piątek, 7 czerwca 2013

Larry Stylinson III

Nienawidze popraw. NIENAWIDZE. Ma ktoś z was coś do poprawki? Tweet me 
tt: we_ended_right

VI dzień
 Nigdy nikomu nie zaufałem. Nikomu poza Lou. Mogłem powiedzieć mu wszystko, teraz nawet nie ma czasu na szczerą rozmowe.Czasami zachowuje się bezmyślnie, ale to tylko dlatego, że widze jego niebiesko- szare oczy które w jakiś sposób mnie hipnotyzują. Jeżeli jest na to jakiś lek to powinienem wziąć dwie dawki.
Louis, Louis, Louis, Louis. Tak bardzo potrzebuje twojej obecności, tak bardzo potrzebuje ciebie. Chyba proszę o zbyt wiele. 
Proszę przyjdź do mnie i powiedz "Will be alright".
***
Obserwuję twoją sylwetkę, ale ty mnie chyba jeszcze nie zauważyłeś. Spójrz na kanapę, przecież tu leże. Wgapiając się w twoje plecy. Widzę, że masz mokre włosy. Pada na dworze, a ty nie zabrałeś żadnej bluzy. Głupek. W końcu się odwracasz. Zauważam na twojej twarzy uśmiech gdy mnie dostrzegasz.
- Cześć- mówisz padając na miejsce obok mnie.
Milczę. Wpatruje się w twoją twarz widząc jak zmęczony jesteś.
- Wszystko w porządku?- pytasz
Kiwam głową i odwracam wzrok.
- Hej, coś się stało?- łapiesz mnie za podbródek i odwracasz w swoją stronę.
Gdy twoje spojrzenie mnie pali, a nos jest milimetry od mojego czuje, że jestem szczęśliwy. Ale tak nie jest.
VII dzień
- Harry musimy poważne porozmawiać.
Zastygam w miejscu słysząc twoje słowa. Spoglądam na ciebie ponad moim ramieniem. Nie jest dobrze. Zgadzam się zajmując krzesło naprzeciwko twojego.
- Jesteś pewien, że wszystko jest w porządku?
Chce skłamać, ale widok wyrazu twojej twarzy, paraliżuje mnie.
- Harry- wzdychasz łapiąc moją dłoń, która znajduje się na stole- Kiedyś mówiłeś mi wszystko.
Szepczesz, a ja czuje, że w oczach zbierają sie słone łzy.
- Bo kiedyś nie było jej.
Twoje zdezorientowanie na twarzy mówi zbyt wiele. Postanawiam wyjawić ci całą prawdę.  Tak Louis, Harry Styles jest w tobie szaleńczo zakochany.
*** 
Minęło już parę godzin odkąd wiesz, że coś do ciebie czuje. Parę godzin w czasie których rozmawiasz ze mną. Tak jak kiedyś. Louis tylko ty możesz sprawić, że jestem szczęśliwy. Myślałem, że wszystko potoczy się inaczej. Myślałem, że po wyjawieniu ci prawdy, zostawisz mnie. Jednak tak się nie stało. Jesteś najlepszym facetem na świecie i chyba za to cię kocham.
- Albo pamiętasz jak Niall opowiadał nam jak się zgubił w sklepie?- mówisz to i zaczynasz się śmiać. Dawno nie słyszałem tak szczerego śmiechu. Uśmiecham się. Skoro ty jesteś szczęśliwy to ja też.
VIII dzień
Dzisiejszy dzień jest inny. Zdecydowanie. Louis, dlaczego patrzysz na mnie takim wzrokiem? Czy to wzrok pedofila? Mam się bać?
- Jak się spało?- pytasz a ja unoszę jedną brew.
- Dobrze BooBear- odpowiadam patrząc na ciebie podejrzliwie.
- No co?- uśmiechasz się.
Kręcę głową wychodząc do ogrodu. Wyciągam się po długiej drzemce. Zanim cokolwiek mówię czuje ciężar na plecach, a następnie upadam.
- Tomlinson!- krzycze
- Od kiedy ty jesteś taki wrażliwy Styles?- śmiejesz się.
- Masz poważne kłopoty!- zły próbuje się podnieść, ale mi na to nie pozwalasz.
Ile ty ważysz Tomlinson?
- Nawet nie próbuj- grozisz mi palcem i kładziesz sie obok mnie.
Chyba moje szczęście do mnie wróciło

Macie jakieś uwagi? TO JESZCZE NIE KONIEC :p
My tt: we_ended_right

sobota, 25 maja 2013

Larry Stylinson II

IV dzień
Pamiętam jak kiedyś z Lou leżeliśmy  na jednej kanapie rozmawiając o wszystkim. Od naszych marzeń po nasze problemy. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że tęsknie. Ale głównie za czym? Za Lou? Za jego obecnością? Za jego kojącym uśmiechem w burzliwe dni? Chyba nawet ślepy, po paru dniach przebywania z nami, zrozumiałby, że ta więź, która między nami się utworzyła, jest niezwykła. Bo taka była, wiecie?  Bo kiedyś wszystko było inne. Kiedyś gdy leżałem sam w swoim pokoju Tomlinson przychodził do mnie i po prostu mówił. Teraz pewnie nawet nie zastanawia się gdzie jestem. Bo siedzi z nią. W naszym domu. Smutne, prawda? A ja ciągle tęsknie.
Wstałem z łóżka i spojrzałem na wgniecioną poduszkę. Nie wiem ile czasu stałem wpatrując się w białą pościel. Widzisz co się ze mną dzieje? Stoję jak jakiś debil w swoim pokoju i obserwuje moje łóżko. Spoglądam na okno. Nie widze nic, tylko ciemność. Nawet nie zauważyłem ile czasu leżałem nic nie robiąc. Westchnąłem podchodząc do szafy. Ku mojemu zaskoczeniu leżała tam twoja bluzka. Patrzyłem na nią chwile po czym zabrałem ją i założyłem. Nie czekając dłużej, zbiegłem po schodach i stanąłem przy drzwiach frontowych.
- Gdzie idziesz Harry?- usłyszałem cichy szept za sobą.
Odwróciłem się natrafiając na szare tęczówki przyglądające mi się.
- Przejść się- wymusiłem uśmiech kątem oka dostrzegając śpiącą Eleanor na jednym z foteli w salonie.
- Czy, czy mogę pójść z tobą?- zdezorientowany pokiwałem twierdząco głową.
Usłyszałem coś w głosie Louisa. Jakby bał sie, że się nie zgodzę. A potem zauważyłem ten szczery uśmiech, którym mnie obdarzył gdy wychodziliśmy.
***
Leżałem na trawie, blisko ramienia Lou. Nie pamiętam kiedy ostatni raz wyszliśmy gdzieś razem. Sami. Mimowolnie uśmiechnąłem się widząc profil Tomlinsona.
- Przepraszam- powiedział Louis odwracając się do mnie.
Dlaczego w jego oczach dostrzegłem łzy?
- Za co?- spytałem nie rozumiejąc.
Chłopak pokiwał przecząco głową i wtulił się we mnie. Objąłem go ramieniem. I wszystko miało być dobrze.
V dzień.
Kojarzycie takich panów jak MODEST? Nie tylko wy ich nienawidzicie. My również. A tego dnia mieli nam coś ogłosić. Od samego początku wiedziałem, że ta informacja nie poprawi mojego samopoczucia. Co więcej byłem pewien, że to w żaden sposób mi się nie spodoba.  Dlatego gdy siedząc w pokoju w obecności całego zespołu i mężczyzny ubranego na czarno, straciłem nerwy.
- Jaka dziewczyna? Daliście dziewczynę Louis'owi i Zayn'owi. Ja nie potrzebuje dziewczyny.- z każdym słowem podnosiłem głos.
- To dla waszego dobra- usłyszałem poważny głos.
- Nie mam zamiaru wchodzić w jakiś związek bez uczuć. Nie ma szans- krzyknąłem krzyżując ręce na piersi.
- Mamy umowe, musisz robić to co ci każemy.
W dupie mam te wasze umowy. 
- No już Harry, spokojnie- Tomlinson wstał z fotela i objął mnie ramieniem.
Zacisnąłem mocno powieki. Moje życie jest beznadziejne. Zakochałem się w chłopaku z zespołu a jednocześnie w moim najlepszym przyjacielu, który ma dziewczynę. Do tego mimo, że jestem biseksualny oni dają mi jakąś dziewczynę.
Zdenerwowany wyślizgnąłem się z objęć Louis'a i wyszedłem z pomieszczenia głośno trzaskając drzwiami.
***
Poczułem ugięcie się materaca, po mojej lewej stronie, ale nic nie zrobiłem.
- Ty też jesteś po ich stronie?- spytałem
- Nie, przecież jesteś moim przyjacielem i chce dla ciebie jak najlepiej- odparł.
Prychnąłem. Jak najlepiej Tomlinson? Ty chyba nie wiesz co to znaczy. 
Siedzieliśmy w ciszy. Kojącej ciszy. Którą przerwał dzwonek telefonu. Przeklnąłem pod nosem siadając na łóżku. Zobaczyłem przepraszający wzrok bruneta gdy wyjmował ze swojej kieszeni komórkę. Zmierzyłem go wzrokiem natrafiając na grymas na twarzy Lou gdy zobaczył kto dzwoni.
- Cześć Eleanor- powiedział odbierając telefon.
Można się było tego spodziewać Tomlinson. Co tym razem? Zakupy czy makijażystka?
- Teraz?- westchnął- No dobrze już idę.
Zakończył rozmowę spoglądając na mnie.
- Harry ja...- nie dokończył ponieważ mu przerwałem.
- Znów mnie zostawiasz- spuściłem głowę bawiąc się rąbkiem koszuli- Idź, ja już się przyzwyczaiłem- mruknąłem i zszedłem z łóżka. podchodząc do okna.
Czułem na sobie jego spojrzenie.
- Przepraszam.
Nie musiałbyś ciągle tego mówić gdybyś był prawdziwym przyjacielem. Być może kiedyś ci nie wybaczę.  

Co ja mogę powiedzieć? Tylko to że jestem zła bo mój komputer jest do dupy. Ale spokojnie w tym tygodniu tata kupuje mi laptopa. W KOŃCU. A co do imagina... Oczywście prosze o szczere komentarze. Dużo komentarzy :P Trzymajcie się. 
tt: we_ended_right F O L L O W M E 

poniedziałek, 20 maja 2013

Musicie mi wybaczyć, ale moja kochana rodzina zepsuła mi komputer. Wiecie jak ciężko sie pusze na telefonie? Niestety do czasu kupienia nowego komputera nie napisze nic. Jutro spróbuje dostać sie na komputer w szkole i moze cos napisze. Do tego jestem zła na nauczycieli którym wpadł do głowy niesamowity pomysł typu "A jebnijmy tym gimnazjalistom 69969655568 kartkówek. Tak na koniec roku". Huh jestem pewna, że u was jest lepiej. Opowiadajcie co u was sie dzieje :)
TT: we_ended_right
F O L L O W M E

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Larry Stylinson.

Po zapowiedzi postanowiłam napisać tego shota choć był tylko jeden komentarz. Mam nadzieje że teraz posypią się komentarze :)
tt: we_ended_right

Obudziłem się słysząc donośny krzyk Louis'a. Powoli podniosłem się na łokciach.. Mój wzrok padł na zegar wiszący na przeciwnej ścianie. Ósma. Zmęczony opadłem na poduszki i zakryłem sobie twarz jedną z nich. Pragnąłem tylko ponownie zasnąć. Po chwili znów usłyszałem głos Lou.
- Już odę!- odkrzyknąłem nadal zmęczony.
Westchnąłem siadając na końcu łóżka. Przetarłem dłonią zaspane oczy i wstałem.
Schodząc na dół dostrzegłem kątem oka Tomlinson'a śpiewającego coś pod nosem w kuchni. Słodko wyglądał w fartuchu. Podszedłem do niego od tyłu i klepnąłem go w tyłek. Brunet natychmiast odwrócił się z łyżką w ręce. Naprawde słodko.
- Serio Tomlinson? Tym się chciałeś bronić?- spytałem z uśmiechem.
Obserwowałem jak twarz bruneta pokrywa się rumieńcem. Z satysfakcją podszedłem do lodówki i wyjąłem mleko. Widziałem jak chłopak obserwuje moją sylwetkę z iskierkami w oczach. Louis nie gap się tak! Mam na sobie tylko bokserki.
- Za dwie godziny przychodzi Zayn i Liam- zaczął.
- O to fajnie- uśmiechnąłem się oblizując wargi z nadmiaru mleka.
Wzrok Lou podążał za moim językiem. Przełknął ślinę po czym koontynułował
- I Eleanor- skończył.
Spojrzałem na chłopaka mając nadzieje, że żartuje. Nic na to nie wskazywało.
- Okay- próbowałem się uśmiechnąć. 
Nie chciałem jej tutaj. W naszym domu. Zawsze denerwował mnie ich związek. Nie mogłem jednak tego powiedzieć. Jeszcze nie teraz.
***
Czułem się dziwnie siedząc w salonie w towarzystwie Eleanor i Lou całujących się. Byłem strasznie zdenerwowany obserwując ich. Jakbym mógł zabijać wzrokiem Eleanor dawno by była martwa. Co chwilę brunet spoglądał na mnie. Widocznie był zdziwiony, że tak mało się odzywam. Tomlinson jakiś ty niedomyślny. Tamtego dnia, podczas scenki gdy Zayn i Liam grali na PS3, a para "zakochanych" prawie na sobie leżała, postanowiłem pokazać Louis'owi, że nie jestem mu obojętny. Oto jak zdobyć Louis'a Tomlinson'a.
Dzień I
Nabrałem do płuc powietrza i zbiegłem po schodach na dół. Jak zawsze Louis stał w kuchni robiąc nam śniadanie.
- Dzień dobry- mruknąłem całując go w policzek.
Chłopak podskoczył i upuścił łyżkę.
- Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć- powiedziałem mrugając do niego.
- Styles zawsze mi to robisz!- krzyknął krzyżując ręce na klatce piersiowej
Nie chciałem by na mnie krzyczał. W mgnieniu oka pokonałem dzielącą nas odległość. Wstrzymał oddech gdy objąłem go w pasie.
- Przepraszam BooBear- schowałem twarz w jego włosach.
Po chwili poczułem jak jego dłonie również mnie obejmują. Dawno tego nie robiliśmy. Trwaliśmy tak dłuższy czas. Z niechęcią oderwałem się od niego i uśmiechnąłem się lekko na widok rumieńców. Tomlinson zobacz jak na ciebie działam idioto.
- Co na śniadanie?
- Tosty- powiedział wpatrując się we mnie.
- Uważaj bo zaraz ci się spalą - zaśmiałem się siadając do stołu.
Dzień II
Siedziałem w salonie gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wolnym krokiem podszedłem do nich. Sapnąłem gdy przed nimi stała Eleanor.
- Cześć jest Louis?- spytała swoi niezwykle denerwującym głosem.
Potarłem dłonią kark i spojrzałem na schody prowadzące na drugie piętro na których pojawił się Tomlinson.
- Cześć Lou- powiedziała odpychając mnie i wchodząc do domu. Naszego domu
Dopiero teraz zauważyłem, że brunet ma na sobie tylko ręcznik, a z jego włosów skapuje woda. Gorąco.
- Pójdziesz ze mną do sklepu?- wywróciłem teatralnie oczami gdy to pytanie wypadło z ust dziewczyny. Można było się tego spodziewać, tylko po to przychodzi do Louis'a.
- Jasne kochanie-  a on nigdy jej nie odmawia. Nie zgadzaj się durniu.
- Moge jechać z wami?- spytałem na poczekaniu.
Widziałem jak brunetka marszczy nos i patrzy na Lou wzrokiem typu "Po co on tam?"
- Oczywiście Harry- chłopak uśmiecha się. Nie mam powodów by się nie odwdzięczyć.
***
Po godzinie stwierdzam, że nie lubie chodzić po sklepach z Eleanor. Ona wybiera ubrania, a mój przyjaciel po prostu je kupuje. To nie jest wyrównane, prawda? Wydaje mi się, że po raz kolejny wchodzimy do tego samego sklepu. Czekamy na dziewczynę przy przymierzalniach gdy przysuwam sie do Lou.
- Nie znudziło ci sie jeszcze?- szepcze mu na ucho.
Odwraca głowe w moim kierunku. Napotykam niebieskie, zmęczone oczy.
- Jak myślisz?- pyta wbijając we mnie tęczówki.
Coś łapie mnie za serce widząc Louis'a w takim stanie. Chce coś odpowiedzieć gdy kątem oka dostrzegam dziewczynę Lou. Nie mogę jej nazwać koleżanką, jest dla mnie po prostu dziewczyną Lou.
- O czym rozmawiacie?- patrzy na mnie z agresją w oczach. Nienawidzi mnie. I vice versa.
- O niczym- syknąłem nieco zdenerwowany.
Czy to przez samopoczucie Tomlinson'a? Spoglądam na niego ale nie widze nic prócz lekkiego rozbawienia. Śmiejesz się ze mnie? Bo jak tak to ci nie daruje.
Po chwili Eleanor jakby nigdy nic wchodzi do przymierzalni. Nie chcąc jej oglądać idę w głąb sklepu. Co jakiś czas rzucam spojrzenie w kierunku miejsca pobytu Lou. Opłaca się. Już po chwili dziewczyna wychodzi i szybko bierze w dłoń materiał koszulki chłopka po czym wciąga go do jednej z przymierzalni. Kręcę głową i idę w ich stronę. Przez kotarę nic nie widzę, ale domyślam się co robią. Opieram się o ścianę.
- Seks w sklepie? To takie oryginalne- mówię na tyle głośno by mnie usłyszeli. 
Uśmiecham się gdy zza kotary wychodzi Louis.
- Na dużo sobie pozwalasz BooBear- mruczę i wychodzę ze sklepu.
Nigdy więcej nie pójdę na zakupy.
III dzień.
Dziś mamy wywiad w radiu. Na szczęście menadżer nie mówił gdzie kto siedzi dlatego tym razem Lou usiadł koło mnie. Świetnie.
- Słyszałem, że nagrywacie nową płytę- mówi prowadzący. 
W tym samym czasie biorę łyk wody i spoglądam na chłopaka siedzącego koło mnie. Widzę że równiż na mnie patrzy więc oblizuje wargi, a brunet wstrzymuje oddech. Uśmiecham się i wysyłam w jego stronę całusa po czym mówię do mikrofonu.
-Tak ta piosenka została napisana przez nas.
Widzę że Tomlinson nie wie o czym rozmawiamy. Jego zdezorientowany wzrok mówi wszystko. Dlatego gdy pada pytanie o jego dziewczynę chłopak zamiera i nie wie co odpowiedzieć. Pewnie nawet pytania nie słyszałeś głupku.
- Ich związek ciągle rozkwita- ratuje go i zabieram głos- Myśle, że są.... ze sobą szczęśliwi- chce coś jeszcze dodać, ale wielka gula w gardle uniemożliwia mi to.
Wiem że Louis się marti. Kiedyś by rozpoznał kiedy czuje się źle. Dlaczego te czasy minęły?
- A co z Larry'm?- pyta prowadzący.
- Larry is real- szepcze.
Dopiero potem orientuje się, że wymówiłem to do mikrofonu, zbyt głośno. Patrze w stronę Tomlinson'a. Obserwuje mnie z miną jakby sie nad czymś zastanawiał. Jakby nie rozumiał. A prowadzący obraca to wszystko w żart.

c.d.n+ prosze o komentarze :P
Enjoy

środa, 24 kwietnia 2013

Zapowiedź- Larry Stylinson

Siemaa. Dziś wstałam o 6:00 żeby pobiegać i podczas lekkiego truchtu wpadłam na pomysł imagina. Zresztą sami zobaczcie.
 
Paring: Larry Stylinson
Opis: Harry Styles mimo wielkiej kariery i przyjaciół u boku nie jest szczęśliwy. Co z tego że ma kupę kasy i plan na przyszłość skoro brakuje mu najważniejszego, miłości. Widok szczęśliwego Louis'a przy Eleanor łamie mu serce. Czemu? Sam tego nie wie. Czasami ma wrażenie, że jego BooBear patrzy na niego wzrokiem innym niż tylko przyjaciel. Dlatego pewnego dnia postanawia udowodnić, że loczek pociąga Tomlinsona.
Louis Tomlinson nigdy nie marzył o wielkiej karierze. Zawsze chciał znaleść tą jedyną i założyć rodzinę. Chociaż dlaczego skupiać się na żeńskiej płci skoro w domu ma się takiego przystojnego chłopaka jakim jest Harry Styles? Trzeba przyznać że loczek nie jest mu obojętny. Jednak co zrobić by nie zranić Eleanor, jego dotychczasowej dziewczyny którą kocha? A może nie.

Mam nadzieje że wam sie podoba ale nie jestem pewna czy pisać więc czekam pod tym postem na 6 komentarzy. Bez sensu by było jakby nikt nie czytał.
Enjoy.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Niall cz.5



Dziewczyny pisze dopiero teraz część 5 ponieważ z dziwnych przyczyn nie mogłam zalogować się na konto google. To mogło się przytrafić tylko mnie :/ Jednakże biore się za pisanie. + Mam genialny pomysł na nowy imagin :D Wpadłam na to podczas... jedzenia xd Zresztą same zobaczycie. 

Uśmiechnęłaś się widząc jego zażenowanie. Byłaś w pełni przygotowana na jakieś wyjaśnienia z jego strony. Nic takiego nie nastąpiło, tylko głucha i nieprzyjemna cisza. Widziałaś jak jego klatka piersiowa unosi się i opada w szybkim tempie.
- Niall?- szepnęłaś.
Uniósł wzrok prosto na ciebie. Nie można opisać jak się czułaś widząc jego szmaragdowe oczy pełne łez i... pustki. Był bezbronny. Nie rozumiałaś tego. Czyżby Niall był złożony z 4/3 części? Czyżby o tej 4 części nikt nie wiedział? Nagle zrobiło ci się strasznie źle. Pomyślałaś że Horan jest smutny przez ciebie. A widok smutnego Niall'a nie należał do najlepszych. I w tamtym momencie szczerze się znienawidziłaś. Bo to ty doprowadziłaś chłopaka do takiego stanu. Bez słowa podeszłaś do niego i wtuliłaś się w jego klatkę piersiową.
- Przepraszam- powiedział w zagłębienie twojej szyi.
Pokręciłaś przecząco głową. Nie chciałaś słuchać jego przeprosin. Czy to on powinien wypowiedzieć te słowa czy może ty? 
***
Wszystko wracało do normy. Wieczorami słyszałaś pukanie do drzwi w których stał Niall. Szarmancki i urokliwy jak zawsze. Jednak ty od czasu waszej "kłótni" widziałaś jego wszystkie strony. Od uroczej do tej groźnej. Mimo to byliście przyjaciółmi. Potrzebowaliście się nawzajem. To nie było złe. Do czasu.
Zaśmiałaś się gdy Horan nie widząc gdzie idzie potknął się o kamień.
- Ale z ciebie niezdara- krzyknęłaś wystawiając mu język.
- Jest noc [T.I]! Założę się że to przez twój pieprzony fart idziesz jak modelka a ja jak pijany- mruknął wstając z ziemi.
- Każda wymówka dobra- spojrzałaś na niego kątem oka, po czym ruszyłaś dalej.
Lubiłaś się z nim droczyć. Na szczęście rozumiał twoje zamiary i nie obrażał się na twoje słowa. Był twoim przyjacielem, nie chciałaś ponownie go stracić. W pewnej chwili usłyszałaś donośny śmiech i ciężkie kroki. Noc była cicha dlatego doskonale zdawałaś sobie sprawę że jakaś grupa ludzi zmierza w waszym kierunku. Nigdy nie lubiłaś wracać w nocy z miasta. Powód? Bałaś się. Powinnaś czuć się bezpieczna w swoim miejscu zamieszkania. Niestety tak nie było. Złapałaś Niall'a za nadgarstek i przyśpieszyłaś kroku. Szybko, jednak nadal za wolno. Spojrzałaś zdenerwowana na chłopaka który dotrzymywał ci kroku. Wszystko działo się szybko. Słowa Horana, dźwięk zagłuszonego jęku blondyna przez głośny, nieznany głos. Ciemność.
***
- Co pamiętasz z tamtej nocy?- usłyszałaś cichy szept
- Niall'a- odpowiedziałaś patrząc na białą ścianę okryta jakimś szortkim kocem.
- Tylko?- słyszałaś zawód w głosie.
Kiwnęłaś twierdząco głową nie zaszczycając policjanta spojrzeniem. Nie miałaś ochoty patrzeć na tego człowieka. Nie miałaś siły odwrócić głowy i zajrzeć w jego puste tęczówki. 
- Znaleźliśmy to w kieszeni pana Niall'a Horan'a- mruknął kładąc na stole naprzeciwko ciebie białą kartkę po czym wyszedł. Zawachałaś się jednak biorąc głęboki wdech ujęłaś kartkę w ręce. 
Droga [T.I]
Nie jestem dobry w okazywaniu uczuć. Zresztą sama wiesz. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i powinnaś to wiedzieć. Z drugiej jednak strony możesz nie pamiętać gdy ci o tym mówiłem bo to było dawno. Siedzieliśmy w twoim ogrodzie i piliśmy cole z lodem. Pamiętasz? Nie brakuje mi tych dni, ponieważ życie idzie dalej, a my budujemy następne wspomnienia. Chciałbym żebyś ten dzień zapamiętała. Chciałbym powiedzieć ci jak bardzo jesteś dla mnie ważna, jak się zmieniłem odkąd cię poznałem. Wiesz że wyrzuciłem te czarne buty które tak ci się nie podobały? Tak, moje ukochane buty. Może nie jestem gotowy na związek. Nie umiem okazywać uczuć, nie wiem czego pragnie kobieta, nie wiem jak z nią postępować, nie wiem jak pozbyć się moich uzależnień. Jednym z nich jesteś TY. Tak, uzależniłem się od ciebie. Nie żałuje. Chce byś o mnie nigdy nie zapomniała, bo chyba sie w tobie zakochuje. Pamiętasz jak oglądaliśmy "Zmierzch" i gdy Edward, siedząc na drzewie, mówił "Jesteś moją własną dawką heroiny"? Boje sie że wpadłem w kolejny nałóg. Czy jesteś narkotykiem? Bo jeżeli tak to naprawdę się uzalezniłem. To bardzo mozliwe. Lubie wąchać twoje perfumy. Nie gniewasz się prawda? Napisałem to bo chce wylać moje myśli na katkę. Podobno to pomaga. Zaraz potem ją spale i nie dowiesz się że cię kocham. Może kiedyś zrozumiesz moje zachowanie. Boje się że mnie zostawisz dlatego będę prosił anioły byś tego nigdy nie zrobiła. Nawet jeżeli mielibyśmy być tylko przyjaciółmi. Aż do śmierci. 
Your Niall 
***
Czasami życie jest nie fair. Daje nam najpierw szanse, potem zabiera ją. Daje nam prawo wyboru, potem i tak robi swoje. Daje nam miłość, wyjątkową. Bez której nie możemy żyć. Ty też nie mogłaś. Czy warto było zabierać człowieka byś i ty mogła umrzeć? Czy może lepiej zostawić, oboje kochających się, na Ziemi? Życie, czy było warto? Jedynie czego jestem pewna to to że są szczęśliwi. Tu nie byliby. Wśród zwierząt którymi teraz stają sie ludzie. Nie warto żyć na świecie gdzie czujesz się źle. W końcu Ziemia została stworzona byś czuł się dobrze, prawda? Chcesz być szczęśliwy? Przyjdzie czas i pora gdy to nastąpi. Gdy znajdziesz miłość. Znalazłaś, blondyna o niebieskich tęczówkach i szerokim uśmiechu. Jednak było warto. 

Jka już mówiłam mam świetny pomysł na następnego shota. Mamy tu jakie Larry shippers? 
tt: we_ended_right

piątek, 5 kwietnia 2013

Niall cz.4

Ej tak na początku chce powiedzieć że jutro jade do Warszawy na politechnike (pewnie spytacie po co jak amm 14 lat) i jakby któraś z was jutro wybierała się do Wawy to napiszcie mi pod imaginem. A tymczasem 4 część o Niall'u. Huhu mam nadzieje, że wam sie spodoba.

Czy to nie jest tak, że by zaufać człowiekowi trzeba sie przy nim oswoić i dobrze zapoznać? Być może taka była "reguła" jednak ty się chyba nie trzymałaś. Kto by pomyślał że tak urocza i grzeczna dziewczyna mogłaby zaprzyjaźnić się z takim buntownikiem jakim był Niall? Co więcej nie znając go byłaś pewna że możesz mu zaufać. I w żaden sposób to nie było dziwne.
Gdy poznałaś ostatnią zaginioną część całego Horana był wieczór, a ty jak głupia szłaś przez miasto w ręku ściskając torebkę i klucze od domu. Byłaś zdenerwowana faktem, że nie wziełaś zapasowego swetra. Nikt nie przypuszczał, że wychodząc ze sklepu potkniesz się i upuścisz upragnione odzienie do kałuży. Musiałaś przyznać, że byłaś straszną niezdarą. Jednakże idąc w kierunku mieszkania zauważyłaś Niall'a w jednej z mijanych restauracji. Chciałaś się przywitać jednak odpuściłaś gdy zza jego pleców wyłoniła się szczupła brunetka i pocałowała go prosto w usta śmiejąc się zadziornie. Przystanęłaś na chwilę, ponieważ nigdy nie usłyszałaś z ust blondyna, że ma dziewczynę. Całą powrotną drogę do domu rozmyślałaś nad tym faktem. Pomyślałaś, że może chłopak mówił ci, ale zapomniałaś. Wchodząc jednak do domu byłaś wściekła. Na Horan'a, który nic ci nie powiedział. Jednak czy faktycznie to był prawdziwy powód twojej złosści? A może chodziło o te denerwujące ukłucie w podbrzuszu gdy zobaczyłaś swojego przyjaciela z kimś innym? Następnego dnia chciałaś się spytać o ten incydent. Zapytać go czy ma dziewczynę. Miałaś takie prawo, przecież był twoim przyjacielem. Jakie było twoje rozczarowanie gdy w drzwiach jego domu stanęła pół naga dziewczyna, inna niż wczoraj. Nie chciałaś z nią rozmawiać. Uciekłaś.
 Gdy miałaś pewność, że Niall cię unika był ostatni dzień miesiąca. Chciałaś porozmawiać z chłopakiem, nie widzieliście sie od paru dobrych tygodni. Niestety nie odbierał telefonów i nie otwierał drzwi. Czyżby zniknął? Nie chciałaś się z tym pogodzić. Nie chciałaś przyznać, że nie masz już na co liczyć. Co mogłaś zrobić? Musiałaś czekać.
Parę dni później wstałaś bardzo rano by jeszcze zastać blondyna w domu. Byłaś bardzo zła gdy stanęłaś przed domem Niall'a i głośno pukałaś w drzwi. Byłaś zdziwiona gdy nagle usłyszałaś jak ktoś przekręca klucz. Nagle zauważyłaś głowę Horan'a. Gdy tylko spojrzałaś na jego zaspane oczy cała złość sie ulotniła.
- [T.I]? Co ty tu robisz?- spytał- Nie powinno cię tu być- stwierdził patrząc prosto w twoje oczy.
- Musimy porozmawiać- warknęłaś odpychając go i wchodząc do mieszkania.
Uśmiechnęłaś się lekko gdy zdałaś sobie sprawę z faktu że tym razem ty dominujesz. To było wspaniałe uczucie.
- Więc- zaczął drapiąc się po karku. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany.
- Niall, sądze że mnie unikasz- powiedziałaś obserwując jego reakcje. Ciężko było nie zauważyć tych czerwonych policzków i spoglądających wszędzie,  tylko nie na ciebie, niebieskich tęczówek.
Satysfakcjonowało cię to. Chciałaś mu uświadomić jak czułaś się ostatnie pare tygodni. Bez niego.

Planuje jeszcze jedną część. I must to go. Bye girl's! Prosze o komentarze.