlinson był milym mężczyzną ale nie widziałaś go w roli swojego ojca. Z drugiej jednak strony bardzo się cieszyłaś z takich relacji z Louisem. Zastanawiałaś się czy Lou to jedna z najlepszych rzeczy jakie cie spotkały w życiu.
Po paru miesiącach traktowaliście sie jak przyjaciele, a pan Tomlinson wprowadził się do waszego domu. Były wieczory gdy Lou przychodził do twojego pokoju i rozmawialiście. Zdarzało sie że chłopak zasypiał u ciebie ale dla was takie sytuacje były naturalne. Częste pocałunki w policzek oraz objęcia były na porządku dziennym. Niektórzy mogliby rzec że jesteście parą. Nic bardziej błędnego Dniem który zapoczątkował nowy stan był kilka dni temu. Jak zwykle wieczorem siedziałaś w pokoju spoglądając na uchylone drzwi. To stało sie rutyną, po prostu siedziałaś i czekałaś. Gdy w wejściu stanął Tomlinson uśmiechnęłaś sie i przesunęłaś, robiąc tym samym miejsce. Widać było że chłopak jest zdenerwowany. Zainteresowało cie to i nie spuszczałaś z niego oczu dopóki nie usiadł obok. Jego ciało drgnęło gdy położyłaś rękę na jego ramieniu. Widać było że coś było nie tak. - Co sie stało?- spytałaś w końcu. Widziałaś że z czymś walczył. Bałaś sie o niego - [T.I] nie wiem jak to powiedzieć- szepnął. - Jesteś moim przyjacielem, mozesz mi powiedzieć wszystko LouLou- uniosłaś kącik ust na dźwięk przezwiska Louisa. - No właśnie [T.I], jestesmy tylko przyjaciółmi. Z początku slowa Lou słyszalas jak za mgłą dopiero po chwili dotarły do ciebie, jakby ze zdwojoną siłą. - Co sugerujesz?- spytalas nie wiedząc czy go dobrze zrozumialas. - Nie wiedziałem że będzie tak cięzko- mruknął do siebie- Czy będziesz moją dziewczyną?- spojrzał ci w oczy. Dopiero teraz zorientowałaś sie że jego dłon dotyka twojej i lekko, opuszkami palcow, jeździ po wewnętrznej stronie. Roześmiałaś sie, nie ze wględu na jego pytanie, choć tak to mogło zabrzmieć, ale ze względu na oficjalny ton jego głosu ktorego nigdy nie słyszałaś. Zauważyłaś że twarz bruneta zajaśniała grymasem, a w jego oczach nie było iskierek. Już chciał wstać ale nie pozwoliłaś mu na to i złapałaś jego nadgarstek. - Tak- pokiwałaś twierdząco głową. Jego twarz rozpromienił szeroki uśmiech. Wreszcie mogłaś być szczęśliwa. *** Pare dni później pan Tomlinson oświadczył sie twojej mamie. Twój związek z Lou prawnie wyglądał jak patologia, w końcu rodzeństwo nie mogło być parą. Bałaś sie reakji "rodziców". Nie chciałaś z nimi dyskutować o tym, Louis też z tym zwlekał. Następne tygodnie ukrywaliście się, coraz trudniej było powstrzymać sie przed czynnościami okazującymi wasze uczucia. Postanowiliście wyjechać by nie martwić sie o dyskretny związek. Rodzina bez problemu zaakceptowała waszą decyzję. Byłaś zła na siebie, pierwszy raz okłamywałaś mamę. Zapomniałaś o wszystkich problemach gdy razem z Lou wynajęliście mieszkanie i wyprowadziliście sie. Czułaś sie potrzebna i dzieki chłopakowi miałaś nadzieje, której ci brakowało. Przepraszam że taki krótki i pewnie duzo błędow ale pisze na telefonie i jest naprawde bardzo ciezko. Mam nadzieje ze sie spodoba i PROSZE O KOMENTARZE :)
Z każdym dniem żyje się trudniej. Dla osoby która faktycznie dużo przeżyła nic już nie może stać się gorszego. A co jakby tragiczne zdarzenie nadało dniom głębszego sensu?
To co stało się parę miesięcy temu w pełni pogorszyło twoją psychikę. Rodzina jest w komplecie gdy ma się oboje rodziców, prawda? Niestety tragiczny wypadek spowodował że twój tata musiał walczyć o życie. Na marne, jak się potem okazało. Są jeszcze dni gdy leżysz na łóżku i wspominasz. To nie jest złe. Wręcz przeciwnie. Czasami warto skupić się na ważnych chwilach, które już dawno przeminęły. Człowiek jest kruchą istotą. Błędem jest więc by emocje siedziały wewnątrz nas. Plusem by wydobywać je na zewnątrz.
Bardzo przeżyłaś wypadek, ale jeszcze bardziej fakt że mama znalazła sobie nowego partnera. Co więcej zaprosiła go na kolację. Nie przyszedł jednak sam.
Około godziny dwudziestej zadzwonił dzwonek do drzwi. Odetchnęłaś jeszcze raz wygładzając białą sukienkę. Nie miałaś pojęcia dlaczego chciałas tak dobrze wyglądać dla osoby którą znienawidziłaś przed samym poznaniem. Dziwne uczucie pojawiło się w twoim podbrzuszu gdy pare sekund potem w salonie pojawił się chłopak. Był wyższy od ciebie o kilka centymetrów i na oko miał 17 lat tak jak ty. Uśmiechnął sie do ciebie i wyciągnął w twoją stronę dłoń.
- Louis- przedstawił się
Nie uścisnęłaś jednak jego dłoni. Nie ze względu na złe maniery i sam fakt że może być nowym partnerem twojej mamy, co było oczywiście twoimi kolejnymi durnymi wymysłami, tylko ze względu na szare tęczówki od których nie mogłaś odwrócić wzroku. Po chwili obok ciebie stanęła twoja rodzicielka przytulając cie mocno do piersi oraz mężczyzna. Miałaś nadzieje że to nim jest zauroczona mama.
Po dość miłej kolacji, przy której wszyscy lepiej się poznali, już pełnoletni towarzysze zaproponowali żebyś zabrała Louisa do swojego pokoju. Sama propozycja była dość dwuznaczna jednak zgodziłaś się. Louis był naprawdę zabawnym chłopakiem. Tylko jedną z naprawdę wielu jego cech dostrzegłaś przez tę parę godzin. Gdy tylko znaleźliście się w twojej sypialni brunet stał się bardzo skrępowany. Przez dobrze opinający jego sylwetkę, czarny garnitur dostrzegłaś że jego mięśnie bardzo się spieły. Usiadłaś na dywanie i w pokrzepiającym geście poklepałaś miejsce naprzeciwko ciebie dając tym samym do zrozumienia żeby chłopak usiadł. Po pare następnych minut stał w tym samym miejscu jakby nad czymś rozmyślając, jednak chwile potem usiadł i przypatrywał ci się. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Podczas kolacji nie było tak niezręcznie jak teraz. Odchrząknęłaś
- A więc skąd jesteś?- mruknęłaś
- Z Doncaster- odparł szybko.
- To dość daleko- zamyśliłaś się.
- Trochę- uśmiechnął się szczerze.
Tym uśmiechem kupił cię na samym początku. Działał na ciebie kojąco i wewnętrznie uspokajał. Miałaś wrażenie że Tomlinson nie prędko zniknie z twojego życia.
Parę tygodni później Louis odwiedzał cię regularnie. Twojej mamie bardzo się to podobało. Zawsze mówiła że to dobry chłopak i że bardzo cieszy się że tak dobrze się dogadujecie bo być może kiedyś będziecie rodzeństwem. Na samą myśl przechodziły cie dreszcze. Fakt, pan Tomlinson był milym mężczyzną ale nie widziałaś go w roli swojego ojca. Z drugiej jednak strony bardzo się cieszyłaś z takich relacji z Louisem. Zastanawiałaś się czy Lou to jedna z najlepszych rzeczy jakie cie spotkały w życiu.
Po paru miesiącach traktowaliście sie jak przyjaciele, a pan Tomlinson wprowadził się do waszego domu. Były wieczory gdy Lou przychodził do twojego pokoju i rozmawialiście. Zdarzało sie że chłopak zasypiał u ciebie ale dla was takie sytuacje były naturalne. Częste pocałunki w policzek oraz objęcia były na porządku dziennym. Niektórzy mogliby rzec że jesteście parą. Nic bardziej błędnego Dniem który zapoczątkował nowy stan był kilka dni temu. Jak zwykle wieczorem siedziałaś w pokoju spoglądając na uchylone drzwi. To stało sie rutyną, po prostu siedziałaś i czekałaś. Gdy w wejściu stanął Tomlinson uśmiechnęłaś sie i przesunęłaś, robiąc tym samym miejsce. Widać było że chłopak jest zdenerwowany. Zainteresowało cie to i nie spuszczałaś z niego oczu dopóki nie usiadł obok. Jego ciało drgnęło gdy położyłaś rękę na jego ramieniu. Widać było że coś było nie tak. - Co sie stało?- spytałaś w końcu. Widziałaś że z czymś walczył. Bałaś sie o niego - [T.I] nie wiem jak to powiedzieć- szepnął. - Jesteś moim przyjacielem, mozesz mi powiedzieć wszystko LouLou- uniosłaś kącik ust na dźwięk przezwiska Louisa. - No właśnie [T.I], jestesmy tylko przyjaciółmi. Z początku slowa Lou słyszalas jak za mgłą dopiero po chwili dotarły do ciebie, jakby ze zdwojoną siłą. - Co sugerujesz?- spytalas nie wiedząc czy go dobrze zrozumialas. - Nie wiedziałem że będzie tak cięzko- mruknął do siebie- Czy będziesz moją dziewczyną?- spojrzał ci w oczy. Dopiero teraz zorientowałaś sie że jego dłon dotyka twojej i lekko, opuszkami palcow, jeździ po wewnętrznej stronie. Roześmiałaś sie, nie ze wględu na jego pytanie, choć tak to mogło zabrzmieć, ale ze względu na oficjalny ton jego głosu ktorego nigdy nie słyszałaś. Zauważyłaś że twarz bruneta zajaśniała grymasem, a w jego oczach nie było iskierek. Już chciał wstać ale nie pozwoliłaś mu na to i złapałaś jego nadgarstek. - Tak- pokiwałaś twierdząco głową. Jego twarz rozpromienił szeroki uśmiech. Wreszcie mogłaś być szczęśliwa. *** Pare dni później pan Tomlinson oświadczył sie twojej mamie. Twój związek z Lou prawnie wyglądał jak patologia, w końcu rodzeństwo nie mogło być parą. Bałaś sie reakji "rodziców". Nie chciałaś z nimi dyskutować o tym, Louis też z tym zwlekał. Następne tygodnie ukrywaliście się, coraz trudniej było powstrzymać sie przed czynnościami okazującymi wasze uczucia. Postanowiliście wyjechać by nie martwić sie o dyskretny związek. Rodzina bez problemu zaakceptowała waszą decyzję. Byłaś zła na siebie, pierwszy raz okłamywałaś mamę. Zapomniałaś o wszystkich problemach gdy razem z Lou wynajęliście mieszkanie i wyprowadziliście sie. Czułaś sie potrzebna i dzieki chłopakowi miałaś nadzieje, której ci brakowało. Przepraszam że taki krótki i pewnie duzo błędow ale pisze na telefonie i jest naprawde bardzo ciezko. Mam nadzieje ze sie spodoba i PROSZE O KOMENTARZE :)
niedziela, 10 lutego 2013
Harry
Dwa problemy: 1. Nie mam weny 2. Nie mam nastoju, po rpostu wszystkie się chrzani a ja nie wiem co mam z tym robić. Dlatego tak odskoczę trochę od tematu ponieważ mam dwa nieskończone krótkie opowiadania a nie amm na nie weny wiec postanowiłam napisać taki krotki o Harrym. Nie wiem kiedy wróce ale narazie po prostu musze pobyć sama co będzie problemem bo jutro szkoła :c Ale życzę miłego czytania.
Zawsze czułaś się niezręcznie gdy ktoś z otoczenia ciągle się na ciebie patrzył. Myślałaś wtedy "Czy cos ze mną nie tak?". Ostatnimi czasy coraz częściej czułaś się skrępowana. A to wszystko przez chłopaka z loczkami siadającego tak by móc cie bez problemów obserwować. Na stołówce tylko jeden stolik był tak postawiony żeby z łatwością można było dostrzec twoją sylwetkę. Stolik dla "vipów". czyli drużyny piłki nożnej wraz z jej kapitanem.
- Nie jestem pewien czy on wie jak funkcjonuje ta szkoła- usłyszałaś głos Louisa.
Faktycznie, chłopak był nowy. Pewnie nikt go jeszcze nie powiadomił o tym że chłopcy z drużyny nie mogą tak bez skrępowania przyglądać się stolikowi przy którym siedzisz. To było niezgodne z zasadami a ty za nic nie chciałaś ich zlamać.Odkąd uczyłaś się w takowej szkole zasady nie zmieniły się, wręcz przeciwnie, nabierały wciąż nowej "barwy". Można by stwierdzić patologie w tej szkole, miałaś jednak wrazenie że nie tylko u was jest taka sytuacja. Zniesmaczona tymi przemyśleniami podniosłaś głowę wsłuchując się w rozmowę między twoimi przyjaciółmi. Znowu dyskutowali o jedzeniu w stołówce i o tym że Niall powinien sobie kogos znaleść. Nie zdążyłaś się wtrącić do konwersacji ponieważ zadzwonił dzwonek.
- Trzymaj sie mała, napewno zdasz biologie- krzyknął Lou gdy zniknęłaś w tłumie uczniów spieszących się na lekcje.
Uśmiechnęłaś się na słowa otuchy. Nawet nie przeszkadzało ci że Louis znów powiedział na ciebie "mała" choć faktycznie byłaś od niego młodsza to i tak ciągle go upominałaś by tak do ciebie nie mówił. On jednak żyje w innym świecie. Wspięłaś się po schodach by trafić do klasy w której miałaś mieć teraz swój znienawidzony przedmiot. A może tylko do nauczyciela pałałaś taką nienawiścią? Bez zbędnych myśli weszłaś do pomieszczenia zajmując swoje miejsce. Siedziałaś sama ponieważ nikt z twoich przyjaciół nie chodził na tę lekcje z tobą. Rozpakowałas się czekając na nauczyciela. Ku twojemu zdziwieniu do klasy wszedł brunet z lokami, ten sam który to desperacko próbował obserwować cię na stołówce podczas lunchu. Stanął przy drzwiach rozglądając się po sali. W końcu jego wzrok padł a ciebie a kąciki jego ust wzniosły się ku górze prezentując jego słodkie dołeczki. Nim się zorientowałaś chłopak siedział już koło ciebie wpatrując się w ciebie
- Cześć- uśmiechnął się szerzej gdy postanowiłaś spojrzeć mu w oczy.
Natychmiastowo na twoje policzki wkradły się rumieńce.
- Cześć- odchrząknęłaś próbując zająć się czymś innym niż patrzenie na zielone tęczówki nieznajomego.
- Jestem Harry- podał ci rękę.
- [T.I]- odparłaś wyjmując zeszyt, całkowicie ignorując wyciągnietą w twoją stronę dłoń.
Parę minut później zrezygnowany brunet zrobił to samo co ty spoglądając raz na ciebie raz na tablicę. Źle czułaś się z faktem że nie powinnaś poznać nowego ucznia o imieniu Harry. Jeszcze gorzej się czułaś gdy Louis wpadł na ciebie podczas następnej przerwy by się spytać o te 45 minut bez niego. Nie chciałaś mu opowiadać o zielonookim ze względu na czasami głupie pytania Tomlinsona. Niemniej jednak był to twój przyjaciel. Tak więc gdy po szkole razem wracaliście do domu opowiedziałaś mu o zaistniałej sytuacji.
- Przystojny jest- skwitował Lou
Uśmiechnęłaś się
- Może trochę- przygryzłaś wargę.
Faktycznie Harry był przystojny. Problem w tym że coraz bardziej chciałaś go poznać, i coraz częściej uświadamiałaś sobie że nie masz prawa z nim się zaprzyjaźnić.
***
- Więc hmm dlaczego nie powinienem z tobą rozmawiać?
Był to głos dla ciebie rozpoznawalny. Powinnaś być zaskoczona chociażby przez reakcje Nialla który zaczął dławić się kanapką albo Zayna patrzącego na kogoś za twoimi plecami. Na Harrego dokładniej.
Z twoich rąk wypadła kanapka brudząc spodnie. Co najciekawsze spodnie Louisa a nie twoje. Szybkim ruchem odwróciłaś głowę napotykając pare zielonych oczu. Przełknęłaś ślinę
- Jestem hmm. Nie jestem tu zbyt lubiana.
Harry uniósł brew
- I to wszystko?
- A ty jesteś w szkolnej drużynie piłkarskiej- podkreśliłaś to o czym zapewne Styles doskonale wiedział. Parsknął śmiechem co całkowicie cię zmyliło.
- Ahh no dobra, dzięki za wyjaśnienie [T.I]- uśmiechnął się i odszedł wolnym krokiem do swojego stolika. Obserwując go zauważyłaś że jeden z chłopców wstał i objął Harrego ramieniem mówiąc coś do niego i pokazując na nas. Będą kłopoty. Odwróciłaś się szybko gdy jeden z "kolegów" loczka posłał ci wściekłe spojrzenie.
- Czy właśnie przed chwilą tamten oto chłopak- Zayn wskazał na bruneta- rozmawiał z [T.I]?- spytał niedowierzając.
- Najwyraźniej tak, chyba że mam coś z oczami- odparł Niall nadal w lekkim szoku.
- Chłopaki nie dramatyzujcie- wywróciłaś teatralnie oczami wracając do jedzenia kanapki. Wciąż jednak się uśmiechałaś.
- Więc [T.I] się zakochała- usłyszałaś po chwili.
- Spieprzaj Louis- warknęłaś
- Tak, zdecydowanie jest nim zafascynowana- powiedział Niall przyglądajac ci sie.
- Wcale nie- poczułaś rumieńce na twarzy. To nie tak że zakochałaś się w chlopaku z kręconymi włosami. Po prostu zaintrygowało cie to że ktoś tak ważny w waszej szkole zainteresował się tobą. I szczerze to ci to nie przeszkadzało.
***
- Masz zamiar z nim teraz porozmawiać?- spytał Louis przed lekcją biologii.
- Nie wiem- odparłaś zgodnie z prawdą.
Westchnęłaś przytulając Lou.
- Zobaczymy sie później- ucałowałaś jego policzek skierowałaś sie w stronę klasy.
Gdy weszłaś do sali Harrego nadal nie było. Próbowałaś powstrzymać jęk niezadowolenia. Stłumiłaś go jednak czując na swoim uchu ciepły oddech
- Cześć [T.I].
***
I tak to się zaczęło. Związek z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole dotarł do wszystkich. Jedni byli z tego powodu szczęśliwi inni wręcz przeciwnie. Potem mogło być już tylko lepiej. Ale o tym może innym razem.
Przepraszam za taki koniec ale tata chce komputer. Proszę o komentarze i trzymajcie się jakoś :))
Zawsze czułaś się niezręcznie gdy ktoś z otoczenia ciągle się na ciebie patrzył. Myślałaś wtedy "Czy cos ze mną nie tak?". Ostatnimi czasy coraz częściej czułaś się skrępowana. A to wszystko przez chłopaka z loczkami siadającego tak by móc cie bez problemów obserwować. Na stołówce tylko jeden stolik był tak postawiony żeby z łatwością można było dostrzec twoją sylwetkę. Stolik dla "vipów". czyli drużyny piłki nożnej wraz z jej kapitanem.
- Nie jestem pewien czy on wie jak funkcjonuje ta szkoła- usłyszałaś głos Louisa.
Faktycznie, chłopak był nowy. Pewnie nikt go jeszcze nie powiadomił o tym że chłopcy z drużyny nie mogą tak bez skrępowania przyglądać się stolikowi przy którym siedzisz. To było niezgodne z zasadami a ty za nic nie chciałaś ich zlamać.Odkąd uczyłaś się w takowej szkole zasady nie zmieniły się, wręcz przeciwnie, nabierały wciąż nowej "barwy". Można by stwierdzić patologie w tej szkole, miałaś jednak wrazenie że nie tylko u was jest taka sytuacja. Zniesmaczona tymi przemyśleniami podniosłaś głowę wsłuchując się w rozmowę między twoimi przyjaciółmi. Znowu dyskutowali o jedzeniu w stołówce i o tym że Niall powinien sobie kogos znaleść. Nie zdążyłaś się wtrącić do konwersacji ponieważ zadzwonił dzwonek.
- Trzymaj sie mała, napewno zdasz biologie- krzyknął Lou gdy zniknęłaś w tłumie uczniów spieszących się na lekcje.
Uśmiechnęłaś się na słowa otuchy. Nawet nie przeszkadzało ci że Louis znów powiedział na ciebie "mała" choć faktycznie byłaś od niego młodsza to i tak ciągle go upominałaś by tak do ciebie nie mówił. On jednak żyje w innym świecie. Wspięłaś się po schodach by trafić do klasy w której miałaś mieć teraz swój znienawidzony przedmiot. A może tylko do nauczyciela pałałaś taką nienawiścią? Bez zbędnych myśli weszłaś do pomieszczenia zajmując swoje miejsce. Siedziałaś sama ponieważ nikt z twoich przyjaciół nie chodził na tę lekcje z tobą. Rozpakowałas się czekając na nauczyciela. Ku twojemu zdziwieniu do klasy wszedł brunet z lokami, ten sam który to desperacko próbował obserwować cię na stołówce podczas lunchu. Stanął przy drzwiach rozglądając się po sali. W końcu jego wzrok padł a ciebie a kąciki jego ust wzniosły się ku górze prezentując jego słodkie dołeczki. Nim się zorientowałaś chłopak siedział już koło ciebie wpatrując się w ciebie
- Cześć- uśmiechnął się szerzej gdy postanowiłaś spojrzeć mu w oczy.
Natychmiastowo na twoje policzki wkradły się rumieńce.
- Cześć- odchrząknęłaś próbując zająć się czymś innym niż patrzenie na zielone tęczówki nieznajomego.
- Jestem Harry- podał ci rękę.
- [T.I]- odparłaś wyjmując zeszyt, całkowicie ignorując wyciągnietą w twoją stronę dłoń.
Parę minut później zrezygnowany brunet zrobił to samo co ty spoglądając raz na ciebie raz na tablicę. Źle czułaś się z faktem że nie powinnaś poznać nowego ucznia o imieniu Harry. Jeszcze gorzej się czułaś gdy Louis wpadł na ciebie podczas następnej przerwy by się spytać o te 45 minut bez niego. Nie chciałaś mu opowiadać o zielonookim ze względu na czasami głupie pytania Tomlinsona. Niemniej jednak był to twój przyjaciel. Tak więc gdy po szkole razem wracaliście do domu opowiedziałaś mu o zaistniałej sytuacji.
- Przystojny jest- skwitował Lou
Uśmiechnęłaś się
- Może trochę- przygryzłaś wargę.
Faktycznie Harry był przystojny. Problem w tym że coraz bardziej chciałaś go poznać, i coraz częściej uświadamiałaś sobie że nie masz prawa z nim się zaprzyjaźnić.
***
- Więc hmm dlaczego nie powinienem z tobą rozmawiać?
Był to głos dla ciebie rozpoznawalny. Powinnaś być zaskoczona chociażby przez reakcje Nialla który zaczął dławić się kanapką albo Zayna patrzącego na kogoś za twoimi plecami. Na Harrego dokładniej.
Z twoich rąk wypadła kanapka brudząc spodnie. Co najciekawsze spodnie Louisa a nie twoje. Szybkim ruchem odwróciłaś głowę napotykając pare zielonych oczu. Przełknęłaś ślinę
- Jestem hmm. Nie jestem tu zbyt lubiana.
Harry uniósł brew
- I to wszystko?
- A ty jesteś w szkolnej drużynie piłkarskiej- podkreśliłaś to o czym zapewne Styles doskonale wiedział. Parsknął śmiechem co całkowicie cię zmyliło.
- Ahh no dobra, dzięki za wyjaśnienie [T.I]- uśmiechnął się i odszedł wolnym krokiem do swojego stolika. Obserwując go zauważyłaś że jeden z chłopców wstał i objął Harrego ramieniem mówiąc coś do niego i pokazując na nas. Będą kłopoty. Odwróciłaś się szybko gdy jeden z "kolegów" loczka posłał ci wściekłe spojrzenie.
- Czy właśnie przed chwilą tamten oto chłopak- Zayn wskazał na bruneta- rozmawiał z [T.I]?- spytał niedowierzając.
- Najwyraźniej tak, chyba że mam coś z oczami- odparł Niall nadal w lekkim szoku.
- Chłopaki nie dramatyzujcie- wywróciłaś teatralnie oczami wracając do jedzenia kanapki. Wciąż jednak się uśmiechałaś.
- Więc [T.I] się zakochała- usłyszałaś po chwili.
- Spieprzaj Louis- warknęłaś
- Tak, zdecydowanie jest nim zafascynowana- powiedział Niall przyglądajac ci sie.
- Wcale nie- poczułaś rumieńce na twarzy. To nie tak że zakochałaś się w chlopaku z kręconymi włosami. Po prostu zaintrygowało cie to że ktoś tak ważny w waszej szkole zainteresował się tobą. I szczerze to ci to nie przeszkadzało.
***
- Masz zamiar z nim teraz porozmawiać?- spytał Louis przed lekcją biologii.
- Nie wiem- odparłaś zgodnie z prawdą.
Westchnęłaś przytulając Lou.
- Zobaczymy sie później- ucałowałaś jego policzek skierowałaś sie w stronę klasy.
Gdy weszłaś do sali Harrego nadal nie było. Próbowałaś powstrzymać jęk niezadowolenia. Stłumiłaś go jednak czując na swoim uchu ciepły oddech
- Cześć [T.I].
***
I tak to się zaczęło. Związek z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole dotarł do wszystkich. Jedni byli z tego powodu szczęśliwi inni wręcz przeciwnie. Potem mogło być już tylko lepiej. Ale o tym może innym razem.
Przepraszam za taki koniec ale tata chce komputer. Proszę o komentarze i trzymajcie się jakoś :))
niedziela, 27 stycznia 2013
Niall cz. 2
Wreszcie zabieram sie za pisanie drgiej części imagina o Niallu. Przy ostatnim poście było.. naprawde mało komentarzy, ale trudno. Miłego czytania Cz. 1 : http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/2012/12/niall_21.html#comment-form
Gdy tylko dałaś blondynowi szklankę z wodą, ten jakby odzyskał wszystkie siły zaczął chodzić po twoim domu i oglądać wszystkie rzeczy, w tym też zdjęcia. A ty nie chciałaś mu przeszkadzać, sama nie wiesz czemu. Jedynym pozytywem było to że teraz bezkarnie mogłaś na niego patrzeć, nawet jeżeli stał do ciebie odwrócony, ty wykorzystywałaś okazję i przypatrywałaś się jego plecom. I ta gorąca fala która zalała twoje ciało gdy niespodziewanie Niall się odwrócił przyłapując cię na patrzeniu. Głupio brzmi, prawda? I nie było normalne też to że zaczerwieniłaś się gdy Horan podszedł do ciebie nie spuszczając z ciebie oczu. Panowała między wami krępująca cisza, którą zaraz przerwał Niall.
- Nie powinnaś sie mną interesować- powiedział na jednym wdechu.
Spojrzałaś na niego zdziwiona. Myślałaś że się przesłyszałaś choć nigdy nie miałaś problemów ze słuchem. Skrzyżowałaś nogi i pochyliłaś się do przodu by móc oprzeć łokcie na kolanach. Wypuściłaś głośno powietrze tak by chłopak usłyszał.
- Wiem- szepnęłaś czując napływające do oczu łzy. Czy to możliwe żebyś tak łatwo wzruszyła się swoimi własnymi słowami?
Nie patrzyłaś na niego ale czułaś że usiadł trochę bliżej ciebie.
- Jesteś naprawdę odważna- usłyszałaś jego cichy śmiech.
Nie zrozumiałaś go.
- Co masz na myśli?- wyprostowałaś się.
- Jesteś świadoma tego że nie powinnaś mnie nawet znać, a jednak robisz zupełnie na odwrót. Musze przyznać że to- zamilkł na chwilę- że to naprawde urocze- dodał wstając z kanapy.
Przez chwilę sie nie odzywałaś. Co miałaś odpowiedzieć? Dziękuje?
- Urocze?- spytałaś.
Kiwnął głową i kucnął przed twoimi nogami by móc spojrzeć od dołu na twoje oczy.
- Lubie cię zawstydzać, wiesz?- uśmiechnął się- Fakt, może jestem bad boyem, ale to tylko jedna trzecia całego mnie- znów nastała cisza, przerywana waszymi krótkimi oddechami- Wierzysz mi?- uniósł jedną brew w geście zapytania.
- Tak- odważyłaś się na powiedzenie tego jednego słowa mając nadzieje że zabrzmi to wiarygodnie. Choć naprawdę mówiłaś to będąc pewna tej odpowiedzi.
Zauważyłaś że na twarz blondyna wpłynął jeszcze większy uśmiech. Usatysfakcjonowało cię to.
- Ja już chyba pójdę- odchrząknął- Do zobaczenia [T.I]
Nie zdążyłaś nic powiedzieć. Chłopak chyba nie byłby sobą gdyby wyszedł jak cywilizowany człowiek drzwiami. Ku twojemu zaskoczeniu rozpędził sie i wyskoczył przez okno! Dobrze że byliście na pierwszym piętrze.
Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem
Dni przemijały. Ty jednak czulaś sie jak zatrzymana w czasie. Nie widziałaś jego blond czupryny i niebieskich tęczówek. Nie czułaś jego perfum i mogłaś się wpatrywać w jego sylwetkę. Szokiem dla ciebie było jak pewnego słonecznego dnia usłyszałaś pukanie do swojego okna. Na początku myślałaś że się przesłyszałaś ale gdy pukanie ponowiło się musiałaś to sprawdzić. Pełna obaw odsłoniłaś żaluzje. Pare centymetrów za warstwą szkła znajdowała się uśmiechnięta buźka Nialla. Z początku się wystraszyłaś gdyż nie spodziewałaś się zastać tam twarzy chłopaka. Po chwili jednak otworzyłaś okno i wpuściłaś Horana do pokoju.
- Mam pytanie- powiedziałaś zatrzymując tym samym uwagę niebieskookiego- Czy ty nigdy nie możesz wejść jak człowiek przez drzwi tylko musisz zawsze przez okno? Tylko nie mów mi że do autobusu też przez okno wchodzisz- skrzyżowałaś ręce na piersi.
Usłyszałaś jego głośny śmiech co jeszcze bardziej cię zdenerwowało.
- Kiedyś cię zgłosze policji- odparłaś z pokerową miną.
- Nie zrobisz tego- uśmiechnął się.
- Skąd wiesz?- uniosłaś brew.
Niall podszedł do ciebie na tyle blisko byś mogła poczuć jego nowe perfumy. Od razu ci się spodobały i pobudziły twoje zmysły.
- Bo do tego czasu rozkocham cie w sobie tak mocno że nie będziesz chciała mnie wydać policji- mówiąc to schylił się do twojego ucha.
Po twoim ciele przeszły tysiące dreszczy. Przymknęłaś lekko powieki by powtórzyć te słowa w skupieniu, analizowałaś te jedno zdanie. Ba! Analizowałaś każdą literę. Otworzyłaś oczy widząc jak Horan zagląda do twojej szafy.
- Niall!- krzyknęłaś. Podbiegłaś do niego i agresywnie zamknęłaś drzwi od mebla- Powiedz mi do cholery co ty robisz jeszcze w moim pokoju- nadal krzyczałaś ale o pół tonu ciszej. Nie chciałaś wyjść na jakąś wariatkę, chociaż pewnie już dawno tak o tobie pomyślał.
Wzruszył ramionami kładąc się na łóżku, jeżeli można to nazwać położeniem się.Warknęłaś patrząc na jego ciało leżące na materacu. Dolna część jego koszulki podwinęła się pokazując mięśnie brzucha i podbrzusza. Odwróciłaś wzrok by się nie zaczerwienić.
- Chcesz jutro gdzieś wyjść?- spytał rozciągając sie. Wyglądał jak mały kotek, dosłownie.
- Zależy co proponujesz
- Bądź gotowa o siódmej- mruknął wychodząc. Oczywiście tradycyjnie przez okno.
Ufff, mam nadzieje że sie podoba. Jeszcze pytanie: Czy ktos z was jest naprawde dobry z geografii? Potrzebuje natychmiastowej pomocy ://
Gdy tylko dałaś blondynowi szklankę z wodą, ten jakby odzyskał wszystkie siły zaczął chodzić po twoim domu i oglądać wszystkie rzeczy, w tym też zdjęcia. A ty nie chciałaś mu przeszkadzać, sama nie wiesz czemu. Jedynym pozytywem było to że teraz bezkarnie mogłaś na niego patrzeć, nawet jeżeli stał do ciebie odwrócony, ty wykorzystywałaś okazję i przypatrywałaś się jego plecom. I ta gorąca fala która zalała twoje ciało gdy niespodziewanie Niall się odwrócił przyłapując cię na patrzeniu. Głupio brzmi, prawda? I nie było normalne też to że zaczerwieniłaś się gdy Horan podszedł do ciebie nie spuszczając z ciebie oczu. Panowała między wami krępująca cisza, którą zaraz przerwał Niall.
- Nie powinnaś sie mną interesować- powiedział na jednym wdechu.
Spojrzałaś na niego zdziwiona. Myślałaś że się przesłyszałaś choć nigdy nie miałaś problemów ze słuchem. Skrzyżowałaś nogi i pochyliłaś się do przodu by móc oprzeć łokcie na kolanach. Wypuściłaś głośno powietrze tak by chłopak usłyszał.
- Wiem- szepnęłaś czując napływające do oczu łzy. Czy to możliwe żebyś tak łatwo wzruszyła się swoimi własnymi słowami?
Nie patrzyłaś na niego ale czułaś że usiadł trochę bliżej ciebie.
- Jesteś naprawdę odważna- usłyszałaś jego cichy śmiech.
Nie zrozumiałaś go.
- Co masz na myśli?- wyprostowałaś się.
- Jesteś świadoma tego że nie powinnaś mnie nawet znać, a jednak robisz zupełnie na odwrót. Musze przyznać że to- zamilkł na chwilę- że to naprawde urocze- dodał wstając z kanapy.
Przez chwilę sie nie odzywałaś. Co miałaś odpowiedzieć? Dziękuje?
- Urocze?- spytałaś.
Kiwnął głową i kucnął przed twoimi nogami by móc spojrzeć od dołu na twoje oczy.
- Lubie cię zawstydzać, wiesz?- uśmiechnął się- Fakt, może jestem bad boyem, ale to tylko jedna trzecia całego mnie- znów nastała cisza, przerywana waszymi krótkimi oddechami- Wierzysz mi?- uniósł jedną brew w geście zapytania.
- Tak- odważyłaś się na powiedzenie tego jednego słowa mając nadzieje że zabrzmi to wiarygodnie. Choć naprawdę mówiłaś to będąc pewna tej odpowiedzi.
Zauważyłaś że na twarz blondyna wpłynął jeszcze większy uśmiech. Usatysfakcjonowało cię to.
- Ja już chyba pójdę- odchrząknął- Do zobaczenia [T.I]
Nie zdążyłaś nic powiedzieć. Chłopak chyba nie byłby sobą gdyby wyszedł jak cywilizowany człowiek drzwiami. Ku twojemu zaskoczeniu rozpędził sie i wyskoczył przez okno! Dobrze że byliście na pierwszym piętrze.
Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem
Dni przemijały. Ty jednak czulaś sie jak zatrzymana w czasie. Nie widziałaś jego blond czupryny i niebieskich tęczówek. Nie czułaś jego perfum i mogłaś się wpatrywać w jego sylwetkę. Szokiem dla ciebie było jak pewnego słonecznego dnia usłyszałaś pukanie do swojego okna. Na początku myślałaś że się przesłyszałaś ale gdy pukanie ponowiło się musiałaś to sprawdzić. Pełna obaw odsłoniłaś żaluzje. Pare centymetrów za warstwą szkła znajdowała się uśmiechnięta buźka Nialla. Z początku się wystraszyłaś gdyż nie spodziewałaś się zastać tam twarzy chłopaka. Po chwili jednak otworzyłaś okno i wpuściłaś Horana do pokoju.
- Mam pytanie- powiedziałaś zatrzymując tym samym uwagę niebieskookiego- Czy ty nigdy nie możesz wejść jak człowiek przez drzwi tylko musisz zawsze przez okno? Tylko nie mów mi że do autobusu też przez okno wchodzisz- skrzyżowałaś ręce na piersi.
Usłyszałaś jego głośny śmiech co jeszcze bardziej cię zdenerwowało.
- Kiedyś cię zgłosze policji- odparłaś z pokerową miną.
- Nie zrobisz tego- uśmiechnął się.
- Skąd wiesz?- uniosłaś brew.
Niall podszedł do ciebie na tyle blisko byś mogła poczuć jego nowe perfumy. Od razu ci się spodobały i pobudziły twoje zmysły.
- Bo do tego czasu rozkocham cie w sobie tak mocno że nie będziesz chciała mnie wydać policji- mówiąc to schylił się do twojego ucha.
Po twoim ciele przeszły tysiące dreszczy. Przymknęłaś lekko powieki by powtórzyć te słowa w skupieniu, analizowałaś te jedno zdanie. Ba! Analizowałaś każdą literę. Otworzyłaś oczy widząc jak Horan zagląda do twojej szafy.
- Niall!- krzyknęłaś. Podbiegłaś do niego i agresywnie zamknęłaś drzwi od mebla- Powiedz mi do cholery co ty robisz jeszcze w moim pokoju- nadal krzyczałaś ale o pół tonu ciszej. Nie chciałaś wyjść na jakąś wariatkę, chociaż pewnie już dawno tak o tobie pomyślał.
Wzruszył ramionami kładąc się na łóżku, jeżeli można to nazwać położeniem się.Warknęłaś patrząc na jego ciało leżące na materacu. Dolna część jego koszulki podwinęła się pokazując mięśnie brzucha i podbrzusza. Odwróciłaś wzrok by się nie zaczerwienić.
- Chcesz jutro gdzieś wyjść?- spytał rozciągając sie. Wyglądał jak mały kotek, dosłownie.
- Zależy co proponujesz
- Bądź gotowa o siódmej- mruknął wychodząc. Oczywiście tradycyjnie przez okno.
Ufff, mam nadzieje że sie podoba. Jeszcze pytanie: Czy ktos z was jest naprawde dobry z geografii? Potrzebuje natychmiastowej pomocy ://
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Louis cz.3
Czy wy też od 3 dni tweetujecie bez przerwy hasło #PolandNeedsTakeMeHomeTour ? Teleexpres tylko dla Vipów czuje sie taka sławna *_* No ale zapraszam was na część 3 mojego krótkiego opowiadania o Lou. Tak mówie krótkiego ponieważ musze skończyć jeszcze imagin o Niallu którego pierwszą część zamieściłam na blogu. Powodzenia directioners na tt, wiem że damy radę, i zapraszam do czytania :)
Ile może trwać gra? Nie chodzi mi o grę planszową czy komputerową. Chodzi mi o grę aktorską. Więc ile może trwać okłamywanie ludzi? Tak, okłamywanie ludzi bo inaczej nie można nazwać tego co robiłaś chyba że powiemy na to "nie mówienie do końca prawdy". Czasami to wydaje ci się żałosne ale nie możesz tego tak po prostu skończyć. Nie gdy Louis patrzy na ciebie tęsknym wzrokiem na przerwach i lekcjach. Nie gdy Louis kręci się zawsze obok ciebie olewając swoich przyjaciół. Nie gdy Louis na ciebie czeka. Czułaś motylki w brzuchu. Często o nim myślałaś, moze to właśnie powodowało ów stan. Czasami w pustym pokoju, nad kartką papieru, wylewałaś swe nadzieje. Więc tak ma wyglądać mlodość? Jeśli wierzyc dorosłym, najpiękniejszy okres w życiu? To jakie są te gorsze? Co musi sie wtedy dziać, jeśli już teraz człowiek balansuje na granicy depresji albo moze nawet ma jej kliniczne objawy, tylko o nich nie wie?
Niesamowite jest to że zamiast, jak zawsze słuchać nauczycieli, ty skupiałaś sie na wzroku bruneta. Pod wpływem jego szarych tęczówek rozpływałaś się momentalnie.
- [T.I] możesz jeszcze chwile zostać?- nawet nie zauważyłaś jak wszyscy wyszli zostawiając cię samą w klasie.
Pokiwałaś twierdząco głową i pakując rzeczy podeszłaś do biurka nauczycielki.
- Mam do ciebie prośbę [T.I]- powiedziała wprost nauczycielka- W środę po lekcjach odbywaja się lekcje dodatkowe z matematyki. Zastanawiałam się czy mogłabyś mi pomóc, gdyż wiem że dobrze sobie radzisz z tego przedmiotu. Jest to mała grupka osób wiec myśle że sobie poradzisz- uśmiechnęła się.
- W sumie- zamyśliłaś się- Dobrze pomoge- powiedziałaś po chwili.
- Świetnie- odpowiedziała- Możesz iść.
Nie mówiąc już nic wyszłaś z sali.
W środę zajęcia dosć długo sie ciągnęły, albo tak ci sie wydawało, dlatego odetchnęłas z ulgą kończąc ostatnią lekcje. Lekko zdenerwowana szłaś ciemnym korytarzem do sali w której miałaś pomóc w matematyce. Przełykając ślinę pchnęłaś drzwi wchodząc do środka. Rozejrzałaś się po pokoju zatrzymując się na szarych tęczówkach. Z wrażenia zaniemówiłaś. Tak ma wyglądać koniec dnia? U boku chłopaka do którego masz słabość? Niedoczekanie. Próbowałaś go omijać ale to bylo niemożliwe gdyż ciagle podnosił rękę, jakby miał jakąś specjalną moc przywolywania cię do siebie. Głupie prawda? I nawet gdy bylas od niego daleko, nadal czulaś jego wzrok na sobie.
***
Jak zawsze jechałaś do szkoły metrem. Było tam ciasno, ludzie, stłoczeni niczym sardynki w puszce, dyszeli sobie w twarz. Nienawidziłaś tego. Nage w kieszeni kurtki poczułaś wibracje telefonu. Wyjełaś go by odczytać wiadomość, i ruszyłaś do drzwi, bo pociąg akurat wjeżdżał na stację. Nie dowiedziałaś się jednak kto napisał bo gdy stawiałaś stopę na peronie, czyjaś dłoń wyrwała ci telefon, a chłopak w czarnej kurtce i kapturze popędził, wymijając pasażerów w tempie, którego nie osiągnełabyś nawet po stu latach morderczych treningów. Nie pobiegłaś więc za nim. Sama bylas sobie winna. Cuż pozostało? Mogłaś się tylko popłakać. Stałaś , jakbyś wwosła w ziemię, z amokiem w oczach rozglądajac się po peronie, ale nikt nie zwracał na ciebie uwagi.
I- rzecz dziwna- podszedł do ciebie chłopak. Co dziwniejsze tym chlopakiem był Lou.
- Wszystko widziałem. Zgłosisz kradzież?
- A powinnam?- zapytałaś naiwnie.
- Raczej tak- spojrzał na zegarek- ale musimy się pośpieszyć.
Jak na zawołanie zaczęłaś iść za nim. Tomlinson wyjął komórkę.
- Chcesz zadzwonić i zastrzec numer?- spytał
Pokiwałaś głową.
- Nie, to i tak bez sensu- powiedziałaś z grymasem.
- Nie martw się, damy radę- uśmiechnął się.
"Damy radę, damy radę" powtarzałaś.
Sprawa byla prosta. Policjant, wzdychając ciężko, spisal wasze zeznania, nie pozostawił jednak wielkiej nadziei na odzyskanie telefonu.. Ty też jej nie mialaś. Pożegnałaś sie w myślach z komórką, choć czułas sie z tego powodu dosyć nieswojo. Czekała cie jeszcze przeprawa do domu.
- Powinnaś sprawić sobie dziś jakąś małą przyjemność- rzucił Lou.
- Ja?- skrzywiłaś sie tylko- rodzice mi sprawią dużą, ale raczej nie przyjemność.
- Nie myśl o stracie- wzruszył ramionami- To tylko telefon- dodał.
- Jakby wyrwali mi serce to powiedziałbyś "To było tylko serce, nie przejmuj się"?
- Wtedy powiedziałby to pielęgniarz.
Zaśmiałaś się.
- Jasne, mają to w umowie.
- Będziesz teraz zła na siebie- spojrzał ci w oczy.
- Czytasz w moich myślach?
- Może.
- Mogłam nie odbierać tej wiadomości! Nigdy tego nie robie na ulicy- niemal krzyknęłaś, jakby to byla jego wina.
- No właśnie. Mogłaś- Pokiwał głową w taki sposób jakby absolutnie w to nie wierzył- Naprawde nie ma co się przejmować.
- Łatwo ci mówić- spuściłaś głowę.
- No dobra, chodź tu- wyciągnął ręce i, ku twojemu zaskoczeniu, przytulił cię. Nie sprzeciwiałaś się, wręcz przeciwnie, przylgnęłaś do jego ciała.
'' Jeżeli taka miałaby być nagroda to zawsze mogę gubić komórkę''
Ile może trwać gra? Nie chodzi mi o grę planszową czy komputerową. Chodzi mi o grę aktorską. Więc ile może trwać okłamywanie ludzi? Tak, okłamywanie ludzi bo inaczej nie można nazwać tego co robiłaś chyba że powiemy na to "nie mówienie do końca prawdy". Czasami to wydaje ci się żałosne ale nie możesz tego tak po prostu skończyć. Nie gdy Louis patrzy na ciebie tęsknym wzrokiem na przerwach i lekcjach. Nie gdy Louis kręci się zawsze obok ciebie olewając swoich przyjaciół. Nie gdy Louis na ciebie czeka. Czułaś motylki w brzuchu. Często o nim myślałaś, moze to właśnie powodowało ów stan. Czasami w pustym pokoju, nad kartką papieru, wylewałaś swe nadzieje. Więc tak ma wyglądać mlodość? Jeśli wierzyc dorosłym, najpiękniejszy okres w życiu? To jakie są te gorsze? Co musi sie wtedy dziać, jeśli już teraz człowiek balansuje na granicy depresji albo moze nawet ma jej kliniczne objawy, tylko o nich nie wie?
Niesamowite jest to że zamiast, jak zawsze słuchać nauczycieli, ty skupiałaś sie na wzroku bruneta. Pod wpływem jego szarych tęczówek rozpływałaś się momentalnie.
- [T.I] możesz jeszcze chwile zostać?- nawet nie zauważyłaś jak wszyscy wyszli zostawiając cię samą w klasie.
Pokiwałaś twierdząco głową i pakując rzeczy podeszłaś do biurka nauczycielki.
- Mam do ciebie prośbę [T.I]- powiedziała wprost nauczycielka- W środę po lekcjach odbywaja się lekcje dodatkowe z matematyki. Zastanawiałam się czy mogłabyś mi pomóc, gdyż wiem że dobrze sobie radzisz z tego przedmiotu. Jest to mała grupka osób wiec myśle że sobie poradzisz- uśmiechnęła się.
- W sumie- zamyśliłaś się- Dobrze pomoge- powiedziałaś po chwili.
- Świetnie- odpowiedziała- Możesz iść.
Nie mówiąc już nic wyszłaś z sali.
W środę zajęcia dosć długo sie ciągnęły, albo tak ci sie wydawało, dlatego odetchnęłas z ulgą kończąc ostatnią lekcje. Lekko zdenerwowana szłaś ciemnym korytarzem do sali w której miałaś pomóc w matematyce. Przełykając ślinę pchnęłaś drzwi wchodząc do środka. Rozejrzałaś się po pokoju zatrzymując się na szarych tęczówkach. Z wrażenia zaniemówiłaś. Tak ma wyglądać koniec dnia? U boku chłopaka do którego masz słabość? Niedoczekanie. Próbowałaś go omijać ale to bylo niemożliwe gdyż ciagle podnosił rękę, jakby miał jakąś specjalną moc przywolywania cię do siebie. Głupie prawda? I nawet gdy bylas od niego daleko, nadal czulaś jego wzrok na sobie.
***
Jak zawsze jechałaś do szkoły metrem. Było tam ciasno, ludzie, stłoczeni niczym sardynki w puszce, dyszeli sobie w twarz. Nienawidziłaś tego. Nage w kieszeni kurtki poczułaś wibracje telefonu. Wyjełaś go by odczytać wiadomość, i ruszyłaś do drzwi, bo pociąg akurat wjeżdżał na stację. Nie dowiedziałaś się jednak kto napisał bo gdy stawiałaś stopę na peronie, czyjaś dłoń wyrwała ci telefon, a chłopak w czarnej kurtce i kapturze popędził, wymijając pasażerów w tempie, którego nie osiągnełabyś nawet po stu latach morderczych treningów. Nie pobiegłaś więc za nim. Sama bylas sobie winna. Cuż pozostało? Mogłaś się tylko popłakać. Stałaś , jakbyś wwosła w ziemię, z amokiem w oczach rozglądajac się po peronie, ale nikt nie zwracał na ciebie uwagi.
I- rzecz dziwna- podszedł do ciebie chłopak. Co dziwniejsze tym chlopakiem był Lou.
- Wszystko widziałem. Zgłosisz kradzież?
- A powinnam?- zapytałaś naiwnie.
- Raczej tak- spojrzał na zegarek- ale musimy się pośpieszyć.
Jak na zawołanie zaczęłaś iść za nim. Tomlinson wyjął komórkę.
- Chcesz zadzwonić i zastrzec numer?- spytał
Pokiwałaś głową.
- Nie, to i tak bez sensu- powiedziałaś z grymasem.
- Nie martw się, damy radę- uśmiechnął się.
"Damy radę, damy radę" powtarzałaś.
Sprawa byla prosta. Policjant, wzdychając ciężko, spisal wasze zeznania, nie pozostawił jednak wielkiej nadziei na odzyskanie telefonu.. Ty też jej nie mialaś. Pożegnałaś sie w myślach z komórką, choć czułas sie z tego powodu dosyć nieswojo. Czekała cie jeszcze przeprawa do domu.
- Powinnaś sprawić sobie dziś jakąś małą przyjemność- rzucił Lou.
- Ja?- skrzywiłaś sie tylko- rodzice mi sprawią dużą, ale raczej nie przyjemność.
- Nie myśl o stracie- wzruszył ramionami- To tylko telefon- dodał.
- Jakby wyrwali mi serce to powiedziałbyś "To było tylko serce, nie przejmuj się"?
- Wtedy powiedziałby to pielęgniarz.
Zaśmiałaś się.
- Jasne, mają to w umowie.
- Będziesz teraz zła na siebie- spojrzał ci w oczy.
- Czytasz w moich myślach?
- Może.
- Mogłam nie odbierać tej wiadomości! Nigdy tego nie robie na ulicy- niemal krzyknęłaś, jakby to byla jego wina.
- No właśnie. Mogłaś- Pokiwał głową w taki sposób jakby absolutnie w to nie wierzył- Naprawde nie ma co się przejmować.
- Łatwo ci mówić- spuściłaś głowę.
- No dobra, chodź tu- wyciągnął ręce i, ku twojemu zaskoczeniu, przytulił cię. Nie sprzeciwiałaś się, wręcz przeciwnie, przylgnęłaś do jego ciała.
'' Jeżeli taka miałaby być nagroda to zawsze mogę gubić komórkę''
czwartek, 10 stycznia 2013
Louis cz.2
"Nie można sądzić człowieka po okładce" tak brzmi jedno przysłowie dotychczas tak dobrze nam znane. Dlaczego jednak juz od pierwszego dnia znienawidziłaś Louisa Tomlinsona? Był typowym bad boyem z ładną fryzurką i drogimi ubraniami. Zachowywał się jakby był nie wiadomo kim. Wyrządził ci tyle krzywd że nie potrafisz zliczyć. Rujnował twoje życie, a jednak najgorszą rzeczą jaką kiedykolwiek ci zrobił to rozkochał cię w sobie. Tak, ty [T.I] i zakochałaś się w Louisie, dlatego gdy zobaczyłaś go z jakąś długonogą blondynką na boisku szkolnym wybiegłaś stamtąd z płaczem. Poniżające że tak bardzo ci na nim zależało, a jemu na tobie wogóle. I każdej nocy pytałaś sama siebie dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe.
Jak każdego piątku Niall stał przed twoim domem czekając aż się przebierzesz. Waszą tradycją było żeby piątkowy wieczór spedzać w kinie na jakimś horrorze. Zafascynowana pomysłami farbowanego blondyna zawsze przytakiwałaś głową w znaku zrozumienia i potwierdzenia. Horan stał się dla ciebie przyjacielem, którego tak naprawde nigdy nie miałaś, a tak bardzo pragnęłaś. Przebrana i gotowa do krótkiego spaceru wyszłaś na podwórko szukając wzrokiem chłopaka. Gdy go tylko dostrzegłaś uśmiechnęłaś się szeroko i podbiegłaś do niego wieszając się na jego szyi.
- Idziemy?- spytał blisko twojego ucha.
- tak- odparlaś "schodząc" z chłopaka.
Ruszyliście wzdłuż chodnika do wielkiego budynku o nazwie "kino". Podekscytowana tajemnicą o temacie "jaki Niall wybrał na dzis film" dumnie weszłaś przez obrotowe drzwi biegnąc od razu do kas. Mało co a byś się wywróciła, gdyby nie silne ręce kogoś kto w ostatniej chwili cię złapał. Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na twarz wybawiciela. Rozpoznałaś te szare tęczówki od razu. Zażenowana całą sytuacją stanęłaś na swoich nogach mrucząc ciche "dziękuje Louis". Brunet uśmiechnął się lekko przypatrując ci się. Poczułaś że stajesz się czerwona więc odwróciłaś się i szybkim krokiem podeszłaś do Nialla który obserwował całą sytuację.
- Nic nie mów- rozkazałaś z miną zabójcy widząc że Horan się cicho śmieje.
- Okay okay- mrugnął do ciebie- Przepraszam, wybacz.
Na widok jego smutnej miny parsknęłaś śmiechem. Poczochrałaś jego włosy i złapałaś jego nadgarstek prowadząc do wejścia sali w której miał odbyć się seans.
***
- Mówie ci że musisz to zrobić- powiedział spokojnie.
- Zwariowałeś? Nie ma mowy- krzyknęłaś oburzona pomysłem farbowanego.
- Zobaczysz że będzie strasznie zazdrosny, widziałem jak na ciebie patrzy- stwierdził.
- Czyli mam tak po prostu powiedzieć że z tobą chodze? Niall nie bądź śmieszny- chcialaś się głupkowato uśmiechnąć ale sama rozmowa z chłopakiem przyprawiała cię o dreszcze.
- [T.I] czy kiedyś cię zawiodłem?- spytal całkiem poważnym tonem głosu.
- No, nie- spuściłaś głowę- No dobra, ale jak się nie uda to masz stracone życie kochanie- wystawiłaś mu język gdy ten niespodziewanie cię złapał i zaczął się kręcić.
***
Po weekendzie postanowiliście wprowadzić swój plan w życie. Już w poniedziałek stanęliście przed drzwiami do szkoły z uśmiechami na ustach łącząc wasze dłonie. Weszliście do budynku zmierzając do sali w której mieliście lekcje. Dla lepszego efektu przyszliście nieco po ósmej tak by wszyscy z waszej klasy was zobaczyli. To właśnie w tej sali i na tej lekcji pare miesięcy temu Louis udawał nauczyciela, pamiętasz? Horan otworzył drzwi i wparowaliście do sali objęci.
- Przepraszamy za spoźnienie- powiedziałaś kierując te słowa do nauczycielki siedzącej za biurkiem, czytającej jakieś czasopismo. Już przywyklaś że ta pani tak właśnie zachowuje się na lekcjach. Machnęła tylko ręką nie odrywając wzroku znad kartki. Zadowolona usiadłaś w swojej ławce i pocalowałaś Nialla w policzek. Typowo przyjacielski całus dla was, bardzo gorący całus dla innych uczniów znajdujących się w tej klasie. Odwrócilaś się by spojrzeć na waszych towarzyszy. Przelecialaś wzrokiem po klasie zatrzymując się na zdenerwowanej minie Lou. Uśmiechnęłaś sie złowieszczo kladąc głowę na ramieniu Horana.
- Dziękuje- szepnęłaś do jego ucha.
- Nie ma za co- usłyszałaś pomruk chłopaka.
Chcecie dalej? Właściwie nawet jakbyście nie chciały to bym napisala ale chce się upewnić czy wam sie podoba. I wybaczcie ale szkoła i te dupne pomysly nauczycieli mnie wkurzają i nie wchodze często na komputer. Kocham was za wyrozumiałość :)) Mam nadzieje ze wam sie podoba i że się nie zawiodlyście.
Jak każdego piątku Niall stał przed twoim domem czekając aż się przebierzesz. Waszą tradycją było żeby piątkowy wieczór spedzać w kinie na jakimś horrorze. Zafascynowana pomysłami farbowanego blondyna zawsze przytakiwałaś głową w znaku zrozumienia i potwierdzenia. Horan stał się dla ciebie przyjacielem, którego tak naprawde nigdy nie miałaś, a tak bardzo pragnęłaś. Przebrana i gotowa do krótkiego spaceru wyszłaś na podwórko szukając wzrokiem chłopaka. Gdy go tylko dostrzegłaś uśmiechnęłaś się szeroko i podbiegłaś do niego wieszając się na jego szyi.
- Idziemy?- spytał blisko twojego ucha.
- tak- odparlaś "schodząc" z chłopaka.
Ruszyliście wzdłuż chodnika do wielkiego budynku o nazwie "kino". Podekscytowana tajemnicą o temacie "jaki Niall wybrał na dzis film" dumnie weszłaś przez obrotowe drzwi biegnąc od razu do kas. Mało co a byś się wywróciła, gdyby nie silne ręce kogoś kto w ostatniej chwili cię złapał. Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na twarz wybawiciela. Rozpoznałaś te szare tęczówki od razu. Zażenowana całą sytuacją stanęłaś na swoich nogach mrucząc ciche "dziękuje Louis". Brunet uśmiechnął się lekko przypatrując ci się. Poczułaś że stajesz się czerwona więc odwróciłaś się i szybkim krokiem podeszłaś do Nialla który obserwował całą sytuację.
- Nic nie mów- rozkazałaś z miną zabójcy widząc że Horan się cicho śmieje.
- Okay okay- mrugnął do ciebie- Przepraszam, wybacz.
Na widok jego smutnej miny parsknęłaś śmiechem. Poczochrałaś jego włosy i złapałaś jego nadgarstek prowadząc do wejścia sali w której miał odbyć się seans.
***
- Mówie ci że musisz to zrobić- powiedział spokojnie.
- Zwariowałeś? Nie ma mowy- krzyknęłaś oburzona pomysłem farbowanego.
- Zobaczysz że będzie strasznie zazdrosny, widziałem jak na ciebie patrzy- stwierdził.
- Czyli mam tak po prostu powiedzieć że z tobą chodze? Niall nie bądź śmieszny- chcialaś się głupkowato uśmiechnąć ale sama rozmowa z chłopakiem przyprawiała cię o dreszcze.
- [T.I] czy kiedyś cię zawiodłem?- spytal całkiem poważnym tonem głosu.
- No, nie- spuściłaś głowę- No dobra, ale jak się nie uda to masz stracone życie kochanie- wystawiłaś mu język gdy ten niespodziewanie cię złapał i zaczął się kręcić.
***
Po weekendzie postanowiliście wprowadzić swój plan w życie. Już w poniedziałek stanęliście przed drzwiami do szkoły z uśmiechami na ustach łącząc wasze dłonie. Weszliście do budynku zmierzając do sali w której mieliście lekcje. Dla lepszego efektu przyszliście nieco po ósmej tak by wszyscy z waszej klasy was zobaczyli. To właśnie w tej sali i na tej lekcji pare miesięcy temu Louis udawał nauczyciela, pamiętasz? Horan otworzył drzwi i wparowaliście do sali objęci.
- Przepraszamy za spoźnienie- powiedziałaś kierując te słowa do nauczycielki siedzącej za biurkiem, czytającej jakieś czasopismo. Już przywyklaś że ta pani tak właśnie zachowuje się na lekcjach. Machnęła tylko ręką nie odrywając wzroku znad kartki. Zadowolona usiadłaś w swojej ławce i pocalowałaś Nialla w policzek. Typowo przyjacielski całus dla was, bardzo gorący całus dla innych uczniów znajdujących się w tej klasie. Odwrócilaś się by spojrzeć na waszych towarzyszy. Przelecialaś wzrokiem po klasie zatrzymując się na zdenerwowanej minie Lou. Uśmiechnęłaś sie złowieszczo kladąc głowę na ramieniu Horana.
- Dziękuje- szepnęłaś do jego ucha.
- Nie ma za co- usłyszałaś pomruk chłopaka.
Chcecie dalej? Właściwie nawet jakbyście nie chciały to bym napisala ale chce się upewnić czy wam sie podoba. I wybaczcie ale szkoła i te dupne pomysly nauczycieli mnie wkurzają i nie wchodze często na komputer. Kocham was za wyrozumiałość :)) Mam nadzieje ze wam sie podoba i że się nie zawiodlyście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)