Wreszcie zabieram sie za pisanie drgiej części imagina o Niallu. Przy ostatnim poście było.. naprawde mało komentarzy, ale trudno. Miłego czytania Cz. 1 : http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/2012/12/niall_21.html#comment-form
Gdy tylko dałaś blondynowi szklankę z wodą, ten jakby odzyskał wszystkie siły zaczął chodzić po twoim domu i oglądać wszystkie rzeczy, w tym też zdjęcia. A ty nie chciałaś mu przeszkadzać, sama nie wiesz czemu. Jedynym pozytywem było to że teraz bezkarnie mogłaś na niego patrzeć, nawet jeżeli stał do ciebie odwrócony, ty wykorzystywałaś okazję i przypatrywałaś się jego plecom. I ta gorąca fala która zalała twoje ciało gdy niespodziewanie Niall się odwrócił przyłapując cię na patrzeniu. Głupio brzmi, prawda? I nie było normalne też to że zaczerwieniłaś się gdy Horan podszedł do ciebie nie spuszczając z ciebie oczu. Panowała między wami krępująca cisza, którą zaraz przerwał Niall.
- Nie powinnaś sie mną interesować- powiedział na jednym wdechu.
Spojrzałaś na niego zdziwiona. Myślałaś że się przesłyszałaś choć nigdy nie miałaś problemów ze słuchem. Skrzyżowałaś nogi i pochyliłaś się do przodu by móc oprzeć łokcie na kolanach. Wypuściłaś głośno powietrze tak by chłopak usłyszał.
- Wiem- szepnęłaś czując napływające do oczu łzy. Czy to możliwe żebyś tak łatwo wzruszyła się swoimi własnymi słowami?
Nie patrzyłaś na niego ale czułaś że usiadł trochę bliżej ciebie.
- Jesteś naprawdę odważna- usłyszałaś jego cichy śmiech.
Nie zrozumiałaś go.
- Co masz na myśli?- wyprostowałaś się.
- Jesteś świadoma tego że nie powinnaś mnie nawet znać, a jednak robisz zupełnie na odwrót. Musze przyznać że to- zamilkł na chwilę- że to naprawde urocze- dodał wstając z kanapy.
Przez chwilę sie nie odzywałaś. Co miałaś odpowiedzieć? Dziękuje?
- Urocze?- spytałaś.
Kiwnął głową i kucnął przed twoimi nogami by móc spojrzeć od dołu na twoje oczy.
- Lubie cię zawstydzać, wiesz?- uśmiechnął się- Fakt, może jestem bad boyem, ale to tylko jedna trzecia całego mnie- znów nastała cisza, przerywana waszymi krótkimi oddechami- Wierzysz mi?- uniósł jedną brew w geście zapytania.
- Tak- odważyłaś się na powiedzenie tego jednego słowa mając nadzieje że zabrzmi to wiarygodnie. Choć naprawdę mówiłaś to będąc pewna tej odpowiedzi.
Zauważyłaś że na twarz blondyna wpłynął jeszcze większy uśmiech. Usatysfakcjonowało cię to.
- Ja już chyba pójdę- odchrząknął- Do zobaczenia [T.I]
Nie zdążyłaś nic powiedzieć. Chłopak chyba nie byłby sobą gdyby wyszedł jak cywilizowany człowiek drzwiami. Ku twojemu zaskoczeniu rozpędził sie i wyskoczył przez okno! Dobrze że byliście na pierwszym piętrze.
Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem
Dni przemijały. Ty jednak czulaś sie jak zatrzymana w czasie. Nie widziałaś jego blond czupryny i niebieskich tęczówek. Nie czułaś jego perfum i mogłaś się wpatrywać w jego sylwetkę. Szokiem dla ciebie było jak pewnego słonecznego dnia usłyszałaś pukanie do swojego okna. Na początku myślałaś że się przesłyszałaś ale gdy pukanie ponowiło się musiałaś to sprawdzić. Pełna obaw odsłoniłaś żaluzje. Pare centymetrów za warstwą szkła znajdowała się uśmiechnięta buźka Nialla. Z początku się wystraszyłaś gdyż nie spodziewałaś się zastać tam twarzy chłopaka. Po chwili jednak otworzyłaś okno i wpuściłaś Horana do pokoju.
- Mam pytanie- powiedziałaś zatrzymując tym samym uwagę niebieskookiego- Czy ty nigdy nie możesz wejść jak człowiek przez drzwi tylko musisz zawsze przez okno? Tylko nie mów mi że do autobusu też przez okno wchodzisz- skrzyżowałaś ręce na piersi.
Usłyszałaś jego głośny śmiech co jeszcze bardziej cię zdenerwowało.
- Kiedyś cię zgłosze policji- odparłaś z pokerową miną.
- Nie zrobisz tego- uśmiechnął się.
- Skąd wiesz?- uniosłaś brew.
Niall podszedł do ciebie na tyle blisko byś mogła poczuć jego nowe perfumy. Od razu ci się spodobały i pobudziły twoje zmysły.
- Bo do tego czasu rozkocham cie w sobie tak mocno że nie będziesz chciała mnie wydać policji- mówiąc to schylił się do twojego ucha.
Po twoim ciele przeszły tysiące dreszczy. Przymknęłaś lekko powieki by powtórzyć te słowa w skupieniu, analizowałaś te jedno zdanie. Ba! Analizowałaś każdą literę. Otworzyłaś oczy widząc jak Horan zagląda do twojej szafy.
- Niall!- krzyknęłaś. Podbiegłaś do niego i agresywnie zamknęłaś drzwi od mebla- Powiedz mi do cholery co ty robisz jeszcze w moim pokoju- nadal krzyczałaś ale o pół tonu ciszej. Nie chciałaś wyjść na jakąś wariatkę, chociaż pewnie już dawno tak o tobie pomyślał.
Wzruszył ramionami kładąc się na łóżku, jeżeli można to nazwać położeniem się.Warknęłaś patrząc na jego ciało leżące na materacu. Dolna część jego koszulki podwinęła się pokazując mięśnie brzucha i podbrzusza. Odwróciłaś wzrok by się nie zaczerwienić.
- Chcesz jutro gdzieś wyjść?- spytał rozciągając sie. Wyglądał jak mały kotek, dosłownie.
- Zależy co proponujesz
- Bądź gotowa o siódmej- mruknął wychodząc. Oczywiście tradycyjnie przez okno.
Ufff, mam nadzieje że sie podoba. Jeszcze pytanie: Czy ktos z was jest naprawde dobry z geografii? Potrzebuje natychmiastowej pomocy ://
niedziela, 27 stycznia 2013
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Louis cz.3
Czy wy też od 3 dni tweetujecie bez przerwy hasło #PolandNeedsTakeMeHomeTour ? Teleexpres tylko dla Vipów czuje sie taka sławna *_* No ale zapraszam was na część 3 mojego krótkiego opowiadania o Lou. Tak mówie krótkiego ponieważ musze skończyć jeszcze imagin o Niallu którego pierwszą część zamieściłam na blogu. Powodzenia directioners na tt, wiem że damy radę, i zapraszam do czytania :)
Ile może trwać gra? Nie chodzi mi o grę planszową czy komputerową. Chodzi mi o grę aktorską. Więc ile może trwać okłamywanie ludzi? Tak, okłamywanie ludzi bo inaczej nie można nazwać tego co robiłaś chyba że powiemy na to "nie mówienie do końca prawdy". Czasami to wydaje ci się żałosne ale nie możesz tego tak po prostu skończyć. Nie gdy Louis patrzy na ciebie tęsknym wzrokiem na przerwach i lekcjach. Nie gdy Louis kręci się zawsze obok ciebie olewając swoich przyjaciół. Nie gdy Louis na ciebie czeka. Czułaś motylki w brzuchu. Często o nim myślałaś, moze to właśnie powodowało ów stan. Czasami w pustym pokoju, nad kartką papieru, wylewałaś swe nadzieje. Więc tak ma wyglądać mlodość? Jeśli wierzyc dorosłym, najpiękniejszy okres w życiu? To jakie są te gorsze? Co musi sie wtedy dziać, jeśli już teraz człowiek balansuje na granicy depresji albo moze nawet ma jej kliniczne objawy, tylko o nich nie wie?
Niesamowite jest to że zamiast, jak zawsze słuchać nauczycieli, ty skupiałaś sie na wzroku bruneta. Pod wpływem jego szarych tęczówek rozpływałaś się momentalnie.
- [T.I] możesz jeszcze chwile zostać?- nawet nie zauważyłaś jak wszyscy wyszli zostawiając cię samą w klasie.
Pokiwałaś twierdząco głową i pakując rzeczy podeszłaś do biurka nauczycielki.
- Mam do ciebie prośbę [T.I]- powiedziała wprost nauczycielka- W środę po lekcjach odbywaja się lekcje dodatkowe z matematyki. Zastanawiałam się czy mogłabyś mi pomóc, gdyż wiem że dobrze sobie radzisz z tego przedmiotu. Jest to mała grupka osób wiec myśle że sobie poradzisz- uśmiechnęła się.
- W sumie- zamyśliłaś się- Dobrze pomoge- powiedziałaś po chwili.
- Świetnie- odpowiedziała- Możesz iść.
Nie mówiąc już nic wyszłaś z sali.
W środę zajęcia dosć długo sie ciągnęły, albo tak ci sie wydawało, dlatego odetchnęłas z ulgą kończąc ostatnią lekcje. Lekko zdenerwowana szłaś ciemnym korytarzem do sali w której miałaś pomóc w matematyce. Przełykając ślinę pchnęłaś drzwi wchodząc do środka. Rozejrzałaś się po pokoju zatrzymując się na szarych tęczówkach. Z wrażenia zaniemówiłaś. Tak ma wyglądać koniec dnia? U boku chłopaka do którego masz słabość? Niedoczekanie. Próbowałaś go omijać ale to bylo niemożliwe gdyż ciagle podnosił rękę, jakby miał jakąś specjalną moc przywolywania cię do siebie. Głupie prawda? I nawet gdy bylas od niego daleko, nadal czulaś jego wzrok na sobie.
***
Jak zawsze jechałaś do szkoły metrem. Było tam ciasno, ludzie, stłoczeni niczym sardynki w puszce, dyszeli sobie w twarz. Nienawidziłaś tego. Nage w kieszeni kurtki poczułaś wibracje telefonu. Wyjełaś go by odczytać wiadomość, i ruszyłaś do drzwi, bo pociąg akurat wjeżdżał na stację. Nie dowiedziałaś się jednak kto napisał bo gdy stawiałaś stopę na peronie, czyjaś dłoń wyrwała ci telefon, a chłopak w czarnej kurtce i kapturze popędził, wymijając pasażerów w tempie, którego nie osiągnełabyś nawet po stu latach morderczych treningów. Nie pobiegłaś więc za nim. Sama bylas sobie winna. Cuż pozostało? Mogłaś się tylko popłakać. Stałaś , jakbyś wwosła w ziemię, z amokiem w oczach rozglądajac się po peronie, ale nikt nie zwracał na ciebie uwagi.
I- rzecz dziwna- podszedł do ciebie chłopak. Co dziwniejsze tym chlopakiem był Lou.
- Wszystko widziałem. Zgłosisz kradzież?
- A powinnam?- zapytałaś naiwnie.
- Raczej tak- spojrzał na zegarek- ale musimy się pośpieszyć.
Jak na zawołanie zaczęłaś iść za nim. Tomlinson wyjął komórkę.
- Chcesz zadzwonić i zastrzec numer?- spytał
Pokiwałaś głową.
- Nie, to i tak bez sensu- powiedziałaś z grymasem.
- Nie martw się, damy radę- uśmiechnął się.
"Damy radę, damy radę" powtarzałaś.
Sprawa byla prosta. Policjant, wzdychając ciężko, spisal wasze zeznania, nie pozostawił jednak wielkiej nadziei na odzyskanie telefonu.. Ty też jej nie mialaś. Pożegnałaś sie w myślach z komórką, choć czułas sie z tego powodu dosyć nieswojo. Czekała cie jeszcze przeprawa do domu.
- Powinnaś sprawić sobie dziś jakąś małą przyjemność- rzucił Lou.
- Ja?- skrzywiłaś sie tylko- rodzice mi sprawią dużą, ale raczej nie przyjemność.
- Nie myśl o stracie- wzruszył ramionami- To tylko telefon- dodał.
- Jakby wyrwali mi serce to powiedziałbyś "To było tylko serce, nie przejmuj się"?
- Wtedy powiedziałby to pielęgniarz.
Zaśmiałaś się.
- Jasne, mają to w umowie.
- Będziesz teraz zła na siebie- spojrzał ci w oczy.
- Czytasz w moich myślach?
- Może.
- Mogłam nie odbierać tej wiadomości! Nigdy tego nie robie na ulicy- niemal krzyknęłaś, jakby to byla jego wina.
- No właśnie. Mogłaś- Pokiwał głową w taki sposób jakby absolutnie w to nie wierzył- Naprawde nie ma co się przejmować.
- Łatwo ci mówić- spuściłaś głowę.
- No dobra, chodź tu- wyciągnął ręce i, ku twojemu zaskoczeniu, przytulił cię. Nie sprzeciwiałaś się, wręcz przeciwnie, przylgnęłaś do jego ciała.
'' Jeżeli taka miałaby być nagroda to zawsze mogę gubić komórkę''
Ile może trwać gra? Nie chodzi mi o grę planszową czy komputerową. Chodzi mi o grę aktorską. Więc ile może trwać okłamywanie ludzi? Tak, okłamywanie ludzi bo inaczej nie można nazwać tego co robiłaś chyba że powiemy na to "nie mówienie do końca prawdy". Czasami to wydaje ci się żałosne ale nie możesz tego tak po prostu skończyć. Nie gdy Louis patrzy na ciebie tęsknym wzrokiem na przerwach i lekcjach. Nie gdy Louis kręci się zawsze obok ciebie olewając swoich przyjaciół. Nie gdy Louis na ciebie czeka. Czułaś motylki w brzuchu. Często o nim myślałaś, moze to właśnie powodowało ów stan. Czasami w pustym pokoju, nad kartką papieru, wylewałaś swe nadzieje. Więc tak ma wyglądać mlodość? Jeśli wierzyc dorosłym, najpiękniejszy okres w życiu? To jakie są te gorsze? Co musi sie wtedy dziać, jeśli już teraz człowiek balansuje na granicy depresji albo moze nawet ma jej kliniczne objawy, tylko o nich nie wie?
Niesamowite jest to że zamiast, jak zawsze słuchać nauczycieli, ty skupiałaś sie na wzroku bruneta. Pod wpływem jego szarych tęczówek rozpływałaś się momentalnie.
- [T.I] możesz jeszcze chwile zostać?- nawet nie zauważyłaś jak wszyscy wyszli zostawiając cię samą w klasie.
Pokiwałaś twierdząco głową i pakując rzeczy podeszłaś do biurka nauczycielki.
- Mam do ciebie prośbę [T.I]- powiedziała wprost nauczycielka- W środę po lekcjach odbywaja się lekcje dodatkowe z matematyki. Zastanawiałam się czy mogłabyś mi pomóc, gdyż wiem że dobrze sobie radzisz z tego przedmiotu. Jest to mała grupka osób wiec myśle że sobie poradzisz- uśmiechnęła się.
- W sumie- zamyśliłaś się- Dobrze pomoge- powiedziałaś po chwili.
- Świetnie- odpowiedziała- Możesz iść.
Nie mówiąc już nic wyszłaś z sali.
W środę zajęcia dosć długo sie ciągnęły, albo tak ci sie wydawało, dlatego odetchnęłas z ulgą kończąc ostatnią lekcje. Lekko zdenerwowana szłaś ciemnym korytarzem do sali w której miałaś pomóc w matematyce. Przełykając ślinę pchnęłaś drzwi wchodząc do środka. Rozejrzałaś się po pokoju zatrzymując się na szarych tęczówkach. Z wrażenia zaniemówiłaś. Tak ma wyglądać koniec dnia? U boku chłopaka do którego masz słabość? Niedoczekanie. Próbowałaś go omijać ale to bylo niemożliwe gdyż ciagle podnosił rękę, jakby miał jakąś specjalną moc przywolywania cię do siebie. Głupie prawda? I nawet gdy bylas od niego daleko, nadal czulaś jego wzrok na sobie.
***
Jak zawsze jechałaś do szkoły metrem. Było tam ciasno, ludzie, stłoczeni niczym sardynki w puszce, dyszeli sobie w twarz. Nienawidziłaś tego. Nage w kieszeni kurtki poczułaś wibracje telefonu. Wyjełaś go by odczytać wiadomość, i ruszyłaś do drzwi, bo pociąg akurat wjeżdżał na stację. Nie dowiedziałaś się jednak kto napisał bo gdy stawiałaś stopę na peronie, czyjaś dłoń wyrwała ci telefon, a chłopak w czarnej kurtce i kapturze popędził, wymijając pasażerów w tempie, którego nie osiągnełabyś nawet po stu latach morderczych treningów. Nie pobiegłaś więc za nim. Sama bylas sobie winna. Cuż pozostało? Mogłaś się tylko popłakać. Stałaś , jakbyś wwosła w ziemię, z amokiem w oczach rozglądajac się po peronie, ale nikt nie zwracał na ciebie uwagi.
I- rzecz dziwna- podszedł do ciebie chłopak. Co dziwniejsze tym chlopakiem był Lou.
- Wszystko widziałem. Zgłosisz kradzież?
- A powinnam?- zapytałaś naiwnie.
- Raczej tak- spojrzał na zegarek- ale musimy się pośpieszyć.
Jak na zawołanie zaczęłaś iść za nim. Tomlinson wyjął komórkę.
- Chcesz zadzwonić i zastrzec numer?- spytał
Pokiwałaś głową.
- Nie, to i tak bez sensu- powiedziałaś z grymasem.
- Nie martw się, damy radę- uśmiechnął się.
"Damy radę, damy radę" powtarzałaś.
Sprawa byla prosta. Policjant, wzdychając ciężko, spisal wasze zeznania, nie pozostawił jednak wielkiej nadziei na odzyskanie telefonu.. Ty też jej nie mialaś. Pożegnałaś sie w myślach z komórką, choć czułas sie z tego powodu dosyć nieswojo. Czekała cie jeszcze przeprawa do domu.
- Powinnaś sprawić sobie dziś jakąś małą przyjemność- rzucił Lou.
- Ja?- skrzywiłaś sie tylko- rodzice mi sprawią dużą, ale raczej nie przyjemność.
- Nie myśl o stracie- wzruszył ramionami- To tylko telefon- dodał.
- Jakby wyrwali mi serce to powiedziałbyś "To było tylko serce, nie przejmuj się"?
- Wtedy powiedziałby to pielęgniarz.
Zaśmiałaś się.
- Jasne, mają to w umowie.
- Będziesz teraz zła na siebie- spojrzał ci w oczy.
- Czytasz w moich myślach?
- Może.
- Mogłam nie odbierać tej wiadomości! Nigdy tego nie robie na ulicy- niemal krzyknęłaś, jakby to byla jego wina.
- No właśnie. Mogłaś- Pokiwał głową w taki sposób jakby absolutnie w to nie wierzył- Naprawde nie ma co się przejmować.
- Łatwo ci mówić- spuściłaś głowę.
- No dobra, chodź tu- wyciągnął ręce i, ku twojemu zaskoczeniu, przytulił cię. Nie sprzeciwiałaś się, wręcz przeciwnie, przylgnęłaś do jego ciała.
'' Jeżeli taka miałaby być nagroda to zawsze mogę gubić komórkę''
czwartek, 10 stycznia 2013
Louis cz.2
"Nie można sądzić człowieka po okładce" tak brzmi jedno przysłowie dotychczas tak dobrze nam znane. Dlaczego jednak juz od pierwszego dnia znienawidziłaś Louisa Tomlinsona? Był typowym bad boyem z ładną fryzurką i drogimi ubraniami. Zachowywał się jakby był nie wiadomo kim. Wyrządził ci tyle krzywd że nie potrafisz zliczyć. Rujnował twoje życie, a jednak najgorszą rzeczą jaką kiedykolwiek ci zrobił to rozkochał cię w sobie. Tak, ty [T.I] i zakochałaś się w Louisie, dlatego gdy zobaczyłaś go z jakąś długonogą blondynką na boisku szkolnym wybiegłaś stamtąd z płaczem. Poniżające że tak bardzo ci na nim zależało, a jemu na tobie wogóle. I każdej nocy pytałaś sama siebie dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe.
Jak każdego piątku Niall stał przed twoim domem czekając aż się przebierzesz. Waszą tradycją było żeby piątkowy wieczór spedzać w kinie na jakimś horrorze. Zafascynowana pomysłami farbowanego blondyna zawsze przytakiwałaś głową w znaku zrozumienia i potwierdzenia. Horan stał się dla ciebie przyjacielem, którego tak naprawde nigdy nie miałaś, a tak bardzo pragnęłaś. Przebrana i gotowa do krótkiego spaceru wyszłaś na podwórko szukając wzrokiem chłopaka. Gdy go tylko dostrzegłaś uśmiechnęłaś się szeroko i podbiegłaś do niego wieszając się na jego szyi.
- Idziemy?- spytał blisko twojego ucha.
- tak- odparlaś "schodząc" z chłopaka.
Ruszyliście wzdłuż chodnika do wielkiego budynku o nazwie "kino". Podekscytowana tajemnicą o temacie "jaki Niall wybrał na dzis film" dumnie weszłaś przez obrotowe drzwi biegnąc od razu do kas. Mało co a byś się wywróciła, gdyby nie silne ręce kogoś kto w ostatniej chwili cię złapał. Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na twarz wybawiciela. Rozpoznałaś te szare tęczówki od razu. Zażenowana całą sytuacją stanęłaś na swoich nogach mrucząc ciche "dziękuje Louis". Brunet uśmiechnął się lekko przypatrując ci się. Poczułaś że stajesz się czerwona więc odwróciłaś się i szybkim krokiem podeszłaś do Nialla który obserwował całą sytuację.
- Nic nie mów- rozkazałaś z miną zabójcy widząc że Horan się cicho śmieje.
- Okay okay- mrugnął do ciebie- Przepraszam, wybacz.
Na widok jego smutnej miny parsknęłaś śmiechem. Poczochrałaś jego włosy i złapałaś jego nadgarstek prowadząc do wejścia sali w której miał odbyć się seans.
***
- Mówie ci że musisz to zrobić- powiedział spokojnie.
- Zwariowałeś? Nie ma mowy- krzyknęłaś oburzona pomysłem farbowanego.
- Zobaczysz że będzie strasznie zazdrosny, widziałem jak na ciebie patrzy- stwierdził.
- Czyli mam tak po prostu powiedzieć że z tobą chodze? Niall nie bądź śmieszny- chcialaś się głupkowato uśmiechnąć ale sama rozmowa z chłopakiem przyprawiała cię o dreszcze.
- [T.I] czy kiedyś cię zawiodłem?- spytal całkiem poważnym tonem głosu.
- No, nie- spuściłaś głowę- No dobra, ale jak się nie uda to masz stracone życie kochanie- wystawiłaś mu język gdy ten niespodziewanie cię złapał i zaczął się kręcić.
***
Po weekendzie postanowiliście wprowadzić swój plan w życie. Już w poniedziałek stanęliście przed drzwiami do szkoły z uśmiechami na ustach łącząc wasze dłonie. Weszliście do budynku zmierzając do sali w której mieliście lekcje. Dla lepszego efektu przyszliście nieco po ósmej tak by wszyscy z waszej klasy was zobaczyli. To właśnie w tej sali i na tej lekcji pare miesięcy temu Louis udawał nauczyciela, pamiętasz? Horan otworzył drzwi i wparowaliście do sali objęci.
- Przepraszamy za spoźnienie- powiedziałaś kierując te słowa do nauczycielki siedzącej za biurkiem, czytającej jakieś czasopismo. Już przywyklaś że ta pani tak właśnie zachowuje się na lekcjach. Machnęła tylko ręką nie odrywając wzroku znad kartki. Zadowolona usiadłaś w swojej ławce i pocalowałaś Nialla w policzek. Typowo przyjacielski całus dla was, bardzo gorący całus dla innych uczniów znajdujących się w tej klasie. Odwrócilaś się by spojrzeć na waszych towarzyszy. Przelecialaś wzrokiem po klasie zatrzymując się na zdenerwowanej minie Lou. Uśmiechnęłaś sie złowieszczo kladąc głowę na ramieniu Horana.
- Dziękuje- szepnęłaś do jego ucha.
- Nie ma za co- usłyszałaś pomruk chłopaka.
Chcecie dalej? Właściwie nawet jakbyście nie chciały to bym napisala ale chce się upewnić czy wam sie podoba. I wybaczcie ale szkoła i te dupne pomysly nauczycieli mnie wkurzają i nie wchodze często na komputer. Kocham was za wyrozumiałość :)) Mam nadzieje ze wam sie podoba i że się nie zawiodlyście.
Jak każdego piątku Niall stał przed twoim domem czekając aż się przebierzesz. Waszą tradycją było żeby piątkowy wieczór spedzać w kinie na jakimś horrorze. Zafascynowana pomysłami farbowanego blondyna zawsze przytakiwałaś głową w znaku zrozumienia i potwierdzenia. Horan stał się dla ciebie przyjacielem, którego tak naprawde nigdy nie miałaś, a tak bardzo pragnęłaś. Przebrana i gotowa do krótkiego spaceru wyszłaś na podwórko szukając wzrokiem chłopaka. Gdy go tylko dostrzegłaś uśmiechnęłaś się szeroko i podbiegłaś do niego wieszając się na jego szyi.
- Idziemy?- spytał blisko twojego ucha.
- tak- odparlaś "schodząc" z chłopaka.
Ruszyliście wzdłuż chodnika do wielkiego budynku o nazwie "kino". Podekscytowana tajemnicą o temacie "jaki Niall wybrał na dzis film" dumnie weszłaś przez obrotowe drzwi biegnąc od razu do kas. Mało co a byś się wywróciła, gdyby nie silne ręce kogoś kto w ostatniej chwili cię złapał. Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na twarz wybawiciela. Rozpoznałaś te szare tęczówki od razu. Zażenowana całą sytuacją stanęłaś na swoich nogach mrucząc ciche "dziękuje Louis". Brunet uśmiechnął się lekko przypatrując ci się. Poczułaś że stajesz się czerwona więc odwróciłaś się i szybkim krokiem podeszłaś do Nialla który obserwował całą sytuację.
- Nic nie mów- rozkazałaś z miną zabójcy widząc że Horan się cicho śmieje.
- Okay okay- mrugnął do ciebie- Przepraszam, wybacz.
Na widok jego smutnej miny parsknęłaś śmiechem. Poczochrałaś jego włosy i złapałaś jego nadgarstek prowadząc do wejścia sali w której miał odbyć się seans.
***
- Mówie ci że musisz to zrobić- powiedział spokojnie.
- Zwariowałeś? Nie ma mowy- krzyknęłaś oburzona pomysłem farbowanego.
- Zobaczysz że będzie strasznie zazdrosny, widziałem jak na ciebie patrzy- stwierdził.
- Czyli mam tak po prostu powiedzieć że z tobą chodze? Niall nie bądź śmieszny- chcialaś się głupkowato uśmiechnąć ale sama rozmowa z chłopakiem przyprawiała cię o dreszcze.
- [T.I] czy kiedyś cię zawiodłem?- spytal całkiem poważnym tonem głosu.
- No, nie- spuściłaś głowę- No dobra, ale jak się nie uda to masz stracone życie kochanie- wystawiłaś mu język gdy ten niespodziewanie cię złapał i zaczął się kręcić.
***
Po weekendzie postanowiliście wprowadzić swój plan w życie. Już w poniedziałek stanęliście przed drzwiami do szkoły z uśmiechami na ustach łącząc wasze dłonie. Weszliście do budynku zmierzając do sali w której mieliście lekcje. Dla lepszego efektu przyszliście nieco po ósmej tak by wszyscy z waszej klasy was zobaczyli. To właśnie w tej sali i na tej lekcji pare miesięcy temu Louis udawał nauczyciela, pamiętasz? Horan otworzył drzwi i wparowaliście do sali objęci.
- Przepraszamy za spoźnienie- powiedziałaś kierując te słowa do nauczycielki siedzącej za biurkiem, czytającej jakieś czasopismo. Już przywyklaś że ta pani tak właśnie zachowuje się na lekcjach. Machnęła tylko ręką nie odrywając wzroku znad kartki. Zadowolona usiadłaś w swojej ławce i pocalowałaś Nialla w policzek. Typowo przyjacielski całus dla was, bardzo gorący całus dla innych uczniów znajdujących się w tej klasie. Odwrócilaś się by spojrzeć na waszych towarzyszy. Przelecialaś wzrokiem po klasie zatrzymując się na zdenerwowanej minie Lou. Uśmiechnęłaś sie złowieszczo kladąc głowę na ramieniu Horana.
- Dziękuje- szepnęłaś do jego ucha.
- Nie ma za co- usłyszałaś pomruk chłopaka.
Chcecie dalej? Właściwie nawet jakbyście nie chciały to bym napisala ale chce się upewnić czy wam sie podoba. I wybaczcie ale szkoła i te dupne pomysly nauczycieli mnie wkurzają i nie wchodze często na komputer. Kocham was za wyrozumiałość :)) Mam nadzieje ze wam sie podoba i że się nie zawiodlyście.
czwartek, 3 stycznia 2013
Louis cz1
Dedykowany dla P@ul@ :))
Tak powiem jeszcze od czapy że 7 stycznia mam urodziny, w dzień w którym wychodzi teledysk do Kiss You. I przepraszam że nie dodawałam długo imaginu ale szkoła jest największą przeszkodą. Zapraszam do mnie na aska http://ask.fm/weendedright
Bycie "nowym" w szkole nie jest takie fajne prawda? Trzeba się oswoić w nowym otoczeniu, poznać bliżej ludzi i budynek do którego uczęszczasz, pokazać się z jak najlepszej strony. Zawsze to było dla ciebie trudne. Ciągłe przeprowadzki zamieniły się w najgorszy koszmar. Fakt, na początku było fajnie. Niestety z czasem straciłaś wszystko co mogłaś mieć. Więc życie nie jest takie doskonałe jak kiedyś ci się wydawało, mam racje?
- Miłego dnia skarbie- usłyszałaś szept swojej matki otwierając drzwi od samochodu.
- Pa mamo- odwróciłaś sie kierując swój wzrok na budynek o nazwie "szkoła".
Przełknęłaś ślinę i udałaś się do wejścia. Twój oddech przyśpieszał z każdym następnym krokiem. Popchnęłaś szklane drzwi wchodząc do środka. Do twoich uszu dotarły głośne dźwięki gitary. Uśmiechnęlaś się i zdjęłaś szalik oraz beżowy płaszczyk. Następnie wyjęłas z plecaka plan lekcji i ruszyłaś korytarzem rozglądając sie za salą 221 w której miałaś mieć lekcje. Po niespelna minucie odnalazlaś drzwi z numerem "221". Pełna obaw lekko nacisnęłaś klamkę i uchyliłaś je spoglądając do środka. Wzrok wszystkich uczniów był skierowany na ciebie.
- Ty musisz być [T.I]- odnalazłaś spojrzenie nauczyciela, chyba nauczyciela.
Jego szare oczy lustrowały cię, dłużej skupiając swoją uwage na twoich ustach.
Kiwnęłaś głową.
- Świetnie- zaklaskał w dłonie uśmiechając się.
Jego grzywka spadła nieco zasłaniając szarawe oczy. Był zdecydowanie za młody!
- Prosze [T.I] usiądź z Niallem- wskazał ręką miejsce obok blondyna.
Posłusznie zajęłaś miejsce wyjmując książki. Po chwili wyprostowałaś sie nie słysząc żadnego głosu. Spojrzałaś zdezorientowana na bruneta który miał kąciki ust wygięte ku górze.
- Dała się nabrać- usłyszałaś śmiechy z końca klasy.
Twoje pytające spojrzenie znalazło się na chłopaku obok. Uniosłaś jedną brew w geście zapytania.
- Nauczycielka wyszła- wymruczał cicho- a oni się bawią- spuścił głowe.
- Niall ma racje- usłyszałaś pomruk szatyna przy swoim uchu- usiadłaś z największym debilem z klasy, kujon- mrugnął
- Nie, widze że największy debil z klasy stoi koło mnie- syknęłaś nieco zdenerwowana.
Jego uśmieszek zniknąl z twarzy.
- Co tu sie dzieje? Nawet na parę minut nie można was zostawić!- odwróciłaś głowę patrząc na kobietę w podeszłym wieku.
- Dzień Dobry- wstałaś z ławki podchodząc do nauczycielki- Jestem [T.I] i jestem tu nowa
Przepraszam ale musze się iść uczyć :// jutro dokończe bo Na szczęście już piątek!! Trzymajcie sie
Tak powiem jeszcze od czapy że 7 stycznia mam urodziny, w dzień w którym wychodzi teledysk do Kiss You. I przepraszam że nie dodawałam długo imaginu ale szkoła jest największą przeszkodą. Zapraszam do mnie na aska http://ask.fm/weendedright
Bycie "nowym" w szkole nie jest takie fajne prawda? Trzeba się oswoić w nowym otoczeniu, poznać bliżej ludzi i budynek do którego uczęszczasz, pokazać się z jak najlepszej strony. Zawsze to było dla ciebie trudne. Ciągłe przeprowadzki zamieniły się w najgorszy koszmar. Fakt, na początku było fajnie. Niestety z czasem straciłaś wszystko co mogłaś mieć. Więc życie nie jest takie doskonałe jak kiedyś ci się wydawało, mam racje?
- Miłego dnia skarbie- usłyszałaś szept swojej matki otwierając drzwi od samochodu.
- Pa mamo- odwróciłaś sie kierując swój wzrok na budynek o nazwie "szkoła".
Przełknęłaś ślinę i udałaś się do wejścia. Twój oddech przyśpieszał z każdym następnym krokiem. Popchnęłaś szklane drzwi wchodząc do środka. Do twoich uszu dotarły głośne dźwięki gitary. Uśmiechnęlaś się i zdjęłaś szalik oraz beżowy płaszczyk. Następnie wyjęłas z plecaka plan lekcji i ruszyłaś korytarzem rozglądając sie za salą 221 w której miałaś mieć lekcje. Po niespelna minucie odnalazlaś drzwi z numerem "221". Pełna obaw lekko nacisnęłaś klamkę i uchyliłaś je spoglądając do środka. Wzrok wszystkich uczniów był skierowany na ciebie.
- Ty musisz być [T.I]- odnalazłaś spojrzenie nauczyciela, chyba nauczyciela.
Jego szare oczy lustrowały cię, dłużej skupiając swoją uwage na twoich ustach.
Kiwnęłaś głową.
- Świetnie- zaklaskał w dłonie uśmiechając się.
Jego grzywka spadła nieco zasłaniając szarawe oczy. Był zdecydowanie za młody!
- Prosze [T.I] usiądź z Niallem- wskazał ręką miejsce obok blondyna.
Posłusznie zajęłaś miejsce wyjmując książki. Po chwili wyprostowałaś sie nie słysząc żadnego głosu. Spojrzałaś zdezorientowana na bruneta który miał kąciki ust wygięte ku górze.
- Dała się nabrać- usłyszałaś śmiechy z końca klasy.
Twoje pytające spojrzenie znalazło się na chłopaku obok. Uniosłaś jedną brew w geście zapytania.
- Nauczycielka wyszła- wymruczał cicho- a oni się bawią- spuścił głowe.
- Niall ma racje- usłyszałaś pomruk szatyna przy swoim uchu- usiadłaś z największym debilem z klasy, kujon- mrugnął
- Nie, widze że największy debil z klasy stoi koło mnie- syknęłaś nieco zdenerwowana.
Jego uśmieszek zniknąl z twarzy.
- Co tu sie dzieje? Nawet na parę minut nie można was zostawić!- odwróciłaś głowę patrząc na kobietę w podeszłym wieku.
- Dzień Dobry- wstałaś z ławki podchodząc do nauczycielki- Jestem [T.I] i jestem tu nowa
Przepraszam ale musze się iść uczyć :// jutro dokończe bo Na szczęście już piątek!! Trzymajcie sie
piątek, 21 grudnia 2012
Niall
Jest w twoim mieście pewna grupa osób, można by powiedzieć kompletnie innych osób. Są chamscy, nieodpowiedzialni, chciwi, zachłanni, źli. Dużo plotek chodzi wokół nich. Mówią, że okradli sklep do którego często wpadasz, mówią że porwali kogoś i przetrzymywali co dla ciebie jest absolutną bzdurą, mówią że handlują narkotykami chodź tak naprawdę żadni ludzie nie zaczeli działać w tej sprawie. Dziwne prawda? Ale najdziwniejsze jest to że na czele tej grupy jest chłopak, całkiem przystojny zresztą i cholernie miły. Czasem masz wrażenie, że chowa sie pod tak zwaną maską, nie chce pokazać siebie. Nie obchodziłoby cię to gdyby nie fakt że szalejesz na jego punkcie. Jest to głupie ponieważ oni są źli, a ty nigdy nie będziesz zła.
- Cześć, mogę tu usiąść?- usłyszałaś cichy szept przy swoim uchu.
Zdezorientowana odwróciłaś głowę napotykając niebieskie tęczówki wpatrujące się w siebie. Gdyby nie głośny dźwięk klaksonu jestes pewna ze nie mogłabyś oderwać wzroku od twarzy chłopaka.
- Jasne- odchrząknęłaś.
Z trudem uspokoiłaś bijące serce i oddech. Chodź w autobusie bardzo śmierdziało to i tak nadal czułaś zapach perfum Nialla. Głośno westchnęłaś spoglądając co chwilę w kierunku blondyna. Czarna koszulka idealnie opinająca jego dobrze zbudowaną klatke piersiową przykuła twoją uwagę. Przygryzłaś lekko dolną wargę. Nagle usłyszałaś cichy śmiech. Ze zdenerwowaniem podnioslaś wzrok z klatki piersiowej na jego twarz. Uniosłaś jedną brew w znaku zapytania. Minęło pare minut zanim bad boy uspokoił się i uśmiechnął się lekko.
- Nie wiedziałem że mój tors tak bardzo wciąga- mrugnął do ciebie.
Poczułas jak fala gorąca oblewa twoje ciało, a na policzki wkradł się rumieniec. Zażenowana spojrzałaś na swoje buty by tylko ukryć za włosami swoją twarz, pewnie już wyglądała jak dorodny pomidor.
- Ej- poczulaś dłoń podnoszącą twój podbródek- nic się nie stało
Pokiwałaś twierdząco głową i wyprostowałaś się na dość niewygodnym siedzeniu.
- Skądś cię znam- mruknął przypatrując ci się.
Wzruszyłaś ramionami wstając z fotela.
- Ej dokąd idziesz?- spytał.
- To mój przystanek- odparłaś kierując sie w strone drzwi
- Do zobaczenia- usłyszałaś melodyjny krzyk chłopaka.
- Do zobaczenia- powtórzyłaś unosząc kąciki ust ku górze.
***
Ku twojemu zaskoczeniu dość często spotykałaś blondyna na swojej drodze. Czułaś się jakbyś byla ciągle przez niego obserwowana, a może chciałaś żeby tak było? Już nawet prawie zapomniałaś w jakiej grupie On się znajdował. Gdyby nie pewne wydarzenie nie pamiętałabyś w jakiem towarzystwie dany bad boy się obracał.
Idąc zatłoczonymi drogami Londynu kompletnie zatraciłaś się w muzyce dobiegającej z twoich słuchawek. Pewnym krokiem zmierzałaś do domu. Co parę minut wypuszczałaś ciepłe powietrze na swoje dłonie by chodź trochę je ogrzać. Skręciłaś do jednej z bocznych uliczek która miała ci skrócić drogę przemierzaną do mieszkania. Stanęłaś jak wryta na widok dwóch osiłków bijących dobrze znanego ci blondyna. Przez chwile nie wiedziałaś co powiedzieć ale gdy otrząsnęłaś się z szoku wyjęłaś telefon.
- Zostawcie go, bo zadzwonie po policje- krzyknęłaś przykładając słuchawke do ucha.
Tak jak widziałaś to w filmach dwóch osiłków przestraszyło się i uciekło przed tym jednak jeden z nich kopnął w twarz. Przestraszona podbiegłaś do poszkodowanego i w pośpiechu wyjęlaś czystą chusteczkę ze swojej torebki. Przyłożyłaś ją do jego nosa z którego sączyła się krew.
- Wszystko w porządku?- spytałaś ze zmartwieniem w głosie.
- Tak- powiedział cicho wracając do pozycji pionowej.
W międzyczasie złapał się za głowę i syknął.
- Przecież widze że cię boli, chodź- złapałaś go za nadgarstek i lekko pociągnęłaś.
Bardzo się o niego martwiłaś ale tak naprawde w domu stwierdziłaś że to nic poważnego. Twoje myśli, zawsze ułożone, teraz były pomieszane, dotyczace tylko jednego człowieka którym był Niall.
cześć, jak sami widzicie pisze ten imagin w dosyć hmm nieprzyjemnym dniu. Podobno miał być koniec świata, ale no narazie nic się nie dzieje :D Przeżyliśmy jeden koniec świata to przeżyjemy i drugi. http://ask.fm/weendedright spytacie mnie? Nie krępujcie się :)) No i oczywiście czekam na komentarze pod postem :) BYE
- Cześć, mogę tu usiąść?- usłyszałaś cichy szept przy swoim uchu.
Zdezorientowana odwróciłaś głowę napotykając niebieskie tęczówki wpatrujące się w siebie. Gdyby nie głośny dźwięk klaksonu jestes pewna ze nie mogłabyś oderwać wzroku od twarzy chłopaka.
- Jasne- odchrząknęłaś.
Z trudem uspokoiłaś bijące serce i oddech. Chodź w autobusie bardzo śmierdziało to i tak nadal czułaś zapach perfum Nialla. Głośno westchnęłaś spoglądając co chwilę w kierunku blondyna. Czarna koszulka idealnie opinająca jego dobrze zbudowaną klatke piersiową przykuła twoją uwagę. Przygryzłaś lekko dolną wargę. Nagle usłyszałaś cichy śmiech. Ze zdenerwowaniem podnioslaś wzrok z klatki piersiowej na jego twarz. Uniosłaś jedną brew w znaku zapytania. Minęło pare minut zanim bad boy uspokoił się i uśmiechnął się lekko.
- Nie wiedziałem że mój tors tak bardzo wciąga- mrugnął do ciebie.
Poczułas jak fala gorąca oblewa twoje ciało, a na policzki wkradł się rumieniec. Zażenowana spojrzałaś na swoje buty by tylko ukryć za włosami swoją twarz, pewnie już wyglądała jak dorodny pomidor.
- Ej- poczulaś dłoń podnoszącą twój podbródek- nic się nie stało
Pokiwałaś twierdząco głową i wyprostowałaś się na dość niewygodnym siedzeniu.
- Skądś cię znam- mruknął przypatrując ci się.
Wzruszyłaś ramionami wstając z fotela.
- Ej dokąd idziesz?- spytał.
- To mój przystanek- odparłaś kierując sie w strone drzwi
- Do zobaczenia- usłyszałaś melodyjny krzyk chłopaka.
- Do zobaczenia- powtórzyłaś unosząc kąciki ust ku górze.
***
Ku twojemu zaskoczeniu dość często spotykałaś blondyna na swojej drodze. Czułaś się jakbyś byla ciągle przez niego obserwowana, a może chciałaś żeby tak było? Już nawet prawie zapomniałaś w jakiej grupie On się znajdował. Gdyby nie pewne wydarzenie nie pamiętałabyś w jakiem towarzystwie dany bad boy się obracał.
Idąc zatłoczonymi drogami Londynu kompletnie zatraciłaś się w muzyce dobiegającej z twoich słuchawek. Pewnym krokiem zmierzałaś do domu. Co parę minut wypuszczałaś ciepłe powietrze na swoje dłonie by chodź trochę je ogrzać. Skręciłaś do jednej z bocznych uliczek która miała ci skrócić drogę przemierzaną do mieszkania. Stanęłaś jak wryta na widok dwóch osiłków bijących dobrze znanego ci blondyna. Przez chwile nie wiedziałaś co powiedzieć ale gdy otrząsnęłaś się z szoku wyjęłaś telefon.
- Zostawcie go, bo zadzwonie po policje- krzyknęłaś przykładając słuchawke do ucha.
Tak jak widziałaś to w filmach dwóch osiłków przestraszyło się i uciekło przed tym jednak jeden z nich kopnął w twarz. Przestraszona podbiegłaś do poszkodowanego i w pośpiechu wyjęlaś czystą chusteczkę ze swojej torebki. Przyłożyłaś ją do jego nosa z którego sączyła się krew.
- Wszystko w porządku?- spytałaś ze zmartwieniem w głosie.
- Tak- powiedział cicho wracając do pozycji pionowej.
W międzyczasie złapał się za głowę i syknął.
- Przecież widze że cię boli, chodź- złapałaś go za nadgarstek i lekko pociągnęłaś.
Bardzo się o niego martwiłaś ale tak naprawde w domu stwierdziłaś że to nic poważnego. Twoje myśli, zawsze ułożone, teraz były pomieszane, dotyczace tylko jednego człowieka którym był Niall.
cześć, jak sami widzicie pisze ten imagin w dosyć hmm nieprzyjemnym dniu. Podobno miał być koniec świata, ale no narazie nic się nie dzieje :D Przeżyliśmy jeden koniec świata to przeżyjemy i drugi. http://ask.fm/weendedright spytacie mnie? Nie krępujcie się :)) No i oczywiście czekam na komentarze pod postem :) BYE
sobota, 8 grudnia 2012
Liam
Nie bijcie mnie, wiem że nie wyszedł. Wybaczcie.
Z czasem trafisz na kogoś nadzwyczajnego i gdy poznasz taką osobę nikt już nie będzie lepszy. Znasz to uczucie doskonale. Może to dziwne ale gdy On stoi blisko ciebie, twoje serce jakby przyśpiesza. Gdy śmieje się ty również się uśmiechasz. Gdy biegnie ty biegniesz za nim. Gdy cię o coś prosi to nie potrafisz mu ulec. Jesteś zbyt zdenerwowana przy nim by cokolwiek powiedzieć. I zbyt bardzo cierpisz gdy nie jest twój.
***
Zazdrość, taniec szybkich palców na szybie, śniegu miękkość grabione zachłannie spalanie oddechu. Wykorzystywanie ułamków przestrzeni. Wiatr- obejmujący wszystko, wiążący rozsypane elementy świata doskonałe istnienie gdzie czekam na cios.
- Nienawidze jak się na mnie patrzysz, nienawidzę jak się do mnie uśmiechasz ale i tak to sprawia, że serce bije mi mocniej. Nienawidze gdy do mnie dzwonisz, nienawidze gdy do mnie piszesz, ale bez tego jest mi pusto w sercu. Nienawidze jak patrzysz w moje oczy, nienawidze gdy przeczesujesz sobie włosy dłonią, ale gdy to robisz świat staje się jaśniejszy. Nienawidze jak prosisz mnie o spotkanie, nienawidze gdy zapraszasz mnie na spacer, ale ta nienawiść przeradza się w głębokie uczucie bez powrotu- poczułaś jak samotna łza spływa po twoim policzku ginąc na podłodze.
Spojrzałaś na klase która byla w lekkim szoku. Zaraz jednak słychać było brawa, oczywiście kierowane w twoim kierunku. Kątem oka dostrzegłaś Jego twarz. Za bardzo byłaś skupiona na lustrowaniu jego oczu by usłyszeć głos nauczycielki która oznajmiła ci że za napisany wiersz dostałaś celującą ocenę. Nikt jednak nie wiedział, że tekst który przed chwilą czytałaś był dla specjalnej osoby. Kogoś kto w każdej chwili mógł się domyślić, a może już to zrobił
Muszę w tym wszystkim zachować równowagę.
Co by bylo gdyby? No właśnie, gdyby co? Gdybyście byli razem? Gdyby wszystkie wasze problemy od tak zniknęły? Gdybyście wpijali sie we własne usta z trudem łapiąc oddech? Gdybyś ty mogla złapać go za rękę bez cienia wątpliwości? Gdybyście się już w sobie zakochali? Ty masz ten etap za sobą, on nie do końca. Pamiętasz jak kiedyś chłopak poprosił cie na słowo.
Wtedy nie wiedziałaś ile rozmowa może zmienić.
Staliście na dachu szkoły. Było naprawde zimno, a twoje usta stawały się coraz bardziej sine. Nie słyszałaś jego głosu, ty też nie chciałaś się odzywać. Nagle poczułaś jego dloń na swojej talii. Zdezorientowanym wzrokiem spojrzałaś na jego lekko przymrużone oczy. Po chwili jego twarz niebezpiecznie się do ciebie zbliżała. Wstrzymałaś oddech by potem dotknąć ustami jego ust. Smakowały miętą. Twoje ciało ogarnęła fala gorąca, która niestety szybko zniknęła.
- Wiedziałem- szepnął oddalając się- Wiedziałem że się we mnie zakochasz- krzyknął znikając z pola widzenia.
Spuściłaś głowę po czym usiadłaś na chłodnej ziemi po turecku. Od tamtej pory bardzo chciałaś spaść z tego dachu. Dachu na którym przeżyłaś najlepsza a zarazem najgorszą chwilę w swoim życiu.
Chciałaś zostawić to wszystko. Widok uśmiechniętego bruneta łamał ci serce, bo ten uśmiech nie był dla ciebie. Popełnić samobójstwo można na wiele sposobów. Codziennie opracowałaś coraz to nowe pomysły. Nie miałaś jednak odwagi.
Odwagą nie jest śmierć, odwagą jest pozostanie na tym świecie pełnym smutku i pogardy.
Nie ważne z czego spadniesz, ważne na co spadniesz. Pogodziłaś się z tym że Liam cię nie kocha, pogodziłaś się z tym ze nie zwraca na ciebie uwagi, pogodziłaś się z tym że nie rozmawiacie, ale nie pogodziłaś sie z myślą że Payne ma dziewczynę. Po takim argumencie chciałaś umrzeć. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłaś? Nadal czekasz na Liama. Nadal czekasz na odwagę
Wolicie żebym w tytule pisała o kim jest imagin czy numer imagina zeby było bardziej tajemniczo? Prosze o komentarze
Z czasem trafisz na kogoś nadzwyczajnego i gdy poznasz taką osobę nikt już nie będzie lepszy. Znasz to uczucie doskonale. Może to dziwne ale gdy On stoi blisko ciebie, twoje serce jakby przyśpiesza. Gdy śmieje się ty również się uśmiechasz. Gdy biegnie ty biegniesz za nim. Gdy cię o coś prosi to nie potrafisz mu ulec. Jesteś zbyt zdenerwowana przy nim by cokolwiek powiedzieć. I zbyt bardzo cierpisz gdy nie jest twój.
***
Zazdrość, taniec szybkich palców na szybie, śniegu miękkość grabione zachłannie spalanie oddechu. Wykorzystywanie ułamków przestrzeni. Wiatr- obejmujący wszystko, wiążący rozsypane elementy świata doskonałe istnienie gdzie czekam na cios.
- Nienawidze jak się na mnie patrzysz, nienawidzę jak się do mnie uśmiechasz ale i tak to sprawia, że serce bije mi mocniej. Nienawidze gdy do mnie dzwonisz, nienawidze gdy do mnie piszesz, ale bez tego jest mi pusto w sercu. Nienawidze jak patrzysz w moje oczy, nienawidze gdy przeczesujesz sobie włosy dłonią, ale gdy to robisz świat staje się jaśniejszy. Nienawidze jak prosisz mnie o spotkanie, nienawidze gdy zapraszasz mnie na spacer, ale ta nienawiść przeradza się w głębokie uczucie bez powrotu- poczułaś jak samotna łza spływa po twoim policzku ginąc na podłodze.
Spojrzałaś na klase która byla w lekkim szoku. Zaraz jednak słychać było brawa, oczywiście kierowane w twoim kierunku. Kątem oka dostrzegłaś Jego twarz. Za bardzo byłaś skupiona na lustrowaniu jego oczu by usłyszeć głos nauczycielki która oznajmiła ci że za napisany wiersz dostałaś celującą ocenę. Nikt jednak nie wiedział, że tekst który przed chwilą czytałaś był dla specjalnej osoby. Kogoś kto w każdej chwili mógł się domyślić, a może już to zrobił
Muszę w tym wszystkim zachować równowagę.
Co by bylo gdyby? No właśnie, gdyby co? Gdybyście byli razem? Gdyby wszystkie wasze problemy od tak zniknęły? Gdybyście wpijali sie we własne usta z trudem łapiąc oddech? Gdybyś ty mogla złapać go za rękę bez cienia wątpliwości? Gdybyście się już w sobie zakochali? Ty masz ten etap za sobą, on nie do końca. Pamiętasz jak kiedyś chłopak poprosił cie na słowo.
Wtedy nie wiedziałaś ile rozmowa może zmienić.
Staliście na dachu szkoły. Było naprawde zimno, a twoje usta stawały się coraz bardziej sine. Nie słyszałaś jego głosu, ty też nie chciałaś się odzywać. Nagle poczułaś jego dloń na swojej talii. Zdezorientowanym wzrokiem spojrzałaś na jego lekko przymrużone oczy. Po chwili jego twarz niebezpiecznie się do ciebie zbliżała. Wstrzymałaś oddech by potem dotknąć ustami jego ust. Smakowały miętą. Twoje ciało ogarnęła fala gorąca, która niestety szybko zniknęła.
- Wiedziałem- szepnął oddalając się- Wiedziałem że się we mnie zakochasz- krzyknął znikając z pola widzenia.
Spuściłaś głowę po czym usiadłaś na chłodnej ziemi po turecku. Od tamtej pory bardzo chciałaś spaść z tego dachu. Dachu na którym przeżyłaś najlepsza a zarazem najgorszą chwilę w swoim życiu.
Chciałaś zostawić to wszystko. Widok uśmiechniętego bruneta łamał ci serce, bo ten uśmiech nie był dla ciebie. Popełnić samobójstwo można na wiele sposobów. Codziennie opracowałaś coraz to nowe pomysły. Nie miałaś jednak odwagi.
Odwagą nie jest śmierć, odwagą jest pozostanie na tym świecie pełnym smutku i pogardy.
Nie ważne z czego spadniesz, ważne na co spadniesz. Pogodziłaś się z tym że Liam cię nie kocha, pogodziłaś się z tym ze nie zwraca na ciebie uwagi, pogodziłaś się z tym że nie rozmawiacie, ale nie pogodziłaś sie z myślą że Payne ma dziewczynę. Po takim argumencie chciałaś umrzeć. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłaś? Nadal czekasz na Liama. Nadal czekasz na odwagę
Wolicie żebym w tytule pisała o kim jest imagin czy numer imagina zeby było bardziej tajemniczo? Prosze o komentarze
sobota, 1 grudnia 2012
Larry
Jestem shipperką Larrego i już nie mogłam się powstrzymać xd Wybaczcie jeżeli nie lubicie bromace.Nie ma tu żadnych niestosownych scen xd
Chłopak- sławny, przystojny, wykształcony, miły, troskliwy, opiekuńczy i dziewczyna- piękna, ale rozkapryszona, wścibska, nieuczciwa, wredna, zazdrosna. Z pozoru para idealna, tylko z pozoru.
Nikt jej nie znał, nikt poza mną. Nosiła tak zwaną maskę zamiast pokazywać prawdziwą siebie. Louis wierzył w jej każde słowo i myślał że ją kocha, do pewnego momentu ukazującego jej prawdziwą tożsamość.
Czuję chłód, na całym swoim ciele. Zaczynając od stóp aż do czubka moich bujnych loków. Jest naprawdę zimno, a w dodatku zaczął padać deszcz. I nagle odczuwam silny ból w klatce piersiowej. Samotna łza płynie po moim policzku ginąc na dachówce. Moje usta sa coraz bardziej sine a oczy, w których zawsze tańczyły iskierki, są podkrążone. Mój wygląd sie zmienia, moja psychika coraz bardziej słabnie, moje serce umiera z tęsknoty. Słyszę kroki. Ktoś wchodzi na dach i siada obok mnie. Nie przejmuje się tym. Nadal wciągam zimne powietrze do momentu aż poczuje ból. To mnie w jakiś sposób uspokaja.
- Co się dzieje?- szepnął.
W moich oczach zebrały się łzy. Znów jego męski głos zawrócił mi w głowie, po raz kolejny tego dnia.
- Nic- warknąłem przecierając oczy dłońmi.
- Przecież widzę. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi Harry- gdy wypowiedział moje imię, serce przyśpieszyło momentalnie.
- To ty się ode mnie oddalasz a nie ja od ciebie- wstałem z dachówki i ostatni raz spojrzałem na niego. Wzrokiem pełnym cierpienia i smutku. Wiedziałem że zauważył.
***
Przekręciłem się na drugi bok skupiając swoje myśli na oknie za którym drzewa uginały sie pod wpływem silnego wiatru. Znów nie mogę zasnąć. Kiedyś poszedłbym do pokoju Louisa, wszedł pod kołdrę, położył się obok niego i wtulił w jego klatkę piersiową. No właśnie, kiedyś. Nie mówie że za tym nie tęsknie, ale nie mogę. Po prostu nie mogę. Każdego dnia o tym myśle i zawsze dochodzę do wniosku że moje życie straciło sens. Dokładnie trzy miesiące temu.
Zdenerwowany wstałem z łóżka i założyłem koszulkę którą dostałem od Lou. Dziwny zbieg okoliczności prawda? Wyszedłem ze swojej sypialni. Zbiegłem po schodach aż do drzwi wyjściowych . Chciałem założyć kurtkę ale ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Powoli się odwróciłem napotykając wzrokiem na jego szaro-niebieskie tęczówki.
- Gdzie idziesz?- spytał
Jego oczy mnie paraliżowały a oddech doprowadzał do szaleństwa.
- Jak najdalej stąd- mruknąłem uwalniając się z jego uścisku i szybkim ruchem otworzyłem drzwi wychodząc na zewnątrz. Było naprawdę zimno ale ja już przywyknąłem do chłodu. Nie oglądając sie za siebie zacząłem biec. To wyglądało trochę jak ucieczka ale musiałem odpocząć i wszystko sobie przemyśleć. Ostatnio robiłem to dosyć często. Bałem się. Co może zrobic nastolatek zastraszany przez innych ludzi? Niszczyli mnie powoli od środka a ja nie mogłem zrobić nic.
Cierpiał. Naprawdę wierzył, że go nikt nie kocha, a taka świadomość niezależnie od tego, kim jesteś, boli.
Kolejny raz przejechałem dłonią po piasku. Słońce powoli wschodziło na skutek czego woda zaczynała lśnić. Lubie przychodzić na tę plaże. To daję mi satysfakcje że robie coś więcej prócz siedzenia w swoim pokoju. Przymknąłem powieki głęboko oddychając. Tym razem nie czułem bólu. To dobrze. Niepewnie otworzyłem oczy lekko się uśmiechając, pierwszy raz od tylu miesięcy. Wstałem z piasku otrzepując spodenki i skierowałem sie do domu. Ku mojemu nieszczęściu, po przekroczeniu progu ujrzałem Eleanor w salonie. Zacisnąłem dłonie w pięści i resztkami sił powiedziałem ciche: cześć. Pobiegłem na górę i wbiegłem do łazienki. Chlustnąłem sobie zimną wodą w twarz i oparłem się o zlew spoglądając w lustro. Faktycznie się zmieniłem. W pewnym momencie poczułem jak ktoś mnie uderzył. Opadłem na kafelki i spojrzałem na sprawcę. Ujrzałem jej uśmiech którego tak bardzo nienawidziłem.. Z mojej już dość napuchniętej wargi zaczęła się sączyć krew. To zdecydowanie była przemoc fizyczna oraz psychiczna.
***
Wiedziałem że kiedyś trafię do psychologa. Po wizycie w szpitalu, po tym jak Louis odkrył prawdę skrywaną przez swoją dziewczynę, po tym jak w mojej pamięci utknął jej przeraźliwy śmiech, po tym jak każdego dnia spływały po moich policzkach łzy, po tym jak chciałem się zabić, po tym jak oddaliłem się od mojego przyjaciela, Lou. Po tym wszystkim byłem innym człowiekiem. I gdy nawet rozmawiam z psychologiem, to powtarzam te same słowa: Louis, Louis, Louis.
Tomlinson zrozumiałeś swój błąd ale nic juz nie będzie tak jak kiedyś, bo kiedyś mogłem cię nazwać moim przyjacielem a teraz nie mogę.
Wiem, spaliłam. Nie jestem zadowolona z siebie ale czekam na wasze opinie i bardzo prosze o komentarza. Zastanawiałam sie nad drugą cz.
Chłopak- sławny, przystojny, wykształcony, miły, troskliwy, opiekuńczy i dziewczyna- piękna, ale rozkapryszona, wścibska, nieuczciwa, wredna, zazdrosna. Z pozoru para idealna, tylko z pozoru.
Nikt jej nie znał, nikt poza mną. Nosiła tak zwaną maskę zamiast pokazywać prawdziwą siebie. Louis wierzył w jej każde słowo i myślał że ją kocha, do pewnego momentu ukazującego jej prawdziwą tożsamość.
Czuję chłód, na całym swoim ciele. Zaczynając od stóp aż do czubka moich bujnych loków. Jest naprawdę zimno, a w dodatku zaczął padać deszcz. I nagle odczuwam silny ból w klatce piersiowej. Samotna łza płynie po moim policzku ginąc na dachówce. Moje usta sa coraz bardziej sine a oczy, w których zawsze tańczyły iskierki, są podkrążone. Mój wygląd sie zmienia, moja psychika coraz bardziej słabnie, moje serce umiera z tęsknoty. Słyszę kroki. Ktoś wchodzi na dach i siada obok mnie. Nie przejmuje się tym. Nadal wciągam zimne powietrze do momentu aż poczuje ból. To mnie w jakiś sposób uspokaja.
- Co się dzieje?- szepnął.
W moich oczach zebrały się łzy. Znów jego męski głos zawrócił mi w głowie, po raz kolejny tego dnia.
- Nic- warknąłem przecierając oczy dłońmi.
- Przecież widzę. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi Harry- gdy wypowiedział moje imię, serce przyśpieszyło momentalnie.
- To ty się ode mnie oddalasz a nie ja od ciebie- wstałem z dachówki i ostatni raz spojrzałem na niego. Wzrokiem pełnym cierpienia i smutku. Wiedziałem że zauważył.
***
Przekręciłem się na drugi bok skupiając swoje myśli na oknie za którym drzewa uginały sie pod wpływem silnego wiatru. Znów nie mogę zasnąć. Kiedyś poszedłbym do pokoju Louisa, wszedł pod kołdrę, położył się obok niego i wtulił w jego klatkę piersiową. No właśnie, kiedyś. Nie mówie że za tym nie tęsknie, ale nie mogę. Po prostu nie mogę. Każdego dnia o tym myśle i zawsze dochodzę do wniosku że moje życie straciło sens. Dokładnie trzy miesiące temu.
Zdenerwowany wstałem z łóżka i założyłem koszulkę którą dostałem od Lou. Dziwny zbieg okoliczności prawda? Wyszedłem ze swojej sypialni. Zbiegłem po schodach aż do drzwi wyjściowych . Chciałem założyć kurtkę ale ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Powoli się odwróciłem napotykając wzrokiem na jego szaro-niebieskie tęczówki.
- Gdzie idziesz?- spytał
Jego oczy mnie paraliżowały a oddech doprowadzał do szaleństwa.
- Jak najdalej stąd- mruknąłem uwalniając się z jego uścisku i szybkim ruchem otworzyłem drzwi wychodząc na zewnątrz. Było naprawdę zimno ale ja już przywyknąłem do chłodu. Nie oglądając sie za siebie zacząłem biec. To wyglądało trochę jak ucieczka ale musiałem odpocząć i wszystko sobie przemyśleć. Ostatnio robiłem to dosyć często. Bałem się. Co może zrobic nastolatek zastraszany przez innych ludzi? Niszczyli mnie powoli od środka a ja nie mogłem zrobić nic.
Cierpiał. Naprawdę wierzył, że go nikt nie kocha, a taka świadomość niezależnie od tego, kim jesteś, boli.
Kolejny raz przejechałem dłonią po piasku. Słońce powoli wschodziło na skutek czego woda zaczynała lśnić. Lubie przychodzić na tę plaże. To daję mi satysfakcje że robie coś więcej prócz siedzenia w swoim pokoju. Przymknąłem powieki głęboko oddychając. Tym razem nie czułem bólu. To dobrze. Niepewnie otworzyłem oczy lekko się uśmiechając, pierwszy raz od tylu miesięcy. Wstałem z piasku otrzepując spodenki i skierowałem sie do domu. Ku mojemu nieszczęściu, po przekroczeniu progu ujrzałem Eleanor w salonie. Zacisnąłem dłonie w pięści i resztkami sił powiedziałem ciche: cześć. Pobiegłem na górę i wbiegłem do łazienki. Chlustnąłem sobie zimną wodą w twarz i oparłem się o zlew spoglądając w lustro. Faktycznie się zmieniłem. W pewnym momencie poczułem jak ktoś mnie uderzył. Opadłem na kafelki i spojrzałem na sprawcę. Ujrzałem jej uśmiech którego tak bardzo nienawidziłem.. Z mojej już dość napuchniętej wargi zaczęła się sączyć krew. To zdecydowanie była przemoc fizyczna oraz psychiczna.
***
Wiedziałem że kiedyś trafię do psychologa. Po wizycie w szpitalu, po tym jak Louis odkrył prawdę skrywaną przez swoją dziewczynę, po tym jak w mojej pamięci utknął jej przeraźliwy śmiech, po tym jak każdego dnia spływały po moich policzkach łzy, po tym jak chciałem się zabić, po tym jak oddaliłem się od mojego przyjaciela, Lou. Po tym wszystkim byłem innym człowiekiem. I gdy nawet rozmawiam z psychologiem, to powtarzam te same słowa: Louis, Louis, Louis.
Tomlinson zrozumiałeś swój błąd ale nic juz nie będzie tak jak kiedyś, bo kiedyś mogłem cię nazwać moim przyjacielem a teraz nie mogę.
Wiem, spaliłam. Nie jestem zadowolona z siebie ale czekam na wasze opinie i bardzo prosze o komentarza. Zastanawiałam sie nad drugą cz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
